Bajeczne okulary

Notka o autorze

Nazywam się Michalina Antczak. Urodziłam się 35 lat temu w Koszalinie, lecz mieszkam obecnie w Warszawie. Kocham taniec, kwiaty i… opowieści ludzkie (wolę słuchać niż mówić). Jestem osobą o wysokim stopniu krótkowzroczności obu oczu, na co dzień jednak zawsze staram się patrzeć na świat przez różowe okulary, zaś moje motto brzmi:

„Życie człowieka ma kolor jego wyobraźni.”

(Marek Aureliusz)

„Dostrzegać jedynie problemy to pesymizm. Optymizmem jest widzieć ich rozwiązanie.”

(Isabel Mauro)

Moja bohaterka: Agnieszka Paczuska i… „Zaczarowany ołówek”.

Zawód: Artysta plastyk

Lat: 36

Wada wzroku: Krótkowzroczność obu oczu (-10 dioptrii)

Ja, Michalina, zawsze bardzo lubiłam oglądać animowany serial rysunkowy o przygodach chłopca imieniem Piotrek i pieska zwanego Pimpek.

Bajka ta powstała w Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For w latach 1964-1977.

Myślę, że główną „postacią” opowieści jest tytułowy „Zaczarowany ołówek”, który pomaga głównym bohaterom w rozwiązywaniu najróżniejszych problemów w nietypowy sposób – wszystko, co nim narysują, staje się autentyczne. W tej historii ważną rolę odgrywa również krasnoludek, którego zadaniem jest zapewnienie Piotrkowi kolejnych egzemplarzy zaczarowanego ołówka. Ciekawostką jest fakt, iż od 27. odcinka serial posiada ciągłość fabularną, a treścią tej części jest wyprawa bohaterów na pomoc małemu rozbitkowi. Warto także dodać, że seria nie zawiera dialogów.

W roku 1991 z materiałów z odcinków 27-39 zmontowano pełnometrażowy film „Podróż z zaczarowanym ołówkiem”. Dodam, że w Łodzi w dniu 25.09.2011 r. uroczyście odsłonięto pomnik bohaterów „Zaczarowanego ołówka”.

Ja zaś mogę już uroczyście „przedstawić” opowieść o mojej przyjaciółce Agnieszce.

Jest to osoba o artystycznej duszy i… nigdy, tak naprawdę – nie rozstaje się ze swoim „zaczarowanym ołówkiem”, który w Jej dłoniach ma magiczną moc.

Agnieszka, pomimo bardzo dużej wady wzroku (krótkowzroczność obu oczu: -10 dioptrii) jest osobą aktywną. Ukończyła liceum plastyczne i tworzy prawdziwe dzieła sztuki.

Poza tym jest prawdziwą „wojowniczką”: trenuje fitness, a „rower” to Jej drugie imię…

Moja przyjaciółka jest jednak przede wszystkim osobą bardzo ciepłą i pozytywnie nastawioną do ludzi, zwierząt i świata w ogóle. Jej wada wzroku nie jest barierą, która zamknęłaby drzwi do bycia wspaniałą, uśmiechniętą i cenioną przez innych postacią.

Mogę śmiało ręczyć, że pomimo licznych, napotkanych przeszkód, patrzy zawsze przez „różowe okulary”, a także, choć życie nie jest bajką, Agnieszka potrafi narysować zaczarowanym ołówkiem to, co najpiękniejsze: miłość, pogodę ducha, nadzieję i wiarę – na każdy dzień.

Moja bohaterka ma również bardzo wymierne sukcesy związane ze swoim niezaprzeczalnym talentem. Agnieszka jest niezwykle skromną osobą, tym bardziej będzie mi niezwykle miło przedstawić jedno z Jej ostatnich osiągnięć, które wpisuje się w kanon prawdziwego, prospołecznego działania.

Przyjaciółka umieszcza w internecie swoje prace – w celu ich sprzedaży. Pewnego dnia odezwał się Pan Lech, który usłyszał w kościele o chorym chłopcu – Filipku.

Poruszony Jego historią, skontaktował się z Agnieszką, w celu zapytania o ewentualne przekazanie wybranego obrazu na cel charytatywny, uzbieranie brakującej kwoty na leczenie chłopca.

Agnieszka ofiarowała na ten szczytny cel aż pięć dzieł: obrazy przedstawiające Józefa Klemensa Piłsudskiego (1867-1935), Witolda Pileckiego (1901-1948) oraz trzy karykatury znanych sportowców.

Jej ogromnym sukcesem jest, iż obraz, na którym znajduje się Rotmistrz Pilecki, został kupiony przez anonimowego generała z Miami w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, który dopłacił za wybrane dzieło brakującą sumę, potrzebną na operację chłopca.

Moją bohaterkę, Agnieszkę Paczuską, można więc podsumować pięknymi słowami Adama Mickiewicza: „Miej serce i patrzaj w serce”.

Oby jak najwięcej tak wrażliwych na potrzeby innych.

„Być dobrym to rzecz szlachetna, ale uczyć innych być dobrymi, to rzecz jeszcze szlachetniejsza.”

(Mark Twain)

Moja bohaterka: Janina Chodur i… „O wróbelku Elemelku”.

Zawód: Mama, Babcia i ekonomista na emeryturze

Wiek: Zawsze… 57 lat.

Wada wzroku: Zwyrodnienie plamki żółtej

Czy wszyscy z nas znamy postać Wróbelka Elemelka? Myślę, że większość – tak.

Autorką tych opowieści jest Pani Hanna Łochocka (ur. 5 maja 1920 w Lublinie, zm. 14 marca 1995 w Warszawie). Poetka polska, prozaik, autorka słuchowisk, tłumaczka. Studiowała ekonomię w Szkole Głównej Planowania i Statystyki oraz historię na Uniwersytecie Warszawskim.

Pani Hanna wydała dla dzieci kilkadziesiąt książek, najczęściej zbiorów krótkich, rymowanych wierszy. Większość z tych utworów ma charakter użytkowy, np. ułatwia przyswajanie wiedzy, uczy orientacji w świecie znaków i przepisów, inspiruje dzieci do działań plastycznych i rozwija wyobraźnię. Na uwagę zasługują dzieła będące formą zabawy i ćwiczeniami językowymi: „Barabule”, „Chrząszcz w trzcinie”.

Z upodobaniem tworzyła o świecie przyrody – ułatwiając poznawanie świata i sprawiając, że przygody dzieci, dzięki Jej utworom, stawały się jeszcze ciekawsze…

Najpopularniejszy stał się cykl rymowanych książeczek o przygodach ptaków: „O wróbelku Elemelku”. W beztroskich, pełnych humoru opowieściach o doświadczeniach dzieci i uosabiających je zwierząt, pouczała odbiorców w umiarkowany, życzliwy sposób. Podkreślała rolę przyjaźni i współdziałania, dbała o kształtowanie postaw prospołecznych. Tworzyła literaturę o charakterze okolicznościowym, stylizowaną według dziecięcych upodobań.

Poczytność książeczek sprawiła, że poszczególne utwory miały po kilka wydań, były też tłumaczone na wiele języków.

Autorka, Pani Hanna Łochocka, w 1984 roku otrzymała Nagrodę Prezesa Rady Ministrów za twórczość dla dzieci i młodzieży.

Te bezcenne historie o przygodach Wróbelka Elemelka, chciałabym zadedykować najbliższej mi osobie – mojej Mamie, Janinie. Jest Ona osobą nie tylko delikatną i taktowną, ale wesołą i o bardzo pogodnym usposobieniu. Zawsze radosna, miła, uczuciowa, życzliwa każdemu oraz, od czasu do czasu, bujająca w obłokach – zupełnie jak tytułowy Wróbelek Elemelek.

Chciałabym, jednakże, oprócz – tak ważnych, wspaniałych cech mojej Mamy, przedstawić na łamach tej opowieści, namacalny wkład Janiny w rozwój naszej ojczyzny.

Moja Mama jest… medalistką! Ale nie paraolimpiady, czy też lokalnych zawodów sportowych. W uznaniu swojej ciężkiej pracy otrzymała podczas ponad 30-letniej kariery ekonomicznej:

srebrną odznakę za zasługi dla finansów PRL (06.06.1980 r.)

honorową odznakę Prezesa Rady Ministrów/Zasłużony Pracownik Państwowy (03.07.1987 r.)

Złoty Krzyż Zasługi (23.10.1991 r.), legitymacja podpisana przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Lecha Wałęsę.

Nie odznaczenia są tu jednak najważniejsze. Choć docenianie pracy jest zawsze satysfakcjonujące, dla mnie – jako córki – ważna jest „kariera” Mamy jako szlachetnego, skromnego i wrażliwego człowieka. Pomimo ogromnych, nieodwracalnych problemów ze wzrokiem – to Mamy rady są najlepsze, to Mamy kuchnia jest najsmaczniejsza i to Mamy oczy, choć bardzo chore, zawsze widzą najlepiej…

Tę krótką notę o Pani Janinie, chciałabym zakończyć słowami słynnego pisarza, które – moim zdaniem – bardzo dobrze przedstawiają postawę społeczną, karierę, tę zawodową i stosunek do świata w ogóle.

„Jest tylko jeden sposób na szczęście: żyć dla innych.”

(Lew Tołstoj)

Mamo, dziękuję, że jesteś!

„Wielu ludzi przegapia małe szczęście, na próżno czekając na wielkie.”

(Pearl.S.Buck)

Moja bohaterka: Małgorzata Szydłowska i… „Miś Uszatek”.

Zawód: Praca w serwisie sprzątającym

Lat: 33

Wada wzroku: Retinopatia wcześniacza i astygmatyzm

„Gabrysiu, Gabrysiu, przywitaj się z Ciocią Michasią” – takie słowa witają mnie zawsze u progu gościnnego i tętniącego życiem mieszkania Małgosi – mojej przyjaciółki. Wspomniany Gabryś to Jej synek. Wesoły, energiczny i zawsze chętny do nauki poprzez zabawę. Małgosia zaś – moja bohaterka, choruje na ciężką chorobę oczu. Retinopatia wcześniacza przeszkodziła Jej w spełnieniu marzenia – bycia cukiernikiem. Mimo to nie załamała się. Pomimo swojej niepełnosprawności, samotnie wychowuje synka Gabrysia. Jest nie tylko dzielna, ale także pracowita. Podziwiam Ją również za niezwykłą dojrzałość życiową, radzenie sobie w trudnych sytuacjach dnia codziennego oraz za takt, kulturę osobistą i przyjazny stosunek do ludzi.

Synek Małgorzaty bardzo lubi pluszowe misie. Ma już ich niemałą kolekcję…

Ja zaś w dzieciństwie uwielbiałam wiele bajek. Na zawsze jednak w moim sercu pozostanie

„Miś Uszatek”. Przypomnienie Państwu historii tej właśnie bajki dedykuję Gabrysiowi i Małgosi.

Główną postacią serialu jest tytułowy Miś Uszatek. Postać ta znana była wcześniej z książek dla dzieci. Powstała 06.03.1957 r. jako dzieło pisarza Czesława Janczarskiego oraz ilustratora Zbigniewa Rychlickiego. Początkowo Miś Uszatek gościł głównie w pisemku dla dzieci „Miś”, którego był patronem, później stał się bohaterem licznych książek, tłumaczonych również na języki obce. W roku 1962 powstał pierwszy indywidualny film, według scenariusza napisanego przez Czesława Janczarskiego pod tytułem Miś Uszatek.

Prawdziwa eksplozja popularności Misia nastąpiła jednak dopiero w 1975 roku, kiedy to Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For w Łodzi, na zlecenie Telewizji Polskiej rozpoczęło produkcję lalkowego serialu z Uszatkiem, któremu głosu użyczył Mieczysław Czechowicz. W szybkim tempie powstawały filmy na wszystkie możliwe okazje i wszystkie pory roku.

Ogromna popularność pozwoliła bajce zająć drugie miejsce w rankingu produkcji ówczesnych filmów animowanych (pierwsze miejsce należało do Bolka i Lolka). Odcinki, w liczbie 104, z Misiem Uszatkiem w roli głównej stanowiły materiał na pełne dwa lata cotygodniowej emisji dobranocek w TVP. Serial w późniejszym czasie emitowany był także na innych stacjach, m.in. Kino Polska, czy MiniMini+.

Co ważne – Telewizja Polska, finansująca serial, zdecydowała o zakończeniu realizacji I części serialu w 1979 r. W tym czasie w studio przygotowano produkcję czterech kolejnych odcinków. Zostały one ukończone w 1980 roku pod ogólnym tytułem Nowe przygody Misia Uszatka, z przeznaczeniem, do kin – na porankowe seanse dla dzieci. Produkcja ta została sfinansowana z pieniędzy otrzymanych przez studio z Ministerstwa Kultury. Warto dodać, że serial telewizyjny trwał do 1987 roku.

Oryginalna lalka Misia Uszatka znajduje się na ekspozycji w Muzeum Animacji Se-Ma-For w Łodzi.

Choć Miś Uszatek był bohaterem popularnym głównie wśród dzieci (m.in. dlatego, że przypominał dostępną wszystkim pluszową zabawkę, ale był również poważnym partnerem – jakoby kolegą z przedszkola/szkoły), to okazał się postacią bajkową na wskroś współczesną, nie tylko w zachowaniu czy języku, ale i w ubiorze…

Powrócę jednak – do Gabrysia i Małgosi. Dlaczego właśnie tę bajkę im dedykuję?

Dla mnie przygody Misia Uszatka to mianownik ciepła rodzinnego, przyjaźni, pomocy innym, odpowiedzialności. Bohaterowie przedstawieni w opowieści (tytułowy Miś Uszatek, Zajączek, Prosiaczek, Króliczki, Kot, Kruczek, Ciocia Chrum – Chrum, Mama Królików, Alina, Róża, Kajtek, Sroczka, Kotka) są altruistami – oglądając ich historie można poczuć emocje, uśmiechnąć się, a nawet wzruszyć.

I tak jest także w domu Małgosi. Gwar, zapach pysznych potraw, wiele mądrych, dojrzałych słów. To wszystko sprawia, że jestem częstym gościem tego domu. Wierzę mocno, że Małgosi i Gabrysiowi, na progu nowego, 2019 roku, spełnią się wszystkie marzenia, nadzieje, a i ich codzienne życie… stanie się prawdziwą bajką.

Życzę tego także wszystkim Państwu – niech przeciwności znikną, ale jeśli są nieuniknione, zwłaszcza te związane ze schorzeniami oczu, pamiętajmy:

„Per aspera ad astra”/„Przez cierpienie do gwiazd”

(Przysłowie łacińskie)

Epilog:

Ze swojej strony chciałabym bardzo gorąco podziękować moim przyjaciołom – Pani Agnieszce Paczuskiej, Pani Małgorzacie Szydłowskiej oraz mojej Mamie, Pani Janinie Chodur, za zgodę na opowiedzenie ich historii.

Wierzę, że mój tekst pomoże wielu osobom, które zmagają się z wadami wzroku.

Życząc wszystkim Państwu zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, uprzejmie zachęcam do patrzenia na świat – nie tylko przez bajeczne, ale i… różowe okulary.

Bibliografia:

Wikipedia/encyklopedia internetowa;

Autentyczne historie:

– Pani Agnieszka Paczuska

– Pani Małgorzata Szydłowska

– Pani Janina Chodur

Komentarze

komentarze