Co oznacza dostępność

Nowe technologie, internet i media społecznościowe wpisały się w naszą codzienność do tego stopnia, że wielu ludzi nie wyobraża sobie bez nich życia. Aplikacje mobilne zainstalowane w smartfonach czy na tabletach ułatwiają naukę, pracę oraz kontakt ze znajomymi, którzy przebywają za granicą. Zalet tych aplikacji jest wiele więcej. W wyniku rosnącej liczby użytkowników z niepełnosprawnościami i ich wzrastającego zapotrzebowania na cyfryzację pojawiło się pojęcie „dostępność”. O dostępności zaczęto mówić jakiś czas temu, ale słowo to nie wszyscy rozumieją jednakowo.

Ostatnio, w internecie właśnie, przeczytałam pewną anegdotę na temat dostępności. Użytkownik z niepełnosprawnością zgłosił administratorowi, że strona jest niedostępna. Ten zaś odpowiedział, że to niemożliwe, bo w tym samym czasie wchodził na stronę i działała. Jedni przez dostępność rozumieją wyłącznie prawidłowe wyświetlanie strony na ekranie urządzenia, inni definiują to pojęcie znacznie szerzej, czyli w kontekście wdrażania odpowiednich dostosowań ułatwiających korzystanie z serwisu osobom z dysfunkcjami narządu ruchu, wzroku, słuchu, słabiej wykształconym czy ludziom starszym. Niestety, do tej ostatniej grupy wciąż zalicza się zbyt mało osób, dlatego niezbędne jest systematyczne upowszechnianie wiedzy w tym temacie.

Dostępność stron internetowych (w języku angielskim web accessibility) to wiedza dotycząca projektowania stron internetowych w taki sposób, aby mogły z nich korzystać osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Z zagadnieniem dostępności serwisów www wiąże się skrót WCAG (w języku angielskim Web Content Accessibility Guidelines), co w tłumaczeniu na język polski oznacza wytyczne dotyczące dostępności treści internetowych. Często te kilka liter budzi niechęć spowodowaną niewiedzą, co zrobić i w jaki sposób zaprojektować stronę, by była zgodna z wyżej wymienionymi wytycznymi.

Należy pamiętać o tym, że na dostępność strony internetowej składa się nie tylko szablon zawierający u góry okrągłą ikonkę służącą do zmiany kontrastu z zamieszczonymi obok symbolami: A A+ A++ umożliwiającymi powiększanie czcionki, ale również poprawność i zrozumiałość tekstu. Nie pomogą udogodnienia takie jak możliwość powiększania czcionki, jeżeli treść umieszczona w serwisie będzie pełna skomplikowanych pojęć, czy napisana żargonem charakterystycznym dla danej dziedziny. Użytkownikami internetu są nie tylko osoby z wykształceniem wyższym, ale także nie posiadające żadnego wykształcenia lub takie, które swoją edukację zakończyły na zasadniczej szkole zawodowej. Te właśnie w największym stopniu są narażone na wykluczenie cyfrowe, głównie z powodu problemów ze zrozumieniem treści umieszczanych na stronach www.

Poszerzając swoją wiedzę w temacie wdrażania udogodnień na stronach internetowych miałam okazję spotkać się z czterema kluczowymi zasadami dotyczącymi dostępności, czyli: funkcjonalnością, percepcją, zrozumiałością i rzetelnością. Zasady te są zawarte we wspomnianych wytycznych WCAG. Zasada funkcjonalności mówi między innymi o tym, że nie wolno projektować treści w sposób zwiększający ryzyko ataku epilepsji (padaczki). Prawdopodobieństwo ataku, jak informuje Fundacja „Widzialni” na swojej stronie internetowej (www.widzialni.org), zwiększają błyski świetlne, dlatego trzeba unikać tworzenia treści migających więcej niż 3 razy na sekundę. Z kolei zasada zrozumiałości ukierunkowuje myślenie twórców serwisów w stronę tworzenia jasnych i czytelnych komunikatów. Mówi między innymi o tym, że nieznane słowa (np. charakterystyczne dla danego zawodu) powinny być wytłumaczone. Dokładne wytyczne co do projektowania dostępnych stron internetowych pomagają zmniejszać bariery. Niestety, nie wszyscy administratorzy serwisów przejawiają chęć zgłębiania wiedzy w tej kwestii. Miałam okazję współpracować z osobami, które niewystarczająco poważnie lub wręcz niepoważnie traktują sprawę wdrażania udogodnień dla użytkowników z niepełnosprawnościami na stronach internetowych. Wydaje im się, że ci użytkownicy stanowią tak nieliczną grupę, że nie warto podejmować wysiłku w kierunku umożliwiania im swobodnego dostępu do treści w internecie. W artykule pt. „Zobaczyć niewidomych” opublikowanym w 23 numerze „Helpa” na str. 39 i 40 wspomniałam między innymi o utrudnionym dostępie do informacji i przedstawiłam wnioski z badania dostępności serwisów internetowych, które pokazują na jak niskiej pozycji plasują się strony www, między innymi placówek medycznych w całym kraju, jeśli chodzi o dostępność dla użytkowników z niepełnosprawnościami. Nie inaczej jest na różnego rodzaju forach internetowych, których twórcy chyba zapomnieli, że w toczących się tam dyskusjach mogą brać udział osoby z niepełnosprawnościami, choćby słabowidzące i niewidome. Na żadnym z forów, które znam, nie znalazłam przycisku zmiany kontrastu ani oznaczeń umożliwiających powiększanie czcionki. O braku innych udogodnień nie wspomnę.

Prym w internecie wiodą, wspomniane we wstępie artykułu, media społecznościowe, inaczej social media. Nazwy jak Facebook, Twitter, You Tube czy Instagram praktycznie nikomu już nie są obce. Liczba użytkowników internetu na całym świecie przekroczyła 4 miliardy, zaś z social mediów na całym świecie korzysta przeszło 2,7 miliarda użytkowników. Internet stał się powszechnie dostępny. Aby z niego korzystać, nie trzeba posiadać komputera stacjonarnego czy laptopa. Do tego celu wystarczy niewielkie urządzenie przenośne jak smartfon z dostępem do WiFi lub z pakietem internetu wykupionym u operatora sieci komórkowej. Niestety, nie wszyscy słabowidzący, a szczególnie całkowicie niewidomi i głuchoniewidomi, mogą korzystać z tych wirtualnych dobrodziejstw. Weźmy pod lupę na przykład Instagram. To aplikacja, za pomocą której użytkownicy dzielą się zdjęciami ilustrującymi wrażenia z wakacji czy ze spotkań rodzinnych. Takich fotografii na „Insta”, bo tak właśnie nazywają portal jego użytkownicy, jest mnóstwo. Osoby całkowicie niewidome ich nie zobaczą, gdyż aplikacja ta nie daje możliwości dodawania tzw. opisów alternatywnych wyjaśniających niewidomemu, co dokładnie znajduje się na zdjęciu. Nikt zresztą o tym nie myśli. Na „Insta” komunikatów tekstowych nie ma prawie wcale, są tylko „hasztagi” przy zdjęciach, czyli pojedyncze wyrazy poprzedzone znakiem „#”. Z kolei Facebook dosłownie zalewa użytkowników mnóstwem linków do stron nieprzystosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Niewidomym i głuchoniewidomym trudno z niego korzystać, posługiwać się różnego rodzaju ustawieniami oraz uczestniczyć w dyskusjach na grupach. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku innych serwisów społecznościowych. Nie oznacza to jednak, że są one całkowicie niedostępne dla użytkowników z niepełnosprawnościami. Fakt, czy dana osoba będzie w stanie korzystać z Facebooka czy Twittera, jest uzależniony od indywidualnych potrzeb, a często i rodzaju niepełnosprawności.

Komentarze

komentarze