Altix w Madrycie!

W dniach 17-19 Listopada 2017 roku Altix był wystawcą na targach TifloInnova ONCE w Hiszpanii! Zaprezentowaliśmy mówiące plany dotykowe, prace tyflograficzne, multimedialne terminale informacyjne, książki i tabliczki brajlowskie. Największym zainteresowaniem cieszyły się nasze drewniane gry dla niewidomych, takie jak chińczyk czy warcaby oraz oprogramowanie do translacji brajla Euler.

TifloInnova 5.0 … Globalna technologia

ONCE jest gospodarzem wystawy pod hasłem „TifloInnova 5.0 … Globalna technologia”. Po raz kolejny TifloInnova – to już piąta edycja – zgromadziła wystawców z całego świata, umożliwiając odwiedzającym zapoznanie się z najnowszymi innowacjami i rozwiązaniami.

TifloInnova jest obecnie jednym z najlepszych miejsc spotkań technologicznych, platformą wymiany informacji, uczenia się (z pierwszej ręki) o nowych trendach, analizowania najnowszych i nadchodzących produktów. Wystawa odbywa się co dwa lata już od 10 lat. W tym roku zgromadziła 33 wystawców, a odwiedziło ją około 3000 gości.

ONCE – najbogatszy związek niewidomych w Europie

Narodziny ONCE w 1938 roku były możliwe dzięki połączeniu szeregu czynników historycznych i społecznych, w wyniku czego powstała unikalna organizacja członkowska, która jest nieporównywalna z niczym innym na świecie. Wyjątkowy moment polityczny w historii Hiszpanii i odwaga grupy niewidomych mężczyzn i kobiet, którzy nie zgodzili się na ich marginalizowanie w społeczeństwie i potwierdzili swoje liczne umiejętności, to dwa kluczowe elementy, które przyczyniły się do powstania ONCE.

Instytucja ta położyła fundamenty pod system specjalistycznych usług socjalnych dla osób niewidomych, który dziś stanowi podstawę stowarzyszeń dla niewidomych na całym świecie i jest wymaganym standardem dla specjalistów usług socjalnych. Jest to system, który kładzie nacisk na rehabilitację jako podstawę do przezwyciężenia przeszkód wynikających z braku wzroku i na rozwój społeczny, zawodowy i osobisty. Samodzielność, usługi edukacyjne, normalizacja pracy i powszechna dostępność to tylko niektóre elementy składające się na strukturę usługową ONCE.

Codzienna życzliwość społeczeństwa hiszpańskiego zapewnia niezbędne wsparcie finansowe dla tej instytucji, którą Hiszpanie uważają za swoją. Wsparcie jest realizowane poprzez zakup losów w loterii „Cupón” i w innych grach losowych sprzedawanych przez ONCE. Środki uzyskiwane z loterii są tak duże, że ONCE, poprzez swoją Fundację, przeznacza część dochodów na rzecz innych grup osób niepełnosprawnych.

CIDAT – Ośrodek Badawczy ONCE

CIDAT jest Ośrodkiem Badawczym ds. Badań, Rozwoju i Wdrażania Urządzeń Technicznych w ONCE, w zakresie urządzeń wspomagających i technologii dla niewidomych i niedowidzących.

Jest to dział w obrębie ONCE odpowiedzialny za zarządzanie produkcją, pozyskiwaniem, dystrybucją urządzeń dla osób niewidomych i niedowidzących oraz za dostarczanie wszystkich niezbędnych zasobów do adaptacji stanowisk pracy i studiów. Poza tym koordynuje wszystkie działania badawcze, rozwój, projektowanie i produkcję, podejmowane w ramach technologii pomocniczej na poziomie instytucjonalnym.

Personel CIDAT to ponad 65 wysoko wykwalifikowanych pracowników. Posiada wystarczającą wiedzę techniczną do obsługi różnych obszarów zainteresowania Ośrodka.

Madryt

Madryt (hiszp. Madrid) – stolica i największe miasto Hiszpanii, położone w środkowej części kraju na Wyżynie Kastylijskiej u podnóża Sierra de Guadarrama nad rzeką Manzanares.

Centrum administracyjne ma powierzchnię 606 km? i liczbę ludności 3,2 mln. Region autonomiczny Comunidad de Madrid ma powierzchnię 8022 km? i liczbę ludności prawie 6,5 mln. Jest to trzecie co do wielkości miasto Unii Europejskiej (po Londynie i Berlinie) oraz trzeci co do wielkości monocentryczny obszar miejski w UE (po Londynie i Paryżu). Madryt jest siedzibą rządu, parlamentu, ministerstw, agencji i innych przedstawicielstw międzynarodowych, jak też oficjalną rezydencją króla Hiszpanii. Na płaszczyźnie ekonomicznej Madryt jest czwartym najbogatszym miastem w Europie (po Londynie, Paryżu i Moskwie) oraz trzecim w ramach UE. Madryt jest siedzibą Światowej Organizacji Turystyki, należącej do ONZ. Mieszczą się tutaj instytucje związane z regulacją języka hiszpańskiego w świecie m.in.: Akademia Języka Hiszpańskiego czy Królewska Akademia Hiszpańska. Miasto jest wpływowym ośrodkiem kulturalnym na świecie. Swoją siedzibę ma tu wiele prestiżowych instytucji, np. Muzeum Prado, Muzeum Narodowe Centrum Sztuki Królowej Zofii czy Muzeum Thyssen-Bornemisza, które znajdują się w gronie jednych z najczęściej odwiedzanych muzeów na świecie.

Pochodzenie nazwy miasta

Istnieje kilka teorii dotyczących pochodzenia nazwy „Madryt”. Według legendy Madryt został założony przez Ocno Bianora (syna króla Toskanii i Mantui Tyrrheniusa); został on pierwotnie nazwany „Metragirta” lub „Mantua Carpetana”, inni zaś twierdzą, że pierwotną nazwą tego miasta była „Ursaria”, ze względu na dużą liczbę niedźwiedzi znalezionych w sąsiednich lasach, które wraz z drzewkiem truskawkowym („madro?o” w języku hiszpańskim) stały się herbem miasta od czasów średniowiecza.

Niemniej jednak powszechnie uważa się, że obecna nazwa miasta pochodzi z II wieku p.n.e., kiedy to Imperium Rzymskie ustanowiło osadę nad brzegiem rzeki Manzanares. Termin Madryt przechodził w różnych okresach historii ewolucje. W VII wieku, od czasu islamskiego podboju Półwyspu Iberyjskiego, zmieniono nazwę na „al-Majr??” (z arabskiego „Mayra”), co oznaczało odniesienie wody (w tym przypadku rzeki Manzanares) jako „drzewa” lub „dawcy życia”. We współczesności nazwa „Madrid” („Madryt” w jęz. polskim) wyewoluowała od słowa „Matrit” w języku mozarbic, która to nazwa jest używana w chwili obecnej.

Co warto zobaczyć?

Sercem miasta jest Puerta del Sol (Brama Słońca) – owalny plac otoczony ze wszystkich stron kremowymi XVIII-wiecznymi domami. Jest to hiszpański „kilometr zero”, oznaczony płytą chodnikową naprzeciwko wieży zegarowej – punkt, od którego mierzy się wszystkie odległości i główne drogi Hiszpanii. Na środku placu znajduje się posąg brązowego niedźwiedzia, zjadającego owoce z drzewa poziomkowego (nawiązanie do herbu Madrytu), ulubione miejsce randkowiczów. W Sylwestra o północy zbierają się tu mieszkańcy, by zgodnie z tradycją zjeść 12 winogron, jedno po każdym uderzeniu zegara. U wylotu Calle del Carmen – jednej z promieniście odchodzących od placu ulic – stroi trójwymiarowy herb Madrytu.

Atrakcję stanowi również Plaza Mayor (Główny Plac), będąca pozostałością z XVII w., i choć przestała już być centrum miasta, przyciąga wielu mieszkańców. Mówi się o niej „teatr pod niebem Madrytu”. Jest przestronna, wybrukowana i zamknięta dla ruchu kołowego. Plaza Mayor jest symbolem Madrytu. Dziewięć bram otwiera się na plac wzniesiony na kolumnadach. Można tu zobaczyć m.in. freski na Casa de la Panaderia i pomnik Filipa III na koniu.

Plaza de Oriente – istotnym elementem Madrytu jest Palacio Real (Pałac Królewski) – po tym jak w Wigilię Bożego Narodzenia 1734 r. spłonął doszczętnie alkazar Habsburgów, Filip rozpoczął budowę gmachu bardziej odpowiadającego potrzebom dynastii Burbonów. Pałac wznosi się na pozostałościach starożytnego zamku obronnego Alcazar, pochodzącego z epoki Habsburgów.

Plaza de Espa?a (Plac Hiszpański) – zamknięty z dwóch stron wysokimi wieżowcami jeden z głównych placów Madrytu. Pośrodku placu hiszpańskiego znajduje się wysoki biały cokół – pomnik Cervantesa, przed nim na postumencie wzniesiono wielkie posągi Don Quijote’a i Sancho Panzy wraz z ich wiernymi wierzchowcami, po bokach zaś dwie rzeźby z piaskowca przedstawiają ukochaną rycerza – Dulcyneę.

Brama Europy – miasto doskonale łączy ze sobą architekturę historyczną pochodzącą sprzed wieków z elementami nowoczesnej architektury, której przykładem jest Puerta de Europa – są to dwie, bliźniacze wieże 115 metrowej wysokości, nachylone ku sobie pod kątem 15 stopni.

Gran Vía – jest jedną z najbardziej reprezentacyjnych arterii Madrytu. Ciągną się wzdłuż niej wysokie budynki o ciekawej architekturze – niektóre zwieńczone wieżami. Całości dopełniają sklepy, restauracje, kina, hotele.

Plaza de Cibeles – nazwa tego placu pochodzi od uchodzącej za wizytówkę miasta Fuente de Cibeles – fontanny z posągiem frygijskiej bogini płodności Kybele. Znajduje się tu również Palacio de Comunicaciones – gmach poczty głównej, zbudowany w latach 1904–1917 z zachowanym bizantyjskim stylem oraz neobarokowy Palacio de Linares, mieszczący instytucje związane z Ameryką Łacińską.

Plaza Cánovas del Castillo – plac ten rozpoczyna aleję Paseo del Prado; jego środek zajmuje Fuente de Neptuno – Fontanna Neptuna. W pobliżu znajdują się: Muzeum Prado, które powinien odwiedzić każdy, Muzeum Thyssen-Bornemisza prezentujące dzieła malarstwa zachodnioeuropejskiego z XV–XX w. i klasycystyczny Congreso de los Diputados, czyli Kortezy, niższa izba parlamentu hiszpańskiego.

Muzeum Prado działa od 1918 r. w budynku z 1785 r. Zbiory muzeum tworzy dawna kolekcja królów Hiszpanii, w której znajdują się dzieła takich twórców jak: Francisco Goya, Diego Velázquez, Bartolomé Esteban Murillo, czy Francisco de Zurbarán. Warto zwrócić uwagę na Las Meninas (Panny dworskie, 1656 r.), dzieło Velazqueza przedstawiające infantkę Małgorzatę wśród jej dwórek i autoportret samego artysty. Niedaleko znajduje się dodatkowy budynek muzealnego kompleksu Prado, Casón del Buen Retiro, gdzie znajdują się skarby sztuki hiszpańskiej z XIX wieku.

Plaza de Colón (pol. Plac Kolumba) – wraz z przylegającym do niego parkiem Jardines de Descubrimiento – stanowi cały węzeł komunikacyjny miasta. Pod placem ma swoją siedzibę Centrum Kulturalne Madrytu, nad nim zaś wznosi się potężna neogotycka kolumna z posągiem odkrywcy Ameryki, otoczona fontanną. Przy placu mieści się także gmach Biblioteki Narodowej i Muzeum Archeologicznego.

Plaza de Toros de las Ventas – to madrycka arena do walki byków, zbudowana w latach 1929–1931. Jej czerwony mur zdobią łuki i ceramiczne płytki, przed nią zaś ustawiono dwa pomniki sławnych matadorów. Prócz walk odbywają się tu również koncerty rockowe, a także zawody z cyklu Red Bull X Fighters. Mieści ona niemal 25 tys. widzów i jest to największa arena w całej Hiszpanii oraz jedna z najważniejszych na świecie.

Fani piłki nożnej z pewnością nie odmówią sobie wizyty na stadionie Santiago Bernabeu, będącym siedzibą jednego z najlepszych klubów piłkarskich świata – Realu Madryt. Macierzysty obiekt mistrzowskiego klubu udostępniany jest turystom. Można zwiedzać nie tylko trybuny czy wejść na murawę, ale nawet zajrzeć do szatni i łazienek. Od strony Calle del Padre Damian znajduje się sklep, w którym można kupić pamiątki i gadżety ulubionego klubu oraz reprezentacji Hiszpanii.

Madryt to miasto żyjące głównie nocą. Lokale otwarte są aż do świtu. Największe skupisko barów jest w centrum miasta. Najbardziej uczęszczany jest rejon ulic Huertas i Plaza de Santa Ana oraz okolice Alonso Martinez oraz Plaza de Santa Barbara. Dzielnica Moncloa i Arguelles skupiają głównie studentów i młodszą klientelę. Madryckie bary proponują różnorodną ofertę muzyczną. Dużą atrakcją jest wizyta w klubach zapraszających śpiewających kompozytorów, tzw. cantautores.

W aglomeracji Madrytu znajdują się trzy obiekty z listy światowego dziedzictwa UNESCO: Escorial – monumentalny architektoniczny zespół pałacowo-klasztorno-biblioteczny, uniwersytet i historyczny okręg Alcalá de Henares oraz kulturowy krajobraz Aranjuez wraz z pałacem królewskim.

Od baru do baru

Współczesna kuchnia łączy tradycyjne potrawy z wytrawnymi narodowymi daniami. Typową madrycką potrawą są callos (flaki) oraz cocido madrile?o – gulasz z grochem, jarzynami, mięsami oraz peklowiną. Podawane jest również besugo al horno, bacalao, chuletones oraz kastylijska zupa z czosnkiem.

Najlepszym sposobem na poznanie madryckich specjałów kulinarnych jest przechadzanie się od baru do baru i degustowanie kulinarnych specjalności – co jest starym madryckim zwyczajem. Oczywiście jedzeniu zwykle towarzyszy hiszpańskie (aczkolwiek niekoniecznie) wino oraz piwo.

Dużą kulinarną atrakcją Madrytu są wyroby cukiernicze. Ich wyrób związany jest z obchodzonymi świętami w ciągu roku. Turrón i marcepany to słodkości podawane w czasie świąt Bożego Narodzenia. Z kolei Torrijas i huesos de barquillos spożywa się w czasie Wielkiego Tygodnia Wielkanocnego. Narodowe Święto San Isidro obfituje w barquillos i rosquillos. Zimą mamy okazję do spróbowania bunuelos de viento. Natomiast o każdej porze roku śniadania obfitują w słodkie churros oraz porras.

Prócz kuchni tradycyjnej, bardzo lubiane i serwowane w wielu restauracjach są dania z różnych zakątków świata – począwszy od kuchni arabskiej, a skończywszy na kuchni iberoamerykańskiej.

Dostępne miasto

Madryt jest miastem przyjaznym niewidomym: większość chodników, metro i inne środki komunikacji miejskiej są dostosowane. Na przykład autobusy i przejścia są udźwiękowione, a chodniki wyposażone w dotykowe ścieżki naprowadzające, coraz częściej widuje się plany tyflograficzne.

Nie zobaczyć Madrytu, to nie poznać Europy.

Źródło: pl.wikipedia.org

Dni Godności

Miesiąc maj coraz częściej jest kojarzony z kolorowymi pochodami, przemieszczającymi się po ulicach miast i miasteczek, przypominającymi o godności, prawach i potrzebach osób niepełnosprawnych. Tego typu wydarzenia mają związek z obchodami Światowego Dnia Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych, który przypada na dzień 5 maja każdego roku. Jest to święto zapoczątkowane we Francji w latach 90. XX wieku, którego celem jest wyrażenie sprzeciwu wobec dyskryminacji osób niepełnosprawnych w życiu prywatnym oraz zawodowym. W Polsce w dniu 5 maja najczęściej obchodzi się Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. W ramach obchodów stowarzyszenia działające na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie organizują festyny, kolorowe marsze, prelekcje i inne wydarzenia integracyjne służące zmianie postaw społecznych wobec osób z tym rodzajem niepełnosprawności.

Rozmach tych wydarzeń i duża ilość uczestników, wśród których najczęściej znajdują się podopieczni różnego rodzaju placówek, takich jak Domy Pomocy Społecznej, Środowiskowe Domy Samopomocy, zawsze wzbudza zainteresowanie obserwatorów. Biorąc pod uwagę, że niektóre stowarzyszenia organizują obchody Dni Godności także w innych terminach, można powiedzieć, że maj przebiega pod znakiem społecznej debaty na temat godności osób niepełnosprawnych, która nierzadko jest im odbierana i praw, które często nie są respektowane.

Nie tylko osoby z niepełnosprawnością intelektualną muszą domagać się większego zrozumienia dla sytuacji, w której się znajdują. Ten sam problem dotyczy osób z każdym innym rodzajem niepełnosprawności. Różnice tkwią tylko w barierach, które stawia przed nami niepełnosprawność. Dla osoby niepełnosprawnej ruchowo głównym problemem będą wysokie krawężniki, krzywe chodniki czy brak windy. Osoba niewidoma musi borykać się z brakiem przystosowania przestrzeni miejskiej do jej potrzeb czy niedostępnością mediów i urządzeń codziennego użytku. Wszyscy zaś codziennie spotykają się z nieżyczliwością, brakiem chęci pomocy czy niewiedzą na temat potrzeb osoby, która żyje z niepełnosprawnością.

Kształtowanie właściwych postaw społecznych wobec osób z niepełnosprawnością jest zadaniem trudnym i żmudnym. Całe środowisko osób z niepełnosprawnościami, pomimo różnych dolegliwości zdrowotnych, barier i wyzwań dnia codziennego, powinno do tego celu zmierzać wspólnie. O tej wspólnocie w sposób szczególny przypomniało wydarzenie, w którym niedawno brali udział pracownicy Fundacji Szansa dla Niewidomych ze Szczecina.

11 maja br. na szczecińskich Jasnych Błoniach miała miejsce impreza integracyjna pod nazwą Dzień Osób z Niepełnosprawnością „Sięgnij po sukces”, organizowana przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Podobne wydarzenia odbywały się również w innych miastach Polski, jednak to właśnie szczecińskie święto miało szczególnie radosny, integracyjny przebieg. Majowa data nie była przypadkowa. Jest to miesiąc, w którym z uwagi na przypadający w dniu 5 maja Dzień Godności wiele mówi się na temat niepełnosprawności. Ponadto wiosenna aura, do której w połowie maja już dawno przywykliśmy, była gwarancją udanej plenerowej imprezy. Podstawowym założeniem wydarzenia „Sięgnij po sukces” była integracja całego środowiska osób niepełnosprawnych. Były tam zatem obecne osoby z niepełnosprawnością intelektualną, ruchową, osoby głuche i przede wszystkim liczna grupa osób niewidomych. Byli obecni uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej, podopieczni Środowiskowych Domów Samopomocy, Domów Pomocy Społecznej czy Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych, a także zwykli mieszkańcy Szczecina i okolic. Dzieci i dorośli, osoby młodsze i starsze. Ludzie z różnymi problemami i potrzebami.

W tym dniu naprzeciw potrzebom osób z niepełnosprawnościami wyszły instytucje takie jak Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy Powiatowy Urząd Pracy, wystawiając plenerowe stanowiska informacyjne. Ciekawym rozwiązaniem było zaangażowanie grup muzycznych z placówek rehabilitacyjnych i opiekuńczych z naszego regionu. Wystąpiły zespoły „Bronek Band” z DPS przy ul. Broniewskiego w Szczecinie i zespół „Skan” z DPS w Resku. Trójka wokalistów z ŚDS w Choszcznie zaimponowała widzom wspaniałym wykonaniem poezji śpiewanej. Ponadto pokaz tańca na wózkach inwalidzkich zaprezentowali sportowcy z Klubu Sportowego Inwalidów „Start”, a grupa „Makumba Band” z ŚDS w Wałczu zagrała na bębnach afrykańskich. Szczególnie serca widzów poruszył występ dziecięcego zespołu „Makaton” z Polic. Mali muzycy „wyśpiewali” tekst piosenki za pomocą języka migowego. Występ licznego grona niepełnosprawnych artystów nie tylko umilił czas, ale był także okazją do pokazania pełnosprawnej części społeczeństwa, jakie możliwości drzemią w ludziach, którzy często całe życie spędzają w placówkach terapeutycznych. Każdy mógł zobaczyć na scenie ludzi wrażliwych na piękno muzyki, pełnych pasji i pozytywnej energii.

Dzień Osób z Niepełnosprawnością „Sięgnij po sukces” połączył osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Spotkanie pozwoliło na wymianę doświadczeń. Jak powiedział jeden z naszych beneficjentów, który brał udział w imprezie: „Wcześniej nie miałem możliwości spotkać się z tak liczną grupą niepełnosprawnych w jednym miejscu. Dzięki temu mogłem powiedzieć im, co mi przeszkadza w moim codziennym życiu i usłyszeć to samo od nich. Teraz wiem, że musimy się nawzajem słuchać i starać zrozumieć. Jeśli będziemy razem, pokonamy wszystkie bariery.”.

Aktywna i otwarta integracja w województwie podlaskim

W białostockim oddziale Fundacji Szansa dla Niewidomych ruszył wyjątkowy projekt o nazwie „Aktywna i otwarta integracja w województwie podlaskim”. Projekt jest finansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Działania są skierowane do szerokiego grona osób:

  • zamieszkujących na terenie województwa podlaskiego (powiaty hajnowski, sokólski, białostocki i miasto Białystok)
  • doświadczających wielokrotnego wykluczenia, m.in. z tytułu: niepełnosprawności narządu wzroku, pozostawania bez pracy z powodu opieki nad dzieckiem z niepełnosprawnością, bezrobocia lub korzystających z pomocy społecznej.

Wsparcie społeczno-edukacyjne

W ramach projektu oferujemy różnorodne wsparcie społeczno-edukacyjne skierowane specjalnie do osób z dysfunkcjami wzroku, m.in.:

  • doradztwo i warsztaty psychologiczne dla osób z niepełnosprawnością,
  • warsztaty kompetencji IT dla osób niewidomych i niedowidzących,
  • warsztaty gospodarowania budżetem domowym,
  • warsztaty poszukiwania pracy,
  • konsultacje z prawnikiem,
  • konsultacje z tyflospecjalistą.

Wsparcie zawodowe

Osoby zarejestrowane w Powiatowym Urzędzie Pracy, mające tak zwany „trzeci profil”, lub osoby niezarejestrowane w Urzędzie Pracy, ale zainteresowane podjęciem zatrudnienia, w ramach projektu mogą również skorzystać ze wsparcia zawodowego. Tutaj serdecznie zachęcamy rodziców i opiekunów dzieci z niepełnosprawnością, zainteresowanych podniesieniem kwalifikacji lub podjęciem staży zawodowych.

Na uczestników ścieżki zawodowej czekają:

  • szkolenia zawodowe (spawacz metodą MIG, sprzedawca z obsługą kasy fiskalnej, opiekun osoby starszej, pomoc kuchenna),
  • staże zawodowe (4 i 6-miesięczne).

Dodatkowo zapewniamy:

  • stypendium szkoleniowe lub stażowe,
  • zwrot kosztów dojazdu,
  • refundację kosztów opieki nad dzieckiem lub osobą zależną.

Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego gorąco zachęcamy do wypełnienia formularza rekrutacyjnego jak najszybciej!

Nie zwlekaj, zapisz się już dziś!

Zgłoszenia przyjmowane są:

  • osobiście, w białostockim punkcie Fundacji przy ul. Legionowej 14/16/203
  • telefonicznie, pod numerami 857436512 lub 695966545
  • mailowo pod adresem projekt@aktywna-integracja.pl lub bialystok@szansadlaniewidomych.org

Zapraszamy również na stronę projektu:

www.aktywnaiotwartaintegracja.pl

Aktualności

Zobaczyć Horn

Portal LM informuje o mającej się rozpocząć w połowie maja wyprawie żeglarskiej na jachcie Salma Expedition, w której wśród czteroosobowej załogi znajdą się dwie osoby niewidome. Celem zorganizowanej przez śląski Yacht Club wyprawy jest opłynięcie przylądka Horn.

Dźwiękowe odwzorowanie obrazu

Portal MamBiznes.pl donosi o nowatorskim systemie opracowanym przez naukowców z Politechniki Łódzkiej, dedykowanym osobom niewidomym, umożliwiającym odczytywanie obrazów cyfrowych jako dźwięków za pomocą sensora ruchu. Jak powiedział PAP dr Bednarski: „Dzięki systemowi projekt „Usłyszeć obraz” pozwala na wygenerowanie dźwięku odpowiedniego dla oznaczanego przez użytkownika koloru na cyfrowej reprezentacji obrazu. Mapowanie wskazania na rzeczywistą przestrzeń obrazu odbywa się poprzez sensor ruchu”.

W dniach 20-22 kwietnia Altix był obecny na Warsaw Book Show

Podczas trzydniowych targów książki w Międzynarodowym Centrum Targowo-Kongresowym Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie koło Warszawy firma prezentowała:

  • Książki dla osób niewidomych i słabowidzących w brajlu, w druku powiększonym i transparentnym;
  • Powiększalniki i lupy elektroniczne;
  • Oprogramowanie Euler – dwukierunkowy konwerter czarnodruku i brajla;
  • Drukarkę 3D tworzącą wypukłe wydruki;
  • Dotykowe gry planszowe – Warcaby, Reversi, Chińczyk.

Konferencja otwierająca program „Przyjazna Polska – Dostępność Plus”

Przedstawiciele firmy Altix wzięli udział w konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Wydarzenie odbyło się 23 kwietnia w Centrum Nauki Kopernik. Podczas konferencji poruszono tematy kompleksowych działań na rzecz poprawy dostępności infrastruktury, komunikacji, transportu, produktów i usług dla osób z niepełnosprawnościami i osób starszych. Na firmowym stanowisku Altix prezentowano sposoby przystosowania najbliższego otoczenia do potrzeb osób niewidomych, jak też urządzenia lektorskie i brajlowskie.

Jesteśmy razem w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND

27 kwietnia w Białymstoku odbyło się wydarzenie „Jesteśmy razem…”, które jest częścią ogólnopolskiego projektu „Virtual Warsaw – miasto przyjazne dla niewidomych”. Na wydarzenie składały się: część merytoryczna – „Białystok – miasto przyjazne dla niewidomych w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND” oraz piknik integracyjny.

Huawei GIV 2025

Portal centrumpr.pl pisze o raporcie Global Industry Vision (GIV) 2025, zawierającym ilościowe i jakościowe prognozy dotyczące przyszłości przemysłu i społeczeństwa. Według raportu, w przyszłości rola inteligentnych urządzeń i robotów nie będzie ograniczać się tylko do bycia narzędziem, staną się one także asystentami. Na przykład, dzięki robotom „przewodnikom” 39 mln niewidomych i 246 mln osób niedowidzących na świecie będzie mogło prowadzić normalne życie.

Altix na SightCity 2018

W dniach 25-27 kwietnia w hotelu Sheraton Frankfurt Airport we Frankfurcie nad Menem odbywały się największe międzynarodowe targi produktów specjalistycznych, dedykowanych osobom z dysfunkcjami wzroku – SightCity 2018. Wśród ponad stu wystawców, zgodnie z coroczną już tradycją znalazł się także Altix. Na Sightcity 2018 firma prezentowała:

  • Multimedialny Terminal Informacyjny – terminal z interaktywnym ekranem, grafiką dotykową, brajlem i kontrastowymi informacjami,
  • Najnowsze rozwiązania tyflograficzne,
  • Gry dla osób niewidomych i niedowidzących,
  • Oprogramowanie Euler – dwukierunkowy konwerter brajla i czarnodruku.

Gdzie najlepiej wyjechać?

Do pewnego momentu miałem powody narzekać na to, że za mało zwiedziłem. Należę do ludzi, którzy to lubią – uwielbiam zwiedzanie, poznawanie historii miast i obiektów, poznawanie zabytków, oglądanie dzieł sztuki, dowiadywanie się o nich. Znakomicie się bawię w regionalnych restauracjach, przy specyficznych dla danego terenu potrawach. W związku z tym, że mam już więcej lat niż bym chciał, przeżyłem czas, w którym nie było takich turystycznych możliwości jak teraz. W latach powojennych w całym kraju panowała bieda. W latach 60. na wakacje mogli sobie pozwolić naprawdę tylko nieliczni. Musieli mieć odpowiednią pracę lub jakiś fajny układ, by móc wczasować. Mało kto miał samochód, toteż turystyka polegała na jechaniu tam, gdzie był względnie wygodny dojazd. Nie było wtedy turystyki samochodowej, objazdowej, jechało się w jedno miejsce i oglądało tylko to, co było dostępne piechotą. Rzadko były organizowane dodatkowe wycieczki autokarowe.

W latach 70. i 80. nieco się poprawiło. „Przyszły” do Polski nowe trendy i możliwości. Można było kupić auto i wyjechać na wakacje – nawet do innych krajów – sąsiednich, socjalistycznych. Polacy zaczęli więc odwiedzać Węgry, Czechosłowację, a nawet Bułgarię. Zachód był nadal niemal niedostępny. Tam mogli pojechać tylko wybrańcy „losu”. Często musieli podpisać jakieś lojalki.

Nasza sytuacja wyraźnie się zmieniła na lepsze dopiero w latach 90., po „Okrągłym Stole”. Polacy ruszyli w drogę – ja z rodziną też. Poznaliśmy niemal wszystkie regiony kraju, sporo krajów naszej części Europy, dzięki czemu ośmielam się doradzić innym gdzie warto pojechać i co zobaczyć.

Trudno ukryć, że o swoich wyjazdach napisałem wiele przewodników turystycznych. Są one dosyć specyficzne. Chyba dotyczą raczej tyfloturystyki niż turystyki powszechnej. W dużym stopniu uwzględniają charakter podróżowania niewidomych i ich bliskich. I słusznie. Informacje zwyczajne można znaleźć w tylu książkach i miejscach, na tyle rozmaitych sposobów, że byłoby niecelowe ich powtarzanie. To jednak, jak mamy podróżować my, jak mamy sobie poradzić, jak mamy się tym rozkoszować, gdy nie widzimy lub widzimy słabo, zasługuje na doradzanie. Mówienie o tym ma sens. I gdzie radzę wyjechać na tegoroczne wakacje?

Przede wszystkim promuję nasz kraj. Gdy słyszę, że za granicą jest fajniej i ciekawiej, dostaję gęsiej skórki. Gdzie jest tak lepiej? We Włoszech, gdzie strach wieczorem wyjść na miasto, bo obok krążą grupkami tzw. uchodźcy? Czy wiecie, że często latem jest tam tak gorąco, że już nie jest fajnie, a raczej trudno? A ceny, długi czas dojazdu z Polski i powrotu, ogromne kolejki do obiektów wartych obejrzenia? Mimo tych wad, Włochy są rzeczywiście atrakcyjne. Czy jednak aż tak jak nasz kraj?

Może Francja? Przecież tam wspomniane wady są jedynie jeszcze większe. Na dodatek Francuzi nie mają upodobania porozumiewania się w naszym języku. No, to oczywiście żart. Chodzi o język angielski. Tam, gdzie można rozmawiać po angielsku, jest raczej więcej ludzi kolorowych niż białych. Można więc dogadać się z osobami, które z kolei o Francji nie wiedzą niemal nic. No i te rozliczne zamachy oraz stan wyjątkowy, który tam panuje od dłuższego czasu.

To może Skandynawia? Czy jednak nas na to stać? Tam jest naprawdę drogo. Na wyjazd do Danii trzeba wziąć niemal majątek. Tak duży wydatek, że polscy turyści biorą ze sobą prowiant, by choć trochę zaoszczędzić. Klasycznym tego przykładem może być wyprawa na Bornholm. To tak blisko, tylko około stu kilometrów od naszego brzegu, a różnica cen pomiędzy nami ogromna. Na dodatek, o ile w Danii jest po duńsku, w Szwecji nie wiadomo, czy nadal jest po szwedzku. W Norwegii i drogo, i daleko, i też niepewnie.

Może Niderlandy, albo Niemcy? Oj, kto wie, kogo tam bać się najbardziej: muzułmanów, Arabów czy Turków, czarnoskórych, a może nacjonalistów, antysemitów czy raczej takich, którzy mocno nie lubią nas – Polaków?

Wiele polskich rodzin z wymienionych wyżej powodów rezygnuje z wyjazdów na Zachód. Często więc są rozważane kraje naszej części Europy. Właśnie tak zrobiliśmy kilkakrotnie. Jest tu w miarę bezpiecznie, wyraźnie taniej, przyjaźnie, no i naprawdę interesująco. Na Słowacji możemy się czuć niemal jak u siebie. Słowackie góry, źródła gorących wód, aquaparki i zabytki czekają na turystów. Faktycznie, w tym przypadku atrakcji jest nieco mniej niż gdzie indziej, ale jest tam wyraźnie bliżej, co znaczy, że chociażby transport jest o wiele tańszy. Łatwiej się tam dostać. Na Węgry jest dalej, ale i bardziej nowocześnie – więcej wygodnych hoteli i różnorodnych atrakcji. Celuje w tym sam Budapeszt, na który należy przeznaczyć co najmniej 3 pełne dni, by poznać choć trochę jego zabytki. Inne atrakcje czekają nad Balatonem, w Miszkolcu, Tokaju i Egerze, Debreczynie i Szegedzie. Gdyby tego było mało, wielu uwielbia węgierską kuchnię. Gdy ktoś lubi wątróbki, nie może tam nie pojechać. Do tego wino, węgierska zupa i placek po węgiersku.

Do Rumunii jeszcze dalej. Kiedyś straszono nas rumuńskimi cyganami, ale to bajki. Wcale ich nie spotkaliśmy, to znaczy nie spotkaliśmy takich cyganów, którymi nas straszono. Jest tam bardzo sympatycznie i stosunkowo niedrogo. Jest też mnóstwo do oglądania. Nie dość, że góry są znacznie wyższe niż u nas, chociaż to także Karpaty, jest tam mnóstwo pałaców i zamków. Kuchnia rumuńska jest jakby polsko-bałkańska. Gdyby tego było mało, można pojechać dalej i znaleźć się nad morzem Czarnym – w Konstancy albo Mamai, niedaleko niej. Konstanca tak jak Bukareszt oferuje wiele turystyczno-kulturalnych atrakcji, a Mamaja to jakby rumuński Sopot. To cienki pas ziemi oddzielający morze od jeziora. Na jego środku jest mała wyspa Owidiusza, gdzie ten poeta na przełomie naszej ery był więziony. Na wąskim mamajowym przesmyku jest mnóstwo hoteli, plaż, punktów gastronomicznych, a nad tym wszystkim „latają” wagoniki kolejki linowej, z których widać dachy budynków i małe postacie tłumów turystów.

Można pojechać dalej – do Bułgarii czy małych krajów dawnej Jugosławii. W Bułgarii jest taniej niż w Rumunii, takie samo morze i interesująca Sofia. Gdyby ktoś chciał poznać prawdziwy monastyr, może pojechać do Ryły i zanocować w zamienionej na pokój hotelowy mniszej celi. O Chorwacji już nie wspomnę, bo jest tak popularna i znana, że nie trzeba poruszać tego tematu. Mało kto jednak wie na przykład o Skopje, stolicy Macedonii. To bardzo ciekawe miasto Matki Teresy z Kalkuty, tutaj się bowiem urodziła. Najciekawsze jest zderzenie dwóch kultur. Dobrze to widać na tamtejszym bazarze, gdzie jedna połowa jest słowiańska i chrześcijańska, prawosławna, a druga islamska. Robienie zakupów w obu tych częściach jest dla mnie fascynujące. Podobnie ciekawie jest w Sarajewie, gdzie słychać słowiańskie głosy, a przy tym wyłącznie muzułmańską muzykę. W Macedonii warto pojechać nad jezioro Ochrydzkie, do miasta Ochryda. Jezioro jest nieskażone od tysięcy lat, wobec czego pływa tam wiele endemicznych gatunków ryb. Można je zjeść na obiad w tamtejszych restauracyjkach – niesamowite. Można pójść na spacer i dostać się do wsi muzułmańskiej, gdzie jakby się wkraczało w inny świat, albo udać się z pielgrzymką do monastyru św. Nauma, dokąd zdążają dosłownie tysiące wiernych. Wszędzie tam jest bezpiecznie.

A jednak w Polsce jest najlepiej – cudowne morze – owszem, zazwyczaj nieco zimne, ale jakie mamy plaże? Naprawdę mało gdzie jest taki piasek jak u nas. Miło na nim posiedzieć nawet gdy jest chłodno. Gdy jest jeszcze zimniej, fajnie jest przechadzać się wzdłuż brzegu i szukać muszelek lub bursztynków. Jakby tego było mało, dookoła wiele zabytków, muzeów, latarnie morskie, no i dla mnie chyba najważniejszy argument na rzecz wybrzeża – smażalnie ryb.

A nasze góry? Naprawdę jest gdzie jechać i co oglądać. Od lat, korzystając z czasu spokoju, rozwija się u nas baza turystyczna. Można znaleźć odpowiednie miejsce na pobyt. Są droższe i o wyższym standardzie, i tańsze. W każdym zakątku mnóstwo atrakcji, zabytków, obiektów sportowych, rekreacyjnych, gastronomicznych. Nie potrafiłbym znaleźć ani jednej miejscowości, gdzie nie da się znaleźć cudownych lodów, gofrów, kręconych i dobrze przyprawionych kartofelków, mięska z grilla, rybek z frytkami albo zdrowiej – gotowanymi ziemniakami. Ileż tu straganów z owocami itd.? Wyjeżdżamy i nie dość, że dużo oglądamy, to na dodatek zamiast się odchudzić, jemy i jemy.

Czy te miejsca są dostosowane do potrzeb niewidomych? W zasadzie nie, ale przykładów empatii jest coraz więcej. Jest w kraju kilkadziesiąt makiet, które pokazują kształt zabytkowych obiektów. Pojawiają się tyflomapy i dźwiękowe informatory. W muzeach są audioprzewodniki i brajlowskie wydruki o eksponowanych przedmiotach. Coraz częściej pracownicy muzeów wiedzą jak obsługiwać osoby niepełnosprawne. Niemal wszędzie w Polsce jest miło i bezpiecznie. Może zatem nie warto wyjeżdżać za granicę? Oszczędzimy sporo pieniędzy oraz damy zarobić „naszym”.

Helpowe refleksje

Tyfloturystyka – pomysły na letnie wakacje

Rzeczywiście, wakacje zbliżają się dużymi krokami. O ile na początku roku następowała zmiana charakteru naszego Helpa z kwartalnika na miesięcznik, a wymagało to istotnego wysiłku organizacyjnego oraz poinformowania o tym na łamach pierwszych tegorocznych numerów, teraz wszystko to jest już jasne i możemy skupić się nad meritum. O czym więc piszemy w niniejszym numerze? Głównym jego tematem jest tyfloturystyka. Zgodnie z przyjętymi zasadami, nie może to być temat jedyny. Mnóstwo innych spraw wymaga poinformowania i omówienia, toteż główny temat może zająć co najwyżej około połowy numeru. Do drugiej połowy piszą inni autorzy i omawiają inne ważne kwestie.

Skąd się wziął temat wybrany do czerwcowego numeru? Mamy najlepszą porę na rozmowy o wyjazdach, wypoczynku i zwiedzaniu. Czekało to na omówienie dosyć długo, a jest naprawdę ważne. Dlaczego? Gdy Fundacja Szansa dla Niewidomych, wydawca Helpa, promuje nowoczesną rehabilitację osób niepełnosprawnych z dysfunkcją wzroku, musimy promować turystykę i krajoznawstwo jako istotne elementy procesu usprawniania i uniezależniania od niepełnosprawności niewidomych i słabowidzących. Turystykę polecaną przez nas tej grupie obywateli i wykorzystywaną w powyższy sposób nazywamy tyfloturystyką. Czy wyróżnia się ona jedynie tym, kto ją uprawia, czy też wykazuje inne specyficzne cechy stanowiące o jej odrębności? Otóż wykazuje.

Turystyka osób niepełnosprawnych z dysfunkcją wzroku, zwłaszcza niewidomych, nie jest zwyczajna. Niby nic wielkiego, a jednak wymaga specyficznej wiedzy, doświadczenia, a nawet oprzyrządowania. Niewidomi nie mogą tak po prostu zapakować rzeczy do walizki, wyjść z domu, udać się na dworzec i wyjechać. Owszem, są tacy, którzy to potrafią, ale stanowią chlubne wyjątki w naszym środowisku. Wszyscy pozostali nie są w stanie osiągnąć takiego poziomu zrehabilitowania. Czego więc wymaga turystyka ponad to, co dotyczy osób pełnosprawnych?

W zasadzie można by powiedzieć krótko – wymaga pomocy, współpracy i towarzystwa osoby lub osób widzących. No tak, tyle że to całkowicie obala sens procesu rehabilitacji. Jeśli w każdej sprawie potrzebujemy pomocy widzących, to gdzie są nasze umiejętności! Załóżmy więc, że generalnie niewidomi jakoś radzą sobie w życiu i wymagają w miarę niewielkiej pomocy. Jakie specyficzne cechy ma wtedy nasza turystyka?

Nie ma o niej mowy, gdy niewidomemu brakuje umiejętności życia codziennego. Tak jak w domu, tym bardziej w podróży, są one nieodzowne. To oczywiste, nie traćmy więc miejsca na ich wyliczenie i omówienie. Te same czynności muszą być przecież opanowane przez wszystkich, więc na pewno to nas nie wyróżnia.

Aby gdzieś wyjechać, trzeba to dobrze zaaranżować. Już samo to nieco nas wyróżnia. Co prawda jest wiele czynności, w przypadku których brak wzroku nie jest utrudnieniem, ale można wskazać inne czynności, które narzucają nam odrębne wymagania.

Ustalanie kiedy i gdzie wyjedziemy, wymaga dostępu do informacji. Musimy dysponować danymi o miejscach, hotelach, ośrodkach wczasowych, warunkach, jakie oferują, a także o atrakcjach, które nas interesują. Widzący włączają komputer lub smartfon, uruchamiają przeglądarkę internetową i szukają informacji. Gdy znajdą coś ciekawego, spisują numery telefonów i dzwonią. To, czego się dowiedzą, zapisują na przykład w notatniku, albo na kartkach papieru. Aby niewidomi mogli postępować tak samo, muszą mieć do dyspozycji dobrze oprzyrządowany komputer lub smartfon. Muszą one mówić, ale także powinny być wyposażone w brajlowskie monitory. W przypadku osób niedowidzących, powinno tam być zainstalowane oprogramowanie powiększające obraz. Wszyscy turyści, bez względu na sprawność, włączają sprzęt, wchodzą do sieci, wyszukują stronę po stronie i dzwonią, albo wysyłają maile z zapytaniami. Zbierają informacje, a potem dokonują rezerwacji. Niewidomi i słabowidzący włączają nie tylko to, co inni, ale znacznie więcej – dodatkowe urządzenia i programy. W ten sposób, nawet w tak prostej sprawie, specjalistyczny sprzęt i oprogramowanie są niezbędne i odróżniają nas od reszty.

Zbliża się data wyjazdu. Wiadomo, ile trzeba przygotować, by móc wyjechać. Fundusze? Jasne, to jednak zostawmy. I tak nie jesteśmy w stanie doradzić skąd wziąć kasę. Co z zakupami – one wymagają chociażby jednego zdania omówienia. Aby zrobić zakupy i uzupełnić wakacyjne braki, na przykład kupić czapkę zabezpieczającą przed słońcem, albo krem do opalania, garderobę na upalne dni itd., trzeba wyjść z domu na miasto. Wyjdziemy sami, czy jednak z kimś widzącym? Nie wiem, czy znam niewidomego, który robi zakupy całkowicie sam. Powiedzmy jednak, że i to nie jest specyficzną cechą tyfloturystyki, a przygotowania do wyjazdu potraktujemy oddzielnie.

Wreszcie czas wyjazdu. Jedziemy sami? Załóżmy, że w pewnym sensie tak. Mamy co prawda jakiś układ, bo jesteśmy dogadani z jakąś sformalizowaną grupą, albo luźną grupą przyjaciół, a więc zagwarantowaliśmy sobie bezpieczeństwo. W razie jakichś kłopotów, gdy sami sobie nie poradzimy, mamy kogoś do pomocy. Tylko w pewnym sensie wyjeżdżamy na tej samej zasadzie co pozostałe osoby z naszej grupy. Co by nie rzec, podczas wyjazdu mamy inne niż oni problemy, a na dodatek zazwyczaj bawi nas co innego. Takie atrakcje, jak potańcówki w ośrodkach wczasowych, dyskoteki, chodzenie do kina, oglądanie filmów w telewizji, uprawianie dyscyplin sportowych niedostępnych dla nas, wiele innych rozrywek, które są lubiane z powodów wizualnych, albo łatwe do osiągnięcia gdy dobrze się widzi, nie są dla nas atrakcją. Wiem, że można spotkać niewidomych w takich miejscach, ale to wyjątki. Zazwyczaj można nas znaleźć gdzie indziej.

Co nas interesuje? W o wiele większym stopniu niż innych krajoznawstwo. Lubimy zwiedzać, dowiadywać się, oglądać dotykiem wszystko, co możliwe, korzystać z pomocy przewodników, którzy opowiadają o miejscach, zabytkach, historii, dziełach sztuki, artystach itd. Lubimy chodzić do muzeów, korzystać ze specjalnych urządzeń, które realizują funkcję przewodnika, oglądać eksponaty albo przynajmniej wypukłe ryciny, które je przedstawiają. Nasze środowisko lubi pływać na każdy dostępny sposób, plażować i czytać książki w wersji audio przy tej okazji. Podobnie są wśród nas popularne: spacerowanie, wędrówki po sklepach i sklepikach, oglądanie regionalnych pamiątek, wykorzystywanie okazji związanych z koncertami muzycznymi i innymi występami artystycznymi. Wielu z nas uczęszcza na msze i lubuje się w różnorodności ich odprawiania. Natomiast trudno nas spotkać na kręglach, na bilardzie lub piłkarzykach, przy stole ping-pongowym, chyba że nauczyliśmy się grać w specjalną wersję dla niewidomych. W większości unikamy knajpek i łażenia po nocach, ale potrafimy przesiadywać w kawiarenkach.

I w ten sposób scharakteryzowaliśmy turystę niewidomego. Jest poważny, bardziej ciekawski, raczej mniej ruchliwy, grzeczniejszy, mniej hałaśliwy i bardziej ambitny od innych. Tyfloturystyka musi być adekwatna do tych cech. Jeśli ktoś, kto świadczy usługi turystyczne, chce mieć niewidomych lub słabowidzących gości, musi uwzględnić powyższe cechy. Musi zadbać także o wiele innych kwestii – niewidomi i słabowidzący w coraz większym stopniu nie zgadzają się na to, by informacje dostępne dla wszystkich nie były dostępne również dla nas. Walczymy o publikacje brajlowskie i magnigraficzne, bo chcemy w restauracjach samodzielnie odczytywać menu, w hotelach i ośrodkach numeracje pokojów i wszelkie informatory, rozkłady jazdy na dworcach, cenniki rozmaitych usług itd. Tyfloturystyka to dostosowanie obiektów, towarów i usług do naszych potrzeb. Kiedy tak będzie??? Liczymy na program Dostępność Plus.

Zatem gdzie radzimy się wybrać? Wszędzie tam, gdzie jest interesująco i gdzie to, co nas bawi, jest dostępne. Zaraz, zaraz – gdyby tak ustalić, zwłaszcza niewidomi nie mogliby wyjechać nigdzie. Na aktualnym poziomie rozwoju musimy pójść na jakiś kompromis – niech będzie dostępne wszystko, co niezbędne, na resztę poczekamy.