Jak żyć? – normalnie, dzień po dniu…

Dysfunkcja wzroku sprawia, że osoby niewidome stają przed wieloma barierami, które muszą pokonać. Dla nas czynność, która jest wręcz automatyczna, dla osoby niewidomej bądź niedowidzącej może stanowić nie lada wyzwanie. Prowadząc bydgoski tyflopunkt Fundacji Szansa dla Niewidomych i realizując projekty, które przede wszystkim mają za zadanie aktywizację osób dotkniętych dysfunkcją wzorku, spotykam się z różnymi postawami osób zmagających się z niepełnosprawnością. Wiem jedno – nasze projekty pomagają przełamać bariery, pokazują, że można pokonać swoje słabości, lęki i ograniczenia. Specjaliści prowadzący szkolenia bardzo często ukazują osobom niewidomym inny sposób ,,patrzenia’’ na otaczającą rzeczywistość. Projekty Fundacji niejednokrotnie prowokują beneficjentów do działania motywując do zmiany myślenia o sobie i o swoim życiu.

Dla mnie praca w Fundacji Szansa dla Niewidomych to przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem, który przez swoją dysfunkcję wzroku „widzi więcej”. O takim bardzo poruszającym spotkaniu chciałabym Państwu opowiedzieć. Dlaczego? Dlatego, że daje moc. Słowa, które usłyszałam z ust kobiety, która korzysta z pomocy tyflopunktu Fundacji Szansa dla Niewidomych zapadły mi głęboko w pamięć i mam nadzieję, że długo w niej pozostaną. Kobieta ta zgodziła się na szczerą i niełatwą rozmowę ze mną, chcąc zachować anonimowość. Dlaczego niełatwą? Bo opowiadającą o swojej chorobie i niepełnosprawności, która stała się jej konsekwencją.

Poznając tę sympatyczną kobietę czuje się ciepło, które od niej bije. Pani Krystyna cierpi na stwardnienie rozsiane, które ujawniło się w klasie maturalnej. Konsekwencją była utrata wzroku. Świat ciemności całkowicie zaskoczył Panią Krystynę, jednak nie sprawił, że stała się zgorzkniała, zła na los, ludzi i otaczającą rzeczywistość – wręcz przeciwnie – pozostała „sobą” i – jak mówi – nie pozwoliła, żeby w chorobie zatracić siebie. Poniżej zamieszczam krótki wywiad z Panią Krystyną. Mam nadzieję, że oddaje on filozofię życia kobiety, która nie traktuje choroby jak wroga, lecz oswoiła ją i nauczyła się z nią żyć.

Ewelina Czerwińska: Jak sobie Pani radzi z chorobą, tak zwyczajnie dzień po dniu?

Pani Krystyna: Pani Ewelino, żyję normalnie dzień po dniu, to ja rządzę chorobą i nie pozwalam na to, żeby mi odebrała marzenia i wiarę w drugiego człowieka. Nie żyję dla choroby, choroba jest ubocznym produktem mojego życia. Przeszkody trzeba pokonywać. Moja choroba jest inteligentna, nie da się z nią nudzić. Nie daje o sobie zapomnieć, zaskakuje, uczy pokory, przypomina o sobie.

– Co daje Pani siłę w codziennym życiu, w walce?

– Jakiej walce? Życie traktuję jako zadanie, trzeba je jakoś rozwiązać. Natomiast gdy napotykam trudności, szukam sposobu ich rozwiązania.

– Pani Krystyno, sami wiemy, że ludzie są różni i w bardzo różny sposób reagują i traktują osoby niewidome: czasami się ich boją, bo nie wiedzą jak pomóc, zdarza się, że chcą wykorzystać.

– Wiem, spotkałam się z różnymi przypadkami, natomiast ja człowieka traktuję jako „zadanie’’.

– Kolejne zadanie…

– Tak, kolejne, ale jakie!

– Proszę rozwinąć tę myśl.

– Przede wszystkim nie należy oceniać. Każdy ma swoją historię, swoje odczucia i każdy z nas ma różną motywację do działania. A motywy Pani Ewelino trzeba zrozumieć, a nie oceniać.

Spotkanie z Panią Krystyną było dla mnie bardzo budujące. Kobieta, która przez większość swojego życia jest naznaczona piętnem choroby, niepełnosprawności, potrafi mieć w sobie tak wielką moc do działania, rozwijania się. Nie traci przy tym optymizmu. Pani Krystyna nie ukrywa, że bardzo pomogła jej wiara w Boga i drugiego człowieka. Ukończyła studium biblijne, co było jej marzeniem. Bardzo się cieszy, że dowiedziała się o Fundacji Szansa dla Niewidomych, która pomaga osobom z dysfunkcją wzroku w wielu obszarach ich funkcjonowania.

Mam nadzieję, że słowa tej kobiety będą natchnieniem i dadzą wiarę każdej osobie zmagającej się z niepełnosprawnością wzrokową i ruchową. Nasz bydgoski tyflopunkt Fundacji Szansa dla Niewidomych, ja oraz nasi wolontariusze pomożemy pani Krystynie jak tylko będziemy mogli. Spotkanie z tą osobą uświadomiło mi, że siła człowieka tkwi w myśleniu, które w konsekwencji przekłada się na działanie. Przeczytałam kiedyś, że w życiu najważniejsze jest nie bycie silnym, ale „poczucie bycia silnym”. Pani Krystyna z pewnością to poczucie ma i wiem, że dzięki niemu wygrała swoje życie w każdym znaczeniu tego słowa. Mimo braku wzroku nie czuje się gorsza od osób widzących, wręcz przeciwnie – twierdzi, że widząc oceniamy ludzi powierzchownie, porównujemy, analizujemy, kalkulujemy, oceniamy. Natomiast w życiu chodzi o coś więcej.

Zróbmy więc taki eksperyment. Zamknijmy oczy w czasie ważnej rozmowy, od której dużo zależy. Nie ma gry gestów, wygląd osoby mówiącej nie jest ważny. Liczą się tylko słowa. Czy wtedy rozmowa jest inna? Na to pytanie każdy z zainteresowanych odpowie sobie sam.

Obecnie Pani Krystyna, dzięki programowi „Okno na świat – czyli przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu”, otrzymała Internet oraz komputer z programem udźwiękawiającym JAWS. Trzymamy kciuki Pani Krystyno i życzymy odważnego przełamywania barier. Oby pogoda ducha, jaką Pani ma, nigdy Pani nie opuściła.

Komentarze

komentarze