Czas i przypadek decyduje o wszystkim – wywiad z Mateuszem Ciborowskim

Redakcja (Red.): Czy mógłbyś opowiedzieć naszym czytelnikom o swojej niepełnosprawności?

Mateusz Ciborowski (MC): Od dziecka jestem osobą szczątkowo widzącą. Widzę bardzo słabo, ale dzięki nowoczesnej technologii w moim życiu codziennym i pracy zawodowej mam możliwość posługiwać się i pracować za pomocą udźwiękowionego komputera. Komputerem zacząłem posługiwać się na studiach, natomiast wcześniej korzystałem z maszyny brajlowskiej.

Red.: Kim jesteś z wykształcenia?

MC: Z wykształcenia jestem historykiem, dyplom otrzymałem na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

Red.: Bardzo ciekawe. Możesz opowiedzieć coś więcej o zdobytym wykształceniu?

MC: Dla mnie to faktycznie ogromnie ciekawa i inspirująca dziedzina. Pracę magisterską pisałem z pogranicza historii i filozofii, o poglądach politycznych Arystotelesa, a tematem mojej pracy była: „Arystotelesowska koncepcja państwa na tle jego nauki o człowieku”.

Red.: Udało mi się dowiedzieć, że publikowałeś też artykuły na temat prasy podlaskiej.

MC: Tak, to prawda. Zajmowałem się prasą podlaską z okresu międzywojnia, a zwłaszcza takimi tytułami, jak: „Podlasiak” i „Podlaska Rózga”.

Red.: Czy miałeś kiedyś okazję pracować jako historyk?

MC: W ścisłym tego słowa znaczeniu nie. Pracowałem jako bibliotekarz, a następnie jako Zastępca Dyrektora w Bibliotece Centralnej PZN w Warszawie, co było interesującym doświadczeniem. Wówczas moje wykształcenie historyczne bywało przydatne.

Red.: Jednak już w bibliotece miałeś do czynienia z technologią informacyjną, bowiem stworzyłeś innowacyjny system do wypożyczania książek on – line dla niewidomych.

MC: Nie napisałem samodzielnie oprogramowania, ponieważ nie jestem programistą, jednak zdobyłem środki na stworzenie tego systemu oraz brałem czynny udział w zarządzaniu podczas jego powstawania. Tak więc logistycznie byłem za niego odpowiedzialny i wdrożone tam rozwiązania były moim pomysłem. Mogę powiedzieć, że jestem z tego osiągnięcia naprawdę dumny.

Red.: Czy to prawda, że był to pierwszy tego rodzaju system na świecie?

MC: Zgadza się. Pomysł może nie był odkrywczy, ale my jako pierwsi go wdrożyliśmy. Nawet dzisiaj, gdy nie pracuję już w bibliotece, wiele osób identyfikuje mnie z wypożyczalnią on – line. Doceniają mój wkład i uważają, że był to świetny pomysł.

Red.: Czy był to jeden z Twoich największych sukcesów?

MC: No cóż, każdy sukces ma wielu ojców… Ale cieszę się, że udało się zrobić coś użytecznego dla środowiska.

Red.: Przyznaj jednak, że nie był to Twój jedyny innowatorski pomysł.

MC: Każesz mi się dalej chwalić… Zdobyłem również środki i zarządzałem jeszcze kilkoma innowacjami w Polsce. Stworzyłem pierwsze w Polce tyflologiczne muzeum wirtualne. Zarządzałem pierwszym w naszym kraju projektem digitalizacji zbiorów brajlowskich. Byłem także bardzo zaangażowany w popularyzację pisma brajla w ramach 200. rocznicy urodzin Luisa Braille’a. W firmie Altix stworzyłem dział telemarketingu. Obecnie intensywnie pracuję przy projekcie, który jako pierwszy w Polsce na tak szeroką skalę bada dostępność stron internetowych dla osób z dysfunkcją wzroku.

Red.: Czy w obliczu tak wielu dokonań i wielu udanych projektów możesz nazwać siebie człowiekiem sukcesu?

MC: Co to, to nie. O wielu rzeczach w życiu decyduje przypadek. Najlepiej obrazuje go cytat:

„A dalej widziałem pod słońcem, że to nie chyżym bieg się udaje i nie waleczni w walce zwyciężają. Tak samo nie mędrcom chleb się dostaje w udziale ani rozumnym bogactwo, ani też nie uczeni cieszą się względami. To czas i przypadek rządzi wszystkim.” Koch 9,11.

Red.: Jakie są Twoje zainteresowania poza historią i technologią informacyjną?

MC: Interesuję się także filozofią starożytną i uwielbiam słuchać muzyki jazzowej. Z postaci historycznych jest mi natomiast bliski francuski myśliciel nowożytny Alexis De Tocqueville.

Red.: Czy możesz zdradzić w takim razie, jakie jest Twoje największe marzenie?

MC: Najbardziej chciałbym, by moje dzieci wyrosły na dobrych i porządnych ludzi. Wiem, że bez pracy z mojej strony tak się nie stanie, dlatego też rodzina jest dla mnie w życiu najważniejsza. Ponadto marzy mi się dokończenie pracy doktorskiej. Z powodu wielu zajęć wciąż nie mam okazji jej skończyć. Mam już nawet ciekawy temat: „O wykształceniu politycznym szlachty w szkołach jezuickich w XVII w. ”

Red.: Tego właśnie serdecznie Ci życzę. Bardzo dziękuję za tak interesującą rozmowę.

Komentarze

komentarze