Tajemnica ciemności

Czy byli Państwo w muzeum, w którym można odkryć tajemnicę ciemności? Jeżeli nie, to proszę sobie wyobrazić, że całkowicie gaśnie światło… Ale o tym co dalej, będzie za chwilę.

Za pomocą wzroku odbieramy ponad 80% informacji o otaczającym nas świecie. Wzrok jest najważniejszym zmysłem człowieka, który dostarcza większość informacji z otoczenia. Rozróżnianie światła od ciemności, rozpoznawanie kształtów, barw, ocena odległości położenia obiektów od oka – to tylko niektóre z nich. Jesteśmy społeczeństwem obrazkowym. Nie wyobrażamy sobie życia bez tego zmysłu. A co w przypadku, gdyby całkowicie zgasło światło? Właśnie o tym możemy przekonać się na „Niewidzialnej Wystawie”. Piszą o sobie, że to „interaktywna podróż w świat całkowitej ciemności. To miejsce na styku przygody, kultury, edukacji i misji społecznej, w którym Przewodnicy – osoby niewidome, pokazują świat ze swojej perspektywy. Brzmi dziwnie? Obco? Ciekawie? Najlepiej przekonać się… na własne oczy!”

Miałam okazję zwiedzić Niewidzialną Wystawę. Nie chcę Państwu zdradzać szczegółów, ponieważ, aby odebrać jej przekaz, najlepiej wybrać się i doświadczyć tego, co zostało przygotowane dla zwiedzających. Uchylę jednak rąbka tajemnicy. Wchodzimy do pierwszego pomieszczenia, gdzie doznajemy zaskoczenia, ponieważ znajdujemy się w totalnej ciemności. Przyzwyczajamy swój wzrok i idziemy dalej, do kolejnych pięciu pomieszczeń. Tutaj znów ogromne zdziwienie, bo w nich również całkowita ciemność, bez jakiegokolwiek źródła światła, a my nie mamy możliwości korzystania z telefonu czy latarki. Mamy więc niebywałą okazję sprawdzić się i wypróbować jak radzić sobie bez pomocy wzroku, wykorzystując wyłącznie słuch, dotyk, węch. Nie zostajemy sami – towarzyszą nam niewidomi i niedowidzący Przewodnicy. Proszę mi wierzyć, poprowadzą Państwa w podróż, która zmieni myślenie i pokaże jak wygląda świat osób z dysfunkcją wzroku. A są w tym najbardziej wiarygodni. Doświadczycie między innymi jak poruszać się w miejskim zgiełku, jak zapłacić za kawę w barze, jak poruszać się po mieszkaniu. Wszędzie ciemność, słychać tylko czyjeś odgłosy, nie wiemy jak daleko są otaczające nas przedmioty i kto jest obok. Nagle okazuje się, jak trzeba radzić sobie za pomocą innych zmysłów – dotykać większej ilości przedmiotów, żeby je poznać, wytężyć słuch, żeby wiedzieć jak się poruszać. Wydawało mi się, że wszędzie są przeszkody, na które trzeba uważać. A to nie przeszkody, tylko zwykła codzienność osób, które nie widzą.

Z osobami z niepełnosprawnością współpracuję już kilkanaście lat. Spędzam z nimi wiele czasu – w pracy i poza nią, bo mam też wielu przyjaciół, którzy nie widzą. Potrafię im pomóc, wiem czego potrzebują, znam obsługę wielu specjalistycznych urządzeń, które pomagają w codziennym funkcjonowaniu. Ale dopiero po wejściu i poruszaniu się w ciemności przekonałam się jak wygląda świat osób niewidomych. Jak trudno samodzielnie poruszać się w mieście, gdzie mamy duży ruch i napotykamy na wiele przeszkód. Jak wiele trzeba potrafić, żeby wykonywać na pozór banalne czynności, takie jak gotowanie, zrobienie zakupów, wyjście do muzeum i skorzystanie z wystawy czy przeczytanie książki. To wielka lekcja pokory i empatii. Polecam każdemu. W Polsce pojawia się coraz więcej takich miejsc, które zyskują popularność.

Na wystawie jest też część „widzialna”, która pozwoli na poszerzenie zdobytej wiedzy i poznanie wielu pomocy dla osób z dysfunkcją wzroku. Niewidzialna Wystawa kieruje swoją ofertę również do szkół, gdzie dzieciom i młodzieży, w atrakcyjnej formie, zostanie przedstawiona lekcja o niepełnosprawności. Poprzez poznanie perspektywy doświadczenia świata przez osoby niewidome, zostaną uwrażliwieni na ich problemy i nauczą się jak pomagać. W ofercie jest również team building, skierowany między innymi dla pracowników firm i instytucji. Uczestnicy zwiedzają bez pomocy wzroku, sprawdzając przy tym swoje możliwości pracy w zespole, poznając się nawzajem w zupełnie inny sposób. Jest to świetna alternatywa dla tradycyjnych spotkań integracyjnych.

Czy godzina bycia niewidomym może otworzyć oczy? Dla mnie tak, ale polecam każdemu wybrać się i przekonać!

Dodatkowe informacje

Niewidzialna Wystawa zdobyła w tym roku po raz piąty zaszczytny tytuł Muzeum Roku w plebiscycie Warszawiaki. Celem plebiscytu jest wybór tego, co najlepsze w stolicy – między innymi najlepszych muzeów, lokali, instytucji kulturalnych, wydarzeń roku.

Kontakt

Niewidzialna Wystawa

Warszawa, Aleje Jerozolimskie 123 a (budynek Millenium Plaza)

O NAS

Zdjęcia ze strony internetowej https://niewidzialna.pl/ autorstwa Pana Marka Młynarczyka.

Wspomnienie o Januszu Skowronie

W wyniku ciężkiej, nowotworowej choroby, pełnej zaskakujących medycznych niepowodzeń, być może nawet błędów, szpitalnego bałaganu i lekarskiej niemocy, zmarł Janusz Skowron.

Był wybitnym muzykiem jazzowym i intelektualistą, naszym przyjacielem i współpracownikiem Fundacji Szansa dla Niewidomych i firmy Altix sp. z o.o. Miał 61 lat. Biorąc pod uwagę plany i marzenia, które miał jeszcze tak niedawno oraz to, jak bardzo był dla innych ważny i potrzebny, odszedł stanowczo za wcześnie. Jeszcze w czerwcu zajmowały go coraz efektywniejsze ćwiczenia fizyczne. Pamiętam jak jeździł z żoną na tandemie, takim specjalnym, dwuosobowym rowerze z trzema kołami, z czego dwa z tyłu. Zdążył zakupić bieżnię, na której ćwiczył podobno 5 razy dziennie po 10 minut, co go wzmacniało i odchudzało. Cieszył się, że dzień po dniu jest coraz sprawniejszy. Ta fizyczna aktywność miała posłużyć do realizacji rozmaitych planów, odkładanych całymi latami –praca, próby, koncerty, ćwiczenia, codzienne obowiązki.

Był jednym spośród tych, którym nie było dane widzieć dwojgiem oczu, a jedynie okiem trzecim. Co prawda nie pozwala ono widzieć zwyczajnie, ale za to osobom wrażliwym i wykształconym ułatwia prawdziwsze i uczciwsze widzenie innych. Janusz grał i opowiadał o świecie, w którym żył, a był to świat odmienny od tego, w których żyją ludzie widzący. Jego muzyki słuchało się z zapartym tchem, bo grała tam Jego dusza, a nie jedynie dłonie i intelekt. Muzyka ta jest pełna empatii i obrazów, a one wszystkie są przedstawione za pomocą dźwięków i rytmów. Muzyka ta brzmi fascynująco. Wydaje się, że Janusz mówi do nas: „Słuchajcie i budujcie lepszy świat, także dla nas – niewidomych”. Tę ważną treść przekazywał bez zadęcia, skromnie, jakby między wierszami. Dowiadywali się o tym „cichym” i ukrytym między nutami przekazie znawcy jazzu oraz najbliżsi przyjaciele, z którymi rozmawiał bardziej otwarcie. Wśród nich byłem i ja.

Poznaliśmy się 51 lat temu, w szkole w Laskach. Był wtedy najlepszym uczniem w klasie, pewnie w całej szkole i już wtedy wspaniale grał na pianinie. Spędzaliśmy razem dzień po dniu, ponieważ byliśmy w laskowskim internacie. Był „pupilkiem” Pani Zofii Morawskiej, która doceniała Jego wyjątkowy talent. Do ośrodka trafił mając zaledwie 3 lata. Niestety, nie miał za wiele rodzinnego ciepła i szczęścia. Matka musiała pracować i nie mogła zostawiać małego Janusza samego w domu na „cały dzień”. Uznała, że jedynym oraz najlepszym rozwiązaniem jest oddanie Go do specjalnej szkoły. I faktycznie. W tamtych czasach szkoła dla niewidomych w Laskach była na niebywałym poziomie. Nie wszędzie uczniowie mogli liczyć na edukacyjne wsparcie wybitnych pedagogów. Warto wspomnieć, że matematyki uczył nas świetny, niewidomy nauczyciel Leon Lech, geografii –Władysław Gryglas (również niewidomy), rosyjskiego – P. Józefowicz, a muzyki Stefania Skibówna. Temu gronu niewidomych nauczycieli pomagali w naszej edukacji widzący: dyrektor Ewa Będych, biolog żona pana Gryglasa, matematyk Małgorzata Pawełczak (później Plachy), a przede wszystkim siostra Elżbieta Więckowska – wtedy nauczycielka fizyki.

Nasz rocznik miał też wyjątkowe szczęście do znakomitych wychowawców na czele z Panem Jackiem Kwapiszem, który nie tylko potrafił wczuć się w potrzeby tak wybitnych wychowanków jak Janusz, ale znacznie więcej – twórczo wpłynął na nasz rozwój. Dzięki niemu mieliśmy nieprzeciętny dostęp do muzyki, literatury, prasy, młodzieży z innych szkół. To wszystko sprzyjało nowoczesnej i integracyjnej rehabilitacji. Powyższe zaowocowało grupowym, lektorskim czytaniem ambitnych książek i artykułów, łamaniem internatowych regulaminów dla słuchania radiowych słuchowisk, które nadawała ówczesna Trójka i Jedynka, modą na uczenie się języków obcych, pisaniem własnych wierszy, rozwiązywaniem zadań z gwiazdką (matematyka i fizyka), częstym graniem w szachy i warcaby, nauką gry na różnych instrumentach, wzajemnymi wizytami młodzieży z Warszawy u nas oraz naszymi w ich szkołach. W siódmej klasie stworzyliśmy rockowy zespół po kierownictwem Janusza. Inicjatywę tę kontynuowaliśmy później, już w liceum.

Po ósmej klasie nieco się oddaliliśmy, gdy obaj poszliśmy do innych szkół – Janusz na Pradze, ja na Bielanach – obaj w Warszawie. Gdy tylko nadarzała się okazja, spotykaliśmy się. On muzyk, ja matematyk, a następnie informatyk, menadżer, obaj niewidomi. Mieliśmy sobie wiele do powiedzenia. Razem poznawaliśmy świat i uczyliśmy się osiągać w życiu coś wartościowego. Obu nam się udało – każdemu z nas w dużym stopniu dzięki temu drugiemu. Nie da się wyliczyć, co ja mam dzięki Januszowi, a co z kolei mnie udało się przekazać Jemu. W wyniku tej wspólnej drogi do sukcesu i satysfakcji z tego, co się ma, nasza przyjaźń stała się nierozerwalna. W trzeciej klasie licealnej reaktywowaliśmy nasze trio z Lasek. Janusz grał na organach i pianinie, Janusz Trojanowski na perkusji, a ja na gitarze. O ile gdzie indziej grałem mniej więcej jak Hendrix albo Clapton, w tym trio Janusz wymagał więcej – był to jazz – na szczęście dosyć prosty. W tamtym okresie doszło do prawdziwego koncertu naszego niewidomego tria. Zagraliśmy w studenckim klubie UW na Krakowskim Przedmieściu. Możecie sobie wyobrazić, co to dla mnie znaczyło – jako amator zagrałem koncert z wybitnym muzykiem jazzowym!

Janusz został znanym i cenionym muzykiem w bardzo młodym wieku, gdy ja ledwie zacząłem studia. Gdy je ukończyłem, On już był numerem 1 w plebiscycie Jazz Forum. Później razem osiągaliśmy kolejne stopnie zrehabilitowania – to nie tylko moje amatorskie, muzyczne fascynacje, które we mnie rozwijał, z kolei Jego zarażenie się ode mnie geografią i podróżami, ale także samodzielne radzenie sobie na mieście, wakacyjne i urlopowe wyjazdy, a także rozliczne fascynacje: literatura, polityka, religia, media…

Jako niewidomi, tak bardzo razem pokonywaliśmy rozmaite trudności, że coraz bardziej się do siebie upodabnialiśmy. Właśnie z tego powodu uważam, iż to, kim i jaki jestem, w dużym stopniu zawdzięczam Januszowi. Proszę sobie wyobrazić, że również nasze żony są do siebie bardzo podobne – w sensie charakteru i poglądów. Podobne są także nasze grona przyjaciół. Jak się okazało, wybieraliśmy ich na niemal tej samej zasadzie, stosując bardzo podobne kryteria.

W ostatnich latach zbliżyliśmy się do siebie również zawodowo i społecznie – pracowaliśmy w tej samej firmie i działaliśmy dla tej samej organizacji – Altix i Fundacja Szansa dla Niewidomych. Obaj pisaliśmy do Helpa – ja przede wszystkim „Helpowe refleksje”, a Janusz „Aktualności”. Obu nas fascynowała sensowna praca dla innych niewidomych, by na miarę osobistych zdolności każdemu udało się osiągnąć sukces.

To wielki zaszczyt być najpierw uczniem Janusza, a następnie Jego najbliższym przyjacielem. Tyle mi od siebie dał, że nie można tego opisać nawet w najpiękniejszej notce, jaką jestem w stanie stworzyć. Spróbowałem, ale czy mi się udało? Oceni to sam Mistrz – Janusz Skowron, wybitny niewidomy muzyk i intelektualista. Niech Dobry Bóg raczy mu dać wieczny odpoczynek w pokoju a nam, kiedyś, pozwoli być tam razem z Nim. Oby nam się to udało i obyśmy na to po prostu zasłużyli. Gdy tak się stanie, znowu będziemy razem muzykowali – On po mistrzowsku, ja – po amatorsku. Zagramy wtedy utwory jazzowe i rockowe, zawsze jednak o świecie, w którym są tylko dobrzy ludzie i wszechogarniająca przyjaźń.

Janusz Skowron, absolwent szkoły dla niewidomych w Laskach, wybitny pianista jazzowy, kompozytor i aranżer, ukończył Szkołę Muzyczną II stopnia im. Józefa Elsnera w Warszawie, w klasie organów. Jeszcze w trakcie nauki rozpoczął współpracę z zespołem perkusisty Kazimierza Jonkisza – wystąpił na festiwalu Jazz Jamboree’ 80 i uczestniczył w nagraniu pierwszego krążka zespołu. W 1981 roku rozpoczął współpracę z zespołem String Connection, założonym przez skrzypka Krzesimira Dębskiego. Grupa String Connection biła rekordy popularności, występowała wielokrotnie na festiwalach Jazz Jamboree i na wszystkich większych festiwalach jazzowych na świecie – we Francji, Niemczech, na Węgrzech, w Kanadzie. W 1985 roku Janusz Skowron rozpoczął współpracę z zespołem Free Electronic wybitnego trębacza Tomasza Stańki, z którym występował na festiwalach w Grecji, Niemczech, Francji, Szwajcarii i na rodzimym Jazz Jamboree. W 1990 rozpoczął współpracę z innym znanym muzykiem jazzowym, saksofonistą Zbigniewem Namysłowskim, z którym koncertował w Polsce i za granicą, m.in. w Izraelu, Niemczech, Czechach. W 1997 roku rozpoczął współpracę z zespołem Walk Away perkusisty Krzysztofa Zawadzkiego. Ponadto współpracował z gitarzystą basowym Krzysztofem Ścierańskim, skrzypkiem Maciejem Strzelczykiem, saksofonistą Zbigniewem Jaremko i nieżyjącym już kontrabasistą Zbigniewem Wegehauptem. Ma również w swoim dorobku występy i nagrania z wybitnymi amerykańskimi muzykami jazzowymi: Erickiem Marienthalem, Billem Evansem, Randy Beckerem, Deanem Brownem, Davidem Gilmorem i Kenny Wheelerem. Janusz Skowron współpracował również z gwiazdami polskiej muzyki pop: Marylą Rodowicz, Hanną Banaszak, Łucją Prus, Majką Jeżowską, Ewą Bem, Grażyną Łobaszewską, Anną Serafińską, Justyną Steczkowską i z rockowymi grupami: Lady Pank i Perfect. Przez kilka ostatnich lat występował w duecie z wokalistką Małgorzatą Markiewicz. Uczestniczył w nagraniu ponad 80 płyt.

Jest laureatem wielu nagród, m.in. nagrody Fundacji Kultury Polskiej im. Krzysztofa Komedy i Państwowej Nagrody Artystycznej Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego. W 2009 i 2017 roku został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Niemal nieprzerwanie od 1982 był corocznym laureatem Jazz Top – ankiety czytelników pisma Jazz Forum w jednej z dwóch kategorii: syntezator i fortepian. Janusz Skowron ma w swoim dorobku wiele własnych kompozycji i aranżacji.

Aktualności

„Taniec z Gwiazdami” z audiodeskrypcją na żywo

Jak informuje portal eska.pl, „Taniec z Gwiazdami” jest pierwszym programem rozrywkowym w Polsacie dostępnym także w wersji dla niedowidzących i niewidomych. Realizowaną na żywo audiodeskrypcję przygotowuje dziennikarka Polsat Sport – Aleksandra Szutenberg. W filmie czy spektaklu lektor opowiada o przebiegu akcji, o scenografii i o kostiumach aktorów w przerwach między dialogami. Podczas emisji „Tańca z Gwiazdami” opisy są dużo szersze. Aleksandra Szutenberg sprawdziła oczekiwania niewidomych widzów podczas rozmowy z Joanną Mazur, niewidomą biegaczką, uczestniczką 9. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Dowiedziała się od niej, że równie ważne, a może i ważniejsze niż kostiumy i scenografia są dla osób niewidomych emocje towarzyszące uczestnikom w trakcie programu na żywo i tę warstwę programu stara się przekazać podczas jego trwania. By włączyć audiodeskrypcję, należy wcisnąć na pilocie przycisk do zmiany ścieżki dźwiękowej i wybrać odpowiedni dla audiodeskrypcji przekaz dźwiękowy.

Robert Kubica spotkał się z niewidomą fanką Formuły I

Jak donosi portal niezależna.pl, podczas testów na torze Formuły I w Barcelonie, Robert Kubica znalazł czas, by spotkać się z niewidomą Julią. Zakomunikował młodej fance, wykazując się dystansem do własnych ograniczeń – Mam dwie specyficzne rzeczy, po których mnie poznasz. Rękę prawą, która jest niestety po wypadku trochę inna i mam duży nos. Julia dotknęła ręki i twarzy Roberta Kubicy, gościła ponadto w padoku i oglądała pojazd zawodnika.

Joanna Mazur– niewidoma uczestniczka „Tańca z Gwiazdami”

Jak się dowiadujemy z portalu gala.pl, Joanna Mazur, niewidoma uczestniczka „Tańca z Gwiazdami”, może stać się wzorem zarówno dla osób widzących, jak i niewidomych. Historia Mazur niesie pozytywny przekaz, jak wiele można osiągnąć pomimo ograniczeń. W wyniku postępującej choroby genetycznej, stopniowo pozbawiającej ją wzroku nie zrezygnowała z pasji, jaką był dla niej sport. Niepełnosprawność nie przeszkodziła jej w osiąganiu sukcesów w sporcie. Jest złotą medalistką Mistrzostw Świata Osób Niepełnosprawnych w Lekkiej Atletyce w Londynie. Świetnie radzi sobie także na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, gdzie tańczy w parze z Janem Klimentem.

Wystawa „Dotykiem Zobacz”

„Czy sztukę da się odczytać inaczej niż za pomocą wzroku? Tak, wystarczy wyciągnąć ręce!” Odpowiada na pytanie portal tenpoznan.pl. „Dotykiem zobacz” to zakończona 9 marca wystawa prac Michała Wielgosza, studenta Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych i członka projektu Niewidzialni Niewidomi oraz Martyny Nagraby, tworzącej pod pseudonimem artystycznym Martina Alicen. Na wystawie w poznańskim Centrum Kultury Zamek można było ponadto zapoznać się z trzema wypukłymi pracami autorstwa Jerzego Łuczaka. Wystawę można było oglądać zarówno wzrokiem, jak i dotykiem. Niewidzialni Niewidomi od trzech lat edukują na tematy związane z osobami niedowidzącymi i niewidomymi.

Firma Total wspiera polskie startupy

Jak informuje portal spidersweb.pl, firma Total nagrodziła trzy projekty pozytywnie zmieniające naszą rzeczywistość. Trzecie miejsce i nagrodę 20 tys. zł otrzymała aplikacja The Compass, wspierająca osoby niewidome i niedowidzące w poruszaniu się po budynkach użyteczności publicznej. Dzięki zaimplementowanej w niej nawigacji osoby niewidome mogą się poruszać po lotniskach czy szpitalach bez asysty osoby widzącej. To już czwarta edycja konkursu Startupper Roku. Konkurs został zainaugurowany w 2015 roku w Afryce, stopniowo rozszerzając swój zasięg na kolejne kontynenty. Dziś rozgrywany jest na 5 kontynentach, w 55 krajach. Na tegoroczną edycję wpłynęła rekordowa ilość zgłoszeń – 50 tys. 13 tys. pokonało pierwszy etap weryfikacji. W każdym z krajów Total nagrodził trzy najbardziej interesujące startupy.

Poczta Polska zatrudni osoby niepełnosprawne

Wystarczy własny samochód, orzeczenie o niepełnosprawności i można mieć stabilną pracę w placówkach Poczty Polskiej – tego typu ogłoszenia ostatnio pojawiają się w internetowych serwisach rekrutacyjnych, a informuje o tym portal innpoland.pl, dodając, że pensje nie są imponujące. Poczta Polska nie może raczej cieszyć się nadmiarem chętnych do pracy. Pieniądze są niewielkie, a praca nielekka. – Poczta Polska konsekwentnie zwiększa zatrudnienie osób niepełnosprawnych. W grudniu 2018 pracowało u nas ok. 1500 osób z niepełnosprawnościami. W tym roku w placówkach pocztowych i sortowniach pracę znajdą kolejne osoby objęte programem „Praca Integracja” – zachęca na portalu Justyna Siwek, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.

Bezpłatny dowóz dla niepełnosprawnych dzieci

Jak donosi portal krakow.pl prezydent Krakowa Jacek Majchrowski przygotował projekt uchwały, która umożliwi organizowanie bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do przedszkola dla trzy– i czteroletnich niepełnosprawnych dzieci. Projektem tym zajmie się Rada Miasta Krakowa. Aktualnie Kraków, realizując obowiązek wynikający z ustawy Prawo oświatowe, zapewnia bezpłatny dowóz do najbliższego przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej lub do innej placówki wychowania przedszkolnego niepełnosprawnym dzieciom pięcioletnim i sześcioletnim, zapewniając im jednocześnie opiekę w trakcie trwania dowozu.

Granty dla uczestników programu „Decydujesz, pomagamy”

Jak donosi portal glos24.pl w V edycji programu grantowego „Decydujesz, pomagamy”, firma Tesco wraz z Fundacją Tesco wsparły aktywnych mieszkańców grantami o łącznej sumie 153 tys. złotych.

Grant w wysokości 5 tys. złotych otrzymał m.in. projekt „Niewidomi w dźwiękach i słowach” stworzony przez Fundację „BRAJLÓWKA” z Łazisk Górnych. W zajęciach pod hasłem „Zaczynamy grać i śpiewać” będą mogły wziąć udział chętne osoby niewidome i niedowidzące.

Niepełnosprawni sportowcy odebrali nominacje na igrzyska

Z portalu pfron.org.pl dowiadujemy się, że 90 polskich sportowców z niepełnosprawnościami weźmie udział w Światowych Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych w Abu Dhabi. 7 marca w Warszawie odbyła się ceremonia wręczenia nominacji olimpijskich Polskiej Reprezentacji Olimpiad Specjalnych. Światowe Letnie Igrzyska Olimpiad Specjalnych to największa impreza sportowa dla osób z niepełnosprawnościami w 2019 r. W igrzyskach udział weźmie ponad 7,5 tys. zawodników ze 190 krajów. Wśród dyscyplin igrzysk znajdują się m.in.: badminton, koszykówka, siatkówka plażowa, tenis stołowy, tenis, piłka siatkowa, lekkoatletyka, kolarstwo, kajakarstwo, żeglarstwo, pływanie, triathlon, jeździectwo, judo, piłka nożna czy golf. Kiedy ukaże się ten numer miesięcznika Help, będziemy już zapewne cieszyć się sukcesami naszych sportowców.

Helpowe refleksje. Czy niewidomi są ludźmi zaangażowanymi?

Zapewne bywa różnie, zupełnie tak samo jak w przypadku całego społeczeństwa. Jednym się chce, innym nie. Jedni uczą się, pracują, chcą coś tworzyć, komuś pomagać, mieć jak najbardziej wymagające hobby, a inni wolą żyć spokojnie i cieszyć się samym tym faktem. Od czego to zależy? Być może od DNA, a może od wychowania, wzorców, z którymi zapoznano człowieka w najmłodszych latach? Skoro nie jesteśmy psychologami ani socjologami, zostawmy tę analizę profesjonalistom. Możemy jedynie ocenić środowisko, w którym działamy oraz jego otoczenie. W kwestii zaangażowania nie widzimy różnic pomiędzy niewidomymi i słabowidzącymi a resztą obywateli. Jeśli nasze spostrzeżenia są słuszne, niepełnosprawność nie wpływa na zaktywizowanie jednostek i grup społecznych, albo przeciwnie – na ich dezaktywowanie. Niewykluczone jednak, że jest inaczej. Jakich zatem ludzi spotykamy w naszym gronie?

Mamy wrażenie, że z biegiem czasu społeczność, o której piszemy, w kwestii zaangażowania coraz bardziej się rozwarstwia. Spotykamy ludzi bardzo nieaktywnych, wręcz wycofanych oraz zdecydowanie nadaktywnych. Kiedyś większa niż dzisiaj część środowiska wykazywała zachowania i postawy przeciętne. To również jedynie hipoteza. Być może mają Państwo inne obserwacje. Jeśli jednak mamy dobre wyczucie, skąd się bierze to zwiększone rozwarstwienie? Spróbujmy poszukać ewentualnych przyczyn tego zjawiska.

Niewidomi wracają do społeczeństwa. Kiedyś żyli poza nim. Jeszcze w epoce Braille’a niewidomi byli zepchnięci na społeczny margines. Co robili? Po prostu nic, a jeśli coś, to zazwyczaj nic, co przynosiło im chlubę. Żebranie na przykład pod kościołami to chyba standardowy widok w tamtych czasach. Powoli to się zmieniało. Ogromne znaczenie miały kolejne wynalazki. Dzisiaj najbardziej cenimy wynalazek wypukłego alfabetu brajlowskiego. O ile przedtem niewidomi nie mogli pisać i czytać, w wieku XIX dostali taką możliwość. Co prawda pisali tak specyficznym pismem, że nie mogli być zintegrowani z ludźmi widzącymi, ale mogli już czytać książki. Z biegiem czasu środowisko znacząco się uaktywniło. Ośrodki istniejące wcześniej rozwinęły się, a inne powstały. To zapewne nie przypadek, że właśnie wtedy zaczęto myśleć o edukacji niewidomych. Musiało minąć jednak sporo czasu, by znikli z przykościelnych posterunków przeznaczonych dla żebraków. W Polsce po drugiej wojnie światowej w zasadzie nie spotykano ich w ogóle. Socjalistyczna ojczyzna nie pozwalała na taki haniebny proceder. Już w XIX wieku niewidomi zaczęli czytać, uczyć się, a nawet działać społecznie. Sam Ludwik Braille jest tego dobrym przykładem. Stał się wynalazcą w bardzo młodym wieku. Potem był nauczycielem i organistą w kościele pod Paryżem. Nie był więc ani bezrobotnym, ani obywatelem wykluczonym. Za takimi przykładami poszli inni.

W naszej rzeczywistości, do roku 1989, niewidomi byli traktowani jako jednolita grupa społeczna. Nie zawracano sobie głowy różnorodnością poszczególnych osób i kierowano na ścieżkę pracy w spółdzielczości. Wyrwanie się z tego modelu nie było łatwe i udawało się tylko nielicznym. I właśnie wtedy nadeszła rewolucja solidarnościowa.

Po roku 1989 stopniowo rosło zrozumienie dla potrzeby indywidualnego traktowania każdego obywatela, również niepełnosprawnych, niewidomych i słabowidzących. Tempa temu zjawisku dodała rewolucja technologiczna. IT okazało się wielkim dobrodziejstwem dla naszego środowiska.

Dzięki komputerom niewidomi mogą współpracować z widzącymi na równych, albo niemal równych zasadach. To, co oni piszą, mogą odczytać także niewidomi. I przeciwnie – to, co zapisują niewidomi, jest dostępne dla innych. I oto rozpoczął się okres otwartego podejścia do naszej społeczności. Każdy może znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce. Zależy to od talentów i chęci.

Być może właśnie powyższe powoduje zwiększone rozwarstwienie w tym środowisku. Jedni wykazują się zdolnościami i chęciami do poznawania nowych rozwiązań technicznych, które nie tylko niwelują skutki braku wzroku, ale także umożliwiają prawdziwą współpracę z widzącymi. Co by nie rzec, jednak nie odbywa się to automatycznie. Proces takiej rehabilitacji jest bardzo wymagający. To nie jest tak samo, jak w przypadku ludzi widzących. Zapoznanie się z systemami informatycznymi jest trudne, gdy się nie widzi ekranów czy wyświetlaczy. O ile widzący widzą przed sobą ekran i wszystkie wyświetlone tam informacje naraz, niewidomi „oglądają” je fragmentarycznie, na przykład po 14, 20, 40, a w najlepszym razie po 80 znaków naraz. Podobnie fragmentarycznie działają syntezatory mowy. Odczytanie tekstu z ekranu zabiera dużo czasu. Jeszcze syntezator nie skończy czytać, a już niewidomy może zapomnieć, co było na początku.

Czy w takiej sytuacji może nie dojść do zróżnicowania poziomu aktywności poszczególnych osób? Nie może! Jedni sprawnie zapoznają się z nowymi rozwiązaniami i mogą profesjonalnie działać. Inni męczą się z nimi i zniechęcają. Co za tym idzie?

Jedni niewidomi „zdobywają świat”, inni wycofują się i tkwią w wewnętrznej emigracji. Ci pierwsi szukają prawdziwego zatrudnienia i walczą o jak najlepszą opinię pracodawców i całego otoczenia, drudzy pozostają w domu i poprzestają na zazdroszczeniu tym pierwszym. Spotykamy więc „na mieście” niewidomych, dla których samodzielne przemieszczanie się, działanie z widzącymi, osiąganie poważnych celów, nie stanowi wielkiej trudności, a raczej satysfakcję z samych siebie oraz niewidomych, którzy czują się tam nieporęcznie. Widać po ich minach, że nie są w swoim miejscu. Najlepiej pozostać w domu, a jeśli wyjść na zewnątrz, to tylko na spotkanie z innymi niewidomymi. Tylko tam czują się nieskrępowani i bezpieczni.

Czy powyższe spostrzeżenia są słuszne? Tylko tak się nam wydaje. Dobrze by było, gdyby zbadaniem tej tezy zajęli się studenci piszący prace magisterskie, albo doktoranci związani z tematyką nowoczesnej rehabilitacji osób z dysfunkcją wzroku.