Felieton skrajnie subiektywny. Temida kontra dekomunizacja

Kto wybierze się w czasie wakacji zwiedzać Warszawę, być może będzie miał ostatnią, niepowtarzalną okazję przespacerowania się aleją Lecha Kaczyńskiego, ulicami Zbigniewa Romaszewskiego, Grzegorza Przemyka czy Stanisława Pyjasa.

Nadzwyczajna kasta sędziowska znów zadziałała. Na wniosek władz Warszawy Wojewódzki Sąd Administracyjny unieważnił w końcu maja zmianę nazw dwunastu warszawskich ulic, uchylając zarządzenie zastępcze wojewody mazowieckiego. Gwoli sprawiedliwości należy nadmienić, że jeden z sędziów złożył zdanie odrębne.

Warto przypomnieć, że zgodnie z tzw. ustawą dekomunizacyjną samorządy miały obowiązek zmiany nazw ulic propagujących komunizm do 2 września 2017. Pod koniec sierpnia zeszłego roku na sesji Rady Warszawy, z inicjatywy Platformy Obywatelskiej zdecydowano o zmianie patronów zaledwie sześciu ulic. W listopadzie 2017, w związku z niewykonaniem obowiązku przez władze Warszawy, wojewoda mazowiecki wydał zarządzenia zastępcze dotyczące zmiany nazw 47 ulic. Na tę decyzję zareagowała na listopadowej sesji Rada Warszawy, decydując głosami radnych Platformy Obywatelskiej o zaskarżeniu do sądu administracyjnego zmiany nazw ulic dokonanych przez wojewodę mazowieckiego. Można się więc domyślać, że spektakl będzie trwał. Do odrzucenia nazw pozostało jeszcze kilkadziesiąt ulic. Władze Warszawy triumfują i już przymierzają się do demontowania tabliczek z nowymi nazwami i przywracania tabliczek ze starymi. Na razie jednak muszą wziąć na wstrzymanie, bowiem Zdzisław Sipiera, wojewoda mazowiecki, zapowiedział złożenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na szali Temidy położono m.in. aleję Lecha Kaczyńskiego – dawną aleję Armii Ludowej, ulice Zbigniewa Romaszewskiego – dawniej Teodora Duracza, Grzegorza Przemyka – dawniej Sylwestra Bartosika i Stanisława Pyjasa – dawniej Franciszka Bartoszka. Posługując się w uzasadnieniu błahym pretekstem, nadzwyczajna kasta pokazała jak głęboko tkwi korzeniami w minionym ustroju. W uzasadnieniu wyroku napisano, że wojewoda mazowiecki nie wywiązał się prawidłowo z ciążącego na nim obowiązku i dopuścił się istotnego naruszenia przepisów (sic!) nie wykazując jednoznacznie, w jaki sposób dawni patroni ulic propagowali komunizm. Niewiarygodne, sąd nie rozumie w jaki sposób propagowała komunizm Armia Ludowa, kontynuacja Gwardii Ludowej, powstała na mocy dekretu Krajowej Rady Narodowej, formacja wojskowa podlegająca de facto ZSRR? To jest wiedza na poziomie szkoły podstawowej. Kolejny komunistyczny patron dzisiejszej ulicy Zbigniewa Romaszewskiego – Teodor Duracz, członek Komunistycznej Partii Polski i radziecki agent. Ten patron w żaden sposób nie propaguje komunizmu, no skąd. Sylwester Bartosik, poprzedni patron ulicy Grzegorza Przemyka, działacz Komunistycznej Partii Polski. W jego mieszkaniu, w konspiracji, spotykali się m.in. Hanka Sawicka, Marceli Nowotko i Paweł Finder. Kanon historyczny w komunistycznej szkole podstawowej.

Obawiam się, że uzasadnienie wyroku WSA to jedynie pretekst, by dać prztyczka w nos rządowi Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławowi Kaczyńskiemu osobiście, a także nie dopuścić, by patronem jednej z ważniejszych, śródmiejskich arterii był znienawidzony Lech Kaczyński. Przy okazji, rykoszetem dostaje się też Zbigniewowi Romaszewskiemu, Stanisławowi Pyjasowi i Grzegorzowi Przemykowi.

Warto więc w czasie wakacyjnych podróży wpaść do Warszawy i chłonąć historię bez komunistycznych naleciałości. Dopóki to możliwe.

Komentarze

komentarze