Felieton skrajnie subiektywny. Marsz nad marsze

Gdybym była sentymentalna powiedziałabym – serce rosło, kiedy patrzyło się na nieprzebrane tłumy Polaków z biało-czerwonymi flagami w dłoniach, na piękne, pogodne twarze rodaków, na dzieci radujące się ze Święta Niepodległości i dumnie kroczące ulicami Warszawy w 250-tysięcznym marszu 11 listopada. Nie jestem sentymentalna, ale i tak to powiem – czułam dumę i radość, że spora część z nas potrafi tak pięknie i zgodnie świętować.

Tej dumy i radości z obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości nie była mi w stanie zepsuć totalna opozycja, śmieszne, choć w założeniu groźne słowa Donalda Tuska, zagrzewającego swoich akolitów do walki z dzisiejszymi bolszewikami (sic!), próba powstrzymania marszu przez niemądrze zacietrzewioną Hannę Gronkiewicz-Walz. To taka jednowarstwowa, płytka analiza, aczkolwiek mam pełną świadomość na co obliczona była decyzja prezydent stolicy, która była przekonana, że nadzwyczajna kasta prawników, do której sama przecież należy, podtrzyma jej decyzję, wprost łamiącą konstytucyjny zapis o wolności zgromadzeń. Decyzja ta, gdyby sąd jej nie oddalił, spowodowałaby z całą pewnością zamieszki na ulicach Warszawy, jako że organizatorzy Marszu Niepodległości zapowiedzieli, że do postanowienia pani prezydent się nie zastosują. Jakże pięknie brzmiący dla uszu opozycji przekaz poszedłby w świat – PiS-owskie państwo nie dało rady, faszyści wyszli na ulice, zobaczcie do czego doprowadziły te rządy. Zanim sąd pokrzyżował plany Hanny Gronkiewicz-Walz prawa strona sceny politycznej zwarła szeregi i zapadła decyzja o jednym, wielkim Marszu Niepodległości pod egidą prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, marszu wpisującego się w państwowe obchody 100-lecia odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Decyzja, która wytrąciła oręż z rąk totalnej opozycji i na dłuższy czas pozostawiła ją w stuporze. Nie udało się co prawda zgromadzić pod biało-czerwonymi sztandarami wszystkich rodaków – Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolska, organizatorzy dotychczasowych Marszów Niepodległości poszli jednak swoją drogą, w marszu poniekąd równoległym i odgrodzonym od marszu państwowego. Totalna opozycja natomiast gremialnie zbojkotowała marsz, niektórzy spośród totalsów nazwali go „marszem hańby”, a Grzegorz Schetyna powiedział – „Dzisiaj polskie ulice, Wrocławia, Warszawy będą zajęte przez tych, którzy odpychają europejską wspólnotę, żyją nienawiścią i niechęcią (…)”.

Obywatele RP świętowali po swojemu. Jeszcze w przeddzień święta szumnie zapowiadali blokadę Marszu Niepodległości, jednak kilkadziesiąt osób z transparentami „Konstytucja” nie miało najmniejszych szans na zablokowanie tej płynącej rzeki ludzi.

Przemarsz biało-czerwonego pochodu na błonia pod Stadionem Narodowym trwał 4 godziny. Nikt chyba nie spodziewał się takiej skali przedsięwzięcia. Szacowano, że w marszu może wziąć udział 100 tysięcy osób. Skala pochodu, 250 tysięcy, przeszła najśmielsze oczekiwania. Najśmielsze oczekiwania przeszedł też spokój i godne zachowanie uczestników. Interesujące było śledzenie reakcji dziennikarzy mediów głównego nurtu, którzy z bardzo słabo ukrywanym rozczarowaniem mówili „marsz jest bardzo spokojny”, „nie ma żadnych zamieszek”. Z aptekarską precyzją wyławiane i punktowane było wszystko, czym można byłoby podważyć jego pozytywny wydźwięk. Równie interesujące było śledzenie nagłówków niektórych zachodnich portali internetowych i nieprzyjaznych rządowi Zjednoczonej Prawicy zagranicznych mediów. Część z nich upierała się przy narracji wprowadzonej w ubiegłym roku przez Guy Verhofstadta – Marsz Niepodległości to w istocie pochód faszystów. Część z nich opatrzyła swoje materiały zdjęciami z innych pochodów, nie znajdując w tegorocznym marszu żadnych drastycznych scen. Zachodni dziennikarze główkowali jakby tu zrobić faszystów z 250 tysięcy Polaków. Zadanie iście karkołomne. Tomasz Wróblewski, polski dziennikarz, tak napisał na Twitterze (pisownia oryginalna): „PiS powinien dziś podziękować AP, Reutersowi, Politico, Washington Post, za opisy faszystowskiego marszu w Polsce. Nie prędko Polacy uwierzą w kolejny krytyczny tekst w zachodnich mediach o polskim rządzie.” Trudno o lepsze podsumowanie.

Komentarze

komentarze