Bóg się rodzi, moc truchleje!

Bóg się rodzi, moc truchleje,

Pan niebiosów obnażony;

Ogień krzepnie, blask ciemnieje,

Ma granice nieskończony.

Wzgardzony okryty chwałą,

Śmiertelny Król nad wiekami;

A Słowo Ciałem się stało

i mieszkało między nami.

Cóż masz niebo nad ziemiany?

Bóg porzucił szczęście twoje

Wszedł między lud ukochany,

Dzieląc z nim trudy i znoje;

Nie mało cierpiał, nie mało,

Żeśmy byli winni sami,

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami.

W nędznej szopie urodzony,

Żłób mu za kolebkę dano.

Cóż jest, czem był otoczony?

Bydło, pasterze i siano.

Ubodzy, was to spotkało

Witać Go przed bogaczami,

A Słowo Ciałem się stało

i mieszkało między nami.

Potem i Króle widziani

Cisną się między prostotą,

Niosąc dary Panu w dani:

Mirrę, kadzidło i złoto;

Bóstwo to razem zmieszało

Z wieśniaczymi ofiarami;

A Słowo Ciałem się stało

i mieszkało między nami.

Podnieś rękę, Boże Dziecię!

Błogosław Ojczyznę miłą,

W dobrych radach, w dobrym bycie

Wspieraj jej siłę swą siłą.

Dom nasz i majętność całą,

I wszystkie wioski z miastami!

A Słowo Ciałem się stało

i mieszkało między nami.

Niemalże cały listopad i grudzień w naszym codziennym otoczeniu, a już w szczególności w centrach handlowych i rozgłośniach radiowych trwa „bożonarodzeniowy karnawał”. Wszechobecne reniferki i bałwanki, migocące lampki, coraz wyższe choinki, miasta świata prześcigające się w ilości zamontowanych na drzewkach i dekoracjach światełek, prezenty dla każdego w wyjątkowych, promocyjnych cenach… A w tle przedświątecznego zgiełku rozlegające się z głośników popularne amerykańskie hity „Last Christmas”, „Jingle Bells” itd. Trudno w całym tym chaosie odnaleźć prawdziwie bożonarodzeniowego ducha i właściwie przygotować się do przeżycia Świąt, tj. pamiętając o tym, czym jest poprzedzający Święto Adwent i wyczekiwanie na narodziny Boga. Czyż nie do tego właśnie sprowadzają się Święta Bożego Narodzenia. Mimo tego, że komercja robi wszystko, aby przyciągnąć uwagę i portfele potencjalnych klientów, są ludzie, którzy z nachalnie promowanej magicznej świątecznej atmosfery potrafią wydobyć to, co istotne i ważne. I Wam Drodzy Czytelnicy życzę, aby w tym przedświątecznym zabieganiu nikomu nie umknęła istota Świąt Bożego Narodzenia. Owszem, pamiętajmy o zakupach, porządkach, piernikach, prezentach dla bliskich – na wszystko to znajdzie się przecież czas. Ale nie zapominajmy przy tym o adwentowym wieńcu symbolizującym radosne oczekiwanie na narodziny Dzieciątka, o Pasterce i pięknych polskich kolędach, które przepełnione są tak bogatą treścią.

Gdy ktoś pyta mnie o ulubioną kolędę zawsze z marszu odpowiadam, że jest nią kolęda Bóg się rodzi. Moi bliscy opowiadali mi, że już od najmłodszych lat wykazywałam „szczególne zainteresowanie” tą pieśnią. Ilekroć w domu, w telewizji czy w kościele w mojej obecności śpiewano tę kolędę, tylekroć reagować miałam gromkim płaczem. Już pierwsze jej akordy wywoływały we mnie tak silną emocjonalną reakcję. Inne kolędy nie powodowały już tak spektakularnych efektów. Czy małe dziecko nie rozumiejąc jeszcze znaczenia słów kolędy i istoty Bożego Narodzenia może docenić ich wartość? Wydaje się to mało prawdopodobne. Trudno to wyjaśnić, jednakże z perspektywy lat tłumaczę to sobie szczególnym charakterem tego utworu i jego wyjątkową melodią. Do dziś istnieje we mnie szczególnego rodzaju przywiązanie, zachwyt i wzruszenie, które zawsze towarzyszą mi w sytuacji, gdy słyszę lub śpiewam tę kolędę.

Trzeba przyznać, że kolęda Bóg się rodzi zdecydowanie wyróżnia się na tle wszystkich pozostałych polskich kolęd. Nieprzypadkowo już dawno zyskała miano ich królowej. Tekst Pieśni o Narodzeniu Pańskim – bo tak brzmiała pełna, pierwotna nazwa utworu Franciszka Karpińskiego – został napisany na zamówienie księżnej Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej. Kolęda została opublikowana w 1792 r. w obszernym zbiorze pt. Pieśni nabożne liczącym dwadzieścia dziewięć utworów1; po raz pierwszy zabrzmiała natomiast w tym samym roku w Starym Kościele Farnym w Białymstoku. Wkrótce po opublikowaniu tekst kolędy zaczął być również wyśpiewywany, choć początkowo melodia utworu nie była jednoznacznie jej przypisana. Nie określono również precyzyjnie, kto jest autorem współcześnie obowiązującej melodii kolędy. Niektóre źródła podają, iż może mieć ona ludowe pochodzenie; wg innych źródeł utrzymana w rytmie poloneza melodia przypisywana jest Karolowi Kurpińskiemu. Jeszcze inne dane wskazują zaś, iż melodię utworu stanowi polonez koronacyjny królów polskich z czasów Stefana Batorego2.

Dla nauczyciela-polonisty kolęda Bóg się rodzi będzie zawsze przedmiotem szczególnego zainteresowania i punktem odniesienia podczas lekcji dotyczącej analizy środków stylistycznych, konkretnie zaś jako bogate źródło oksymoronów3. Cała pierwsza strofa utworu przepełniona jest bowiem przykładami tzw. epitetów sprzecznych. Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice nieskończony itd. – skumulowanie tak wielu zaprzeczeń w jednej strofie w zamyśle twórcy utworu miało odzwierciedlić wszechmoc, potęgę i tajemnicę Boga jednocześnie. Treść utworu wydaje się być niezwykle podniosła i patetyczna i tak jest w istocie, jednakże warto zauważyć, że Karpiński opisując sprawy niezwykłe nie posługuje się wcale skomplikowanym, wyszukanym słownictwem. Używa prostych, zrozumiałych przez wszystkich wyrazów, których umiejętne zestawienie tworzy dopiero niepowtarzalny charakter tego utworu. Niewątpliwie atmosfery podniosłości i powagi dodaje również zastosowanie w każdej strofie biblijnego cytatu: A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami4. Ostatnia strofa kolędy stanowi natomiast rodzaj błogosławieństwa Ojczyzny i jej mieszkańców przez nowonarodzone Boże Dziecię.

Doceniam wartość wszystkich polskich kolęd i chętnie je wyśpiewuję, jednakże kolęda Bóg się rodzi na zawsze pozostanie dla mnie wyjątkową i najpiękniejszą spośród nich. Wydaje mi się zresztą, że niebywałą wartość i wyjątkowość tego utworu doceniają generalnie wszyscy – to ta właśnie kolęda wykonywana jest zazwyczaj jako finał największych koncertów kolęd; podczas Mszy św. również ma swoje wyjątkowe miejsce. Przy świątecznym stole mamy zawsze okazję do rodzinnego spotkania, spędzenia wspólnie wyjątkowego czasu. Dobrym zwyczajem jest również wspólne śpiewanie kolęd. Mamy dziś wprawdzie szereg możliwości w postaci płyt z kolędami, koncertów kolęd w stacjach radiowych, telewizji itp., jednakże osobiście polecam Państwu samodzielne śpiewanie kolęd w gronie rodzinnym. Dobrym rozwiązaniem są również płyty z zapisem jedynie linii melodycznej. Przy świątecznym stole proszę pamiętać w szczególności o Pieśni o Narodzeniu Pańskim.

Niech słowa załączonej do niniejszego artykułu kolędy będą dopełnieniem moich serdecznych świątecznych życzeń, jakie do Państwa kieruję.

Komentarze

komentarze