Dwie olimpiady 2012

„Na czas Igrzysk broń odłożona” – zaśpiewał dawno temu bardzo popularny u nas do dziś zespół rockowy. To jedna z dwóch olimpijskich piosenek, które nagrali polscy artyści. Dla mnie, nie kibica, tego rodzaju imprezy były zawsze okazją do pamiętania tego, co obok. Czy olimpijska piosenka napisana specjalnie na tę okazję była ładna i jak bardzo była podobna do poprzednich? Przeważnie była ładna i zazwyczaj prawie taka sama jak jej poprzedniczki. No, może z wyjątkiem olimpijskiego „hymnu” na olimpiadzie w Los Angeles, ale nas tam wtedy z różnych powodów nie było. Wszystkie te pieśni mówiły oczywiście o tym samym: umiesz, możesz, zwyciężysz, potrafisz, jesteś wielki, zapamiętaj tę chwilę, bo jest najważniejsza. I w ogóle to nikomu nie przeszkadzało. Zawsze potem chętnie wracało się do takich wspomnień. Nieistotne, ile przywiozło się medali. Podobno najważniejsze, że tam się było.

Od ponad 50 lat obok „prawdziwych” igrzysk odbywają się zmagania niepełnosprawnych sportowców, tak samo ważne i liczące się w sportowych rankingach. Są organizowane przez ten sam olimpijski komitet, mają podobną oprawę i cieszą się podobną popularnością wśród kibiców. Tym razem co prawda nie otworzył ich już Bond – James Bond, ani nie zrobiła tego brytyjska Królowa skacząca na spadochronie w swojej perfekcyjnie wyprasowanej sukni. Nie zaśpiewali artyści z całej historii brytyjskiej muzyki pop, nie ożył John Lennon, niemniej jednak organizatorzy postanowili z dużym sukcesem stworzyć paraolimpijczykom fantastyczną atmosferę.

Często zdarza się nam w mediach zastanawiać nad kondycją naszego sportu. Dlaczego jest źle i czy naprawdę aż tak źle, kto winien: czy trener, klub, czy jeszcze ktoś inny, co zrobić, co zmienić?

Przy okazji rozpoczęcia paraolimpiady, gdzie mamy o wiele mniej wyjeżdżających na imprezę sportowców, okazuje się, że potrafią oni przywieźć o wiele więcej medali niż ci „prawdziwi”.

Która z olimpiad jest bardziej „prawdziwa” i czy w ogóle zasadne jest stawianie takiego pytania?

Do tego rodzaju refleksji zmusiła mnie wypowiedź reportera naszej telewizji, który chwilę przed rozpoczęciem imprezy powiedział: „Pogratulujmy wyjazdu naszym dzielnym i fantastycznym sportowcom do Londynu” – na pewno nie był to zamysł dziennikarza, ale zabrzmiało to trochę lekceważąco. Dlaczego tacy dzielni i znakomici? Czy dlatego, że potrafią walczyć z własnymi słabościami poruszając się na przykład na wózku inwalidzkim, czy może dlatego, że chcą coś osiągnąć? Wtedy, gdy nadawany był reportaż, igrzyska jeszcze się nie rozpoczęły. Czy osoby pełnosprawne boją się wyrazić krytykę wobec osoby niepełnosprawnej? Czy boją się ich w ten sposób urazić? Z pewnością nie urażą, a cytując w większości naiwne teksty z olimpijskich hymnów: umiesz, możesz, zwyciężysz, potrafisz, jesteś wielki, zapamiętaj tę chwilę, bo jest najważniejsza, dodadzą im w ten sposób otuchy. Opinie serwowane paraolimpijczykom trochę na wyrost w żaden sposób im nie pomogą. Odniosą z pewnością odwrotny skutek.

Z pewnością do wielu naszych sportowców opinie nie dotarły. W piątym dniu igrzysk mamy już 6 medali i jeden rekord świata. Niech będzie jeszcze lepiej.

Komentarze

komentarze