Czy nowa Ustawa o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych zapewni nam dostęp do informacji?

W lipcu 2018 r. Ministerstwo cyfryzacji udostępniło do konsultacji publicznej projekt nowej ustawy, której przedmiotem jest dostępność stron internetowych i aplikacji mobilnych. Ustawa ta jest konsekwencją dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/2012 z dnia 26 października 2016 r. w sprawie dostępności stron internetowych i mobilnych aplikacji. Obecnie działa rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, minimalnych wymagań dla rejestrów publicznych i wymiany informacji w postaci elektronicznej oraz minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych (Dz. U. z 2017 r. poz. 2274), w którym w rozdziale 19 określono wymagania dotyczące dostępności stron internetowych. Trzeba przyznać, że rozporządzenie KRI z jednej strony zwróciło uwagę na problem dostępności stron internetowych, ale z drugiej jego skuteczność jest niewielka. Ponad połowa stron instytucji publicznych nadal jest niedostępna. Czy nowa ustawa może być skutecznym narzędziem w walce z brakiem dostępności informacji publikowanych przez instytucje publiczne na łamach serwisów internetowych? Odpowiedź jest Trudna i wielowymiarowa.

Dostępność – jak ją rozumiemy?

Dostępność stron internetowych to taki sposób prezentowania zawartych na nich informacji, który nie wyklucza żadnej grupy użytkowników bez względu na ich niepełnosprawność, umiejętności ani ze względu na to, z jakiego sprzętu czy oprogramowania korzystają. Zatem z grubsza mówiąc, dostępna strona, to taka, na której informacje graficzne są jednocześnie opisane tekstem, pola formularzy posiadają powiązane programistycznie etykiety, nazwy odnośników jednoznacznie opisują zasoby, do których kierują, a do każdego elementu można dojść za pomocą klawiatury i za pomocą klawiatury można ten element obsłużyć. Mówiąc dokładniej, jest wiele różnych elementów, które należy zakodować na stronie w odpowiedni sposób. Kwestie dostępności zostały opisane w dokumencie przygotowanym przez konsorcjum W3C o nazwie Web Content Accessibility Guidelines 2.0. Dokument wyjaśnia, na czym polega brak dostępności, kogo dotyczy, a przede wszystkim jak można sprawdzić swoją własną stronę, by mieć pewność, że zamieszczane na niej informacje będą mogły zostać odczytane, zrozumiane i obsłużone przez maksymalnie dużą liczbę odbiorców bez wykluczania kogokolwiek.

Dostępność – komu jest potrzebna?

Największe problemy sprawia osobom z niepełnosprawnościami. Wśród nich, osoby niewidome są najbardziej zauważalne. Jest tak, bo strony internetowe są tworzone przez osoby widzące, które największy nacisk kładą na ich warstwę wizualną, pomijając przy tym warstwę danych – warstwę treści. Bardzo często podnoszony jest argument o niewielkiej liczbie osób z niepełnosprawnościami na danym terenie, czy wśród użytkowników danej usługi. Pomijany przy tym jest cały uniwersalny aspekt dostępności, który sprawia, że dostępna strona jest możliwa do odczytania i obsłużenia przez wszystkich, także przez osobę niewidomą, przez osobę z niesprawnością manualną czy nawet przez osobę starszą. Nie dostrzega się korzyści wynikających z tego, że informacje publikowane na stronach będą zrozumiałe dla najsłabszych użytkowników, którzy bez zadbania o dostępność, będą potrzebować indywidualnej pomocy. . Twórcy niedostępnych stron, często nie uświadamiają sobie nawet tego, że informacji zawartych na ich stronach nie da się wyszukać za pomocą wyszukiwarek internetowych. Może przyszedł właśnie czas na zmianę błędnego przekonania, że dostępność to coś bardzo drogiego i bardzo skomplikowanego, co potrzebne jest tylko nielicznej grupie osób z niepełnosprawnościami. Należy więc uczyć, że dostępność dotyczy nas wszystkich, że nie jest niczym skomplikowanym a jedynie wymaga dbałości o poprawne stosowanie standardów i przedstawianie informacji w różnych równoważnych treściowo, ale alternatywnych pod względem odbioru formach. Tego właśnie w nowej ustawie brakuje.

Dostępność – łagodne nakłanianie, czy stanowcze wymaganie?

Moim zdaniem projektowana ustawa zbyt miękko podchodzi do obowiązku tworzenia dostępnych informacji i sposobów ich publikowania na stronach internetowych. Dopóki redaktorzy stron nie będą jednoznacznie odpowiedzialni za przygotowane informacje i ich dostępność, dopóki brak umiejętności, czy brak staranności w pracy nie będzie powodem do wyciągnięcia od takich pracowników konsekwencji służbowych, tak długo w zakresie dostępności stron internetowych nic się nie zmieni. Wcześniejsze rozporządzenie nakłada na podmioty publiczne obowiązek tworzenia dostępnych treści internetowych, a jednak brak dostępności spotykamy na każdym kroku. Myślę, że jeśli nie zaczniemy uczyć w szkołach jak korzystać z komputerowych edytorów tekstu, że formatowanie logiczne treści jest czym innym niż formatowanie wizualne, że dostępna treść, to taka, którą można odczytać w postaci zwykłego tekstu, który można dowolnie powiększyć oraz równolegle w postaci obrazu lub nagrania dźwiękowego, tak długo nie będziemy mieli specjalistów, ogarniających temat. Obecni redaktorzy i autorzy stron internetowych muszą albo się douczyć, albo zostać zastąpionymi bardziej kompetentnymi. Nie da się tego osiągnąć, jeśli nowe prawo nie będzie jednoznacznie wymagać dostępności od wszystkich i dla wszystkich publicznie dostępnych informacji. Moim zdaniem, projekt ustawy nie jest tak jednoznaczny, by osoby odpowiedzialne za serwisy internetowe miały motywacje do zmiany stanu obecnego.

Dostępność – czy potrzebni są do niej eksperci?

Dopóki autor informacji, nie będzie miał umiejętności tworzenia dokumentów elektronicznych, poprawnych logicznie i technicznie, tak długo potrzebni będą eksperci dostępności. Problem jednak tkwi w tym, że skoro potrzebni są super specjaliści od dostępności, to w powszechnym mniemaniu, dostępność jawi się, jako nadzwyczaj skomplikowana umiejętność. Mamy więc takie zamknięte koło. Eksperci są potrzebni, by badać dostępność stron internetowych i pouczać co i jak należy poprawić, ale ich obecność sprawia, że poprawki są często wstawiane w sposób mechaniczny, zwalniający autorów stron z odpowiedzialności za dostępność. Dlatego często spotykamy niedostępne strony, których autorzy i redaktorzy rozkładają ręce tłumacząc – „to nie nasza wina, zamówiliśmy audyt i wykonaliśmy wszystkie zmiany, które zalecili nam specjaliści”. Tylko co z tego? Czy w ten sposób da się osiągnąć poziom dostępnych stron? Moim zdaniem, dopóki przepisy prawa nie wymogą na autorach i redaktorach stron internetowych umiejętności samodzielnego sprawdzenia swoich własnych dokumentów, tak długo będziemy mieli problemy z dostępnością i wiele różnych poza merytorycznych uzasadnień jej braku.

Dostępność – czego wymagać?

Twardo i jednoznacznie należy wymagać dostępności, czyli zgodności ze standardem WCAG 2.0 i spełniania wszystkich określonych kryteriów. W WCAG 2.0 określono jak należy przygotować treści alternatywne i jak je prezentować. Jakiekolwiek ulgi, zwolnienia, niezależnie spowodowane kosztami, czy trudnościami kadrowymi zwalniają nasze urzędy z obowiązku tworzenia dostępnych informacji. Myślę, że zapisany w projekcie ustawy próg zatrudniania 30 osób, poniżej którego dana jednostka jest zwolniona z obowiązku tworzenia dostępnych stron internetowych jest bardzo szkodliwy. Działa nie tylko w obrębie samych stron internetowych, ale może przenosić się także na inne sfery dostępności np. architektoniczną, czy obsługi klientów z niepełnosprawnością. Moje osobiste obserwacje skłaniają mnie do wniosku, że w dużych instytucjach, w dużych miastach dostępność jest coraz częściej brana pod uwagę. Coraz częściej widzimy dbałość o strony internetowe, dbałość o dostępną przestrzeń publiczną, o dostępną komunikację i obsługę klienta. Problemy w tym zakresie są w małych miejscowościach, w małych jednostkach. Wymóg dostępności właśnie w takich małych, znajdujących się gdzieś na uboczu jednostkach jest najbardziej pożądany, bo dzięki niemu może wzrosnąć świadomość potrzeby i korzyści płynących z ogólnie pojętej dostępności i projektowania uniwersalnego. Inny problem, to zwalnianie z dostępności różnego typu treści. To kolejna pułapka wynikająca z mniemania, że dostępność to coś nadzwyczajnego. Dzisiejsze wersje programów w dużej mierze wspierajją dostępność i ułatwiają jej stosowanie. Warto kłaść nacisk na konieczność tworzenia dostępnych treści, bo dostępne dla ludzi, będą także dostępne do przetwarzania przez komputery. Wówczas korzyści wynikające z automatycznego i szybkiego przetwarzania dokumentów będą wartością wymierną i namacalną.

Dostępność – poprawa rzeczywista czy biurokracja?

W projekcie ustawy znalazły się też informacje, w jaki sposób i kto będzie nadzorował zapewnienie wymogu dostępności stron internetowych. Wpisano też sposoby pozyskiwania informacji od instytucji publicznych na temat realizowania obowiązków wynikających z ustawy. Te zapisy także budzą moje zdziwienie i podejrzenie, że jednak nie chodzi o dostępność. W dobie wymiany informacji cyfrowych online, zapisy w ustawie o wysyłaniu próśb do instytucji publicznych o raporty na temat wdrażania dostępności, zgłaszanych skarg są cokolwiek archaiczne. Przecież można stworzyć zdalny rejestr dostępności, narzędzia nadzorowane przez wskazanego ich administratora oraz systemy udostępniania treści z wbudowanymi mechanizmami automatycznie badającymi dostępność, które będą natychmiast zbierały wymagane informacje i generowały odpowiednie raporty oraz informacje o konieczności naprawy dostępności stron.

Do 2 sierpnia 2018 roku Ministerstwo Cyfryzacji, jako autor ustawy zbiera uwagi na jej temat, organizuje spotkania ze specjalistami i deklaruje chęć przygotowania dobrej ustawy, która będzie skuteczna i rozsądna. Miejmy nadzieję, że uda się wypracować takie zapisy, które zostaną dobrze przyjęte przez wszystkie strony i zapewnią wszystkim użytkownikom stron internetowych instytucji publicznych pełny i wygodny dostęp do prezentowanych na nich informacji i usług.

Co nowego w standardzie WCAG 2.1?

„Wytyczne dla dostępności treści internetowych” (ang. Web Content Accessibility Guidelines, w skrócie WCAG) to opublikowany przez organizację W3C standard, który zawiera zbiór zasad, jakimi powinni kierować się twórcy stron internetowych, aby przygotowane przez nich strony były maksymalnie dostępne dla osób z różnymi niepełnosprawnościami. Pierwsza wersja WCAG (1.0) została opublikowana w 1999 r. Szybko okazało się jednak, że WCAG 1.0 nie przystaje do nowych i szybko rozwijających się technologii internetowych. Dlatego w 2008 r. pojawił się standard WCAG 2.0, który nie odnosi się bezpośrednio do technologii stosowanych na stronach WWW, a skupia się na użytkownikach tych stron.

Wersja 2.0 ma już 10 lat i nie uwzględnia zmian, które w ostatnim czasie zaszły w świecie IT. Mowa tu przede wszystkim o szybkim rozwoju technologii mobilnych. W roku 2008 przeglądarki mobilne odpowiadały za mniej niż 1% globalnego ruchu sieciowego, obecnie smartfony i tablety generują ponad 50% ruchu.

W wersji 2.0 zauważono również pewne braki w kwestii dostępności dla osób słabowidzących oraz osób z niepełnosprawnością intelektualną. Dlatego od kilku lat trwały prace nad WCAG 2.1, która to wersja została wreszcie formalnie opublikowana 5 czerwca 2018 r.

Wersja 2.1 jest wstecznie kompatybilna z WCAG 2.0. Oznacza to, że WCAG 2.1 zawiera wszystkie wytyczne i kryteria z WCAG 2.0, a jeśli strona internetowa jest zgodna z WCAG 2.1, to automatycznie jest również zgodna z WCAG 2.0.

Nie zmieniły się stosowane w standardzie poziomy zgodności: A, AA oraz AAA. Jednak aby zachować dotychczasową numerację kryteriów z WCAG 2.0, zdecydowano się dopisać nowe kryteria na koniec już istniejących wytycznych. Dlatego przestała obowiązywać zasada, że w każdej wytycznej na początku mamy kryteria na poziomie A, potem AA i na końcu AAA.

Nowe kryteria sukcesu

W wersji WCAG 2.1 pojawiło się 17 nowych kryteriów sukcesu. Poniżej zostały one po krótce omówione. Przy każdym podano jego numer oraz poziom zgodności.

1.3.4 Orientacja (AA)

Zawartość powinna wyświetlać się i działać tak samo w każdej orientacji ekranu (pionowej/poziomej).

1.3.5 Określenie przeznaczenia elementów wejściowych (AA)

Jeśli jest to możliwe, elementy wejściowe (np. elementy formularzy) powinny być oznaczone tak, by ich przeznaczenie było możliwe do określenia dla programu komputerowego (np. czytnika ekranu).

Np. do elementów formularza „input” w języku HTML 5 powinny być przypisane atrybuty „autocomplete” z odpowiednią zawartością.

1.3.6 Określenie przeznaczenia (AAA)

Przeznaczenie komponentów interfejsu użytkownika, ikon i regionów musi być możliwe do określenia przez program komputerowy.

1.4.10 Dopasowanie do szerokości (AA)

Zawartość na ekranie powinna być wyświetlana tak, by nie było konieczne przewijanie ekranu w poziomie.

1.4.11 Kontrast elementów nietekstowych (AA)

Komponenty interfejsu użytkownika oraz ważne grafiki powinny mieć kontrast przynajmniej 3:1 względem sąsiadujących kolorów.

1.4.12 Odstępy w tekście (AA)

Osoby słabowidzące powinny mieć możliwość zmiany odstępu między wierszami, akapitami, słowami i literami.

1.4.13 Zawartość wyświetlana pod wskaźnikiem lub po oznaczeniu fokusem (AA)

Jeśli na ekranie pojawia się nowa zawartość po najechaniu na jakiś element wskaźnikiem (np. myszą czy palcem) lub fokusem klawiatury, użytkownik powinien mieć możliwość szybkiego usunięcia tej zawartości z ekranu. Jednak zawartość ta nie powinna samoistnie znikać, gdy przesuwany jest po niej wskaźnik.

2.1.4 Znakowe skróty klawiszowe (A)

Jeśli jakiś element jest aktywowany jednoznakowym skrótem klawiszowym, to musi istnieć mechanizm, który pozwala na wyłączenie tego skrótu lub jego zmianę na bardziej złożony (kilkuklawiszowy). Dzięki temu osoby korzystające z technologii rozpoznawania mowy nie doprowadzą do przypadkowego uruchomienia np. łącza lub przycisku.

2.2.6 Limity czasowe (AAA)

Jeśli brak aktywności może spowodować utratę danych, to należy poinformować o tym użytkownika. Przykładem może tu być zamknięcie częściowo wypełnionego formularza przelewu na stronie banku po kilku minutach bezczynności.

2.3.3 Animacja po interakcji (AAA)

Jeśli po interakcji ze stroną (np. kliknięciu łącza, rozwinięciu menu czy przewinięciu strony) pojawia się animacja, która nie jest konieczna do obsługi strony lub zrozumienia informacji, to użytkownik musi mieć możliwość jej wyłączenia. U niektórych użytkowników elementy animowane mogą wywołać mdłości lub bóle głowy.

2.5.1 Gesty wskaźnikowe (A)

Strona nie powinna wymagać do obsłużenia gestów wykorzystujących więcej niż 1 palec oraz takich, które wymagają narysowania na ekranie określonej ścieżki.

2.5.2 Anulowanie zdarzeń wskaźnika (A)

Jeśli użytkownik przypadkiem dotknie jakiegoś elementu, to musi mieć możliwość anulowania związanej z nim czynności np. poprzez przesunięcie palca na inny element przed jego podniesieniem.

2.5.3 Etykieta w nazwie (A)

Zapisana programistycznie nazwa elementu interfejsu użytkownika powinna zawierać także etykietę tego elementu, która wyświetlana jest na ekranie. Ułatwi to obsługę strony osobom korzystającym z rozpoznawania mowy.

2.5.4 Wzbudzanie ruchem (A)

Jeśli jakaś funkcjonalność wymaga ruchu (np. potrząśnięcia lub przechylenia urządzenia), to musi być ona dostępna także poprzez interfejs użytkownika.

2.5.5 Rozmiar celu (AAA)

Jeśli jakiś element może być obsługiwany poprzez jego dotknięcie, to musi on mieć odpowiedni rozmiar (min. 44×44 piksele CSS).

2.5.6 Współwystępujące mechanizmy wejścia (AAA)

Strona nie może ograniczać korzystania z dostępnych mechanizmów wejścia i użytkownik musi mieć możliwość przechodzenia między mechanizmami w dowolnej chwili. Mechanizmy wejścia to np. klawiatura, mysz czy ekran dotykowy.

4.1.3 Komunikaty o stanie (AA)

Komunikaty o stanie (np. o błędzie lub o powodzeniu jakiejś czynności) powinny być odpowiednio oznaczone programistycznie.

Podsumowanie

Standard WCAG 2.1 uzupełnia luki, które w ciągu ostatnich 10 lat ujawniły się w wersji 2.0. Jednak minie jeszcze wiele czasu, zanim wersja 2.1 wejdzie do prawodawstwa i zacznie być oficjalnie stosowana.