Na wakacjach ma prawo być śmiesznie

Co roku jest mniej więcej tak samo, toteż i w tym roku tak było. Wakacje to najpierw oczekiwanie na wolny moment, by siąść do wspólnego planowania, potem rozmowa gdzie jechać i jak spędzić czas, wreszcie wyjazd. Od momentu pierwszego wspomnienia o konieczności zastanowienia się do wyjazdu mija sporo czasu. Do skomplikowany temat. Każdy w rodzinie może chcieć jechać gdzie indziej. Gdy już się dogadamy, możemy natknąć się na problem związany z rezerwacją miejsc. Przecież tam, gdzie chcemy jechać, niekoniecznie są wolne miejsca albo nie są dostępne cenowo i tak dalej. Im lepiej przebiegnie proces planowania, tym większe prawdopodobieństwo uniknięcia problemów z hotelami lub ośrodkami wypoczynkowymi.

Samo planowanie przebiega u nas przy stole z rozłożonymi nań mapami i przewodnikami turystycznymi. Nasza rodzina lubi mapy i książki z tej dziedziny. Chodzi nie tylko o znajdowanie ciekawych miejsc i atrakcji, ale także o dogodne trasy samochodowe. W coraz większym stopniu planowanie wakacji związane jest z internetem. Wszyscy się tam reklamują, trudno więc to ominąć. My jednak nie ograniczamy się do oglądania mapek na małym ekraniku smartfonu. To przecież nie to samo co obszerna, rozkładana mapa zajmująca pół stołu.

Po dłuższych debatach wybraliśmy na ten rok wyjazd do Ziemi Kłodzkiej i na początku lipca tam ruszyliśmy. Jak zwykle wyjechaliśmy nieco później niż planowaliśmy, toteż wizyta we wrocławskim punkcie Fundacji Szansa dla Niewidomych i biurze firmy Altix wypadła na godzinę 16.30, gdy obie załogi kończyły już pracę. Na szczęście poczekali na nas, a sama wizyta była bardzo sympatyczna.

Zarówno Fundacja, jak i Altix mają nową siedzibę. Obejrzeliśmy pokoje, troszkę porozmawialiśmy i mieliśmy wychodzić, gdy pan Marek poinformował, że właśnie zaczął padać deszcz. Nasza parasolka została w samochodzie, toteż pan Marek użyczył nam swojej. Deszcz zrobił się okropny. Pan Marek odprowadzał nas jedno po drugim – żonę, syna wreszcie i mnie. Dzięki temu parasolowi specjalnie nie zmokliśmy, ale był to dopiero początek mokrych przygód tego dnia. Biuro Fundacji i Firmy jest niedaleko wrocławskiego Rynku, ale nie na tyle blisko, by nie warto było podjechać doń nieco bliżej. Zrobiliśmy tak. Zaparkowaliśmy na wielopiętrowym parkingu, wysiedliśmy, wzięliśmy bilet i zapytaliśmy którędy najbliżej dojść do Rynku. Mieliśmy właśnie tam zjeść obiad. Poszliśmy tak, jak nam wskazano, jednak nie była to najkrótsza droga. Tymczasem zrobiła się wielka ulewa, może nawet tak zwane oberwanie chmury. Lało strasznie, a my brnęliśmy na obiadek, najpierw z wiarą, że to niedaleko, potem że deszcz zmaleje, wreszcie że i tak już nic nam nie pomoże. Taki wielki deszcz przeżyłem może ze dwa czy trzy razy w życiu. Po 500 metrach mieliśmy wszystkiego dosyć i nie dotarliśmy do fajnej wrocławskiej restauracji, lecz weszliśmy do tej, którą właśnie mijaliśmy. Gdy jest się tak mokrym, nie można już szukać i wybrzydzać. Brnięcie w takiej ulewie po dziesiątkach ogromnych kałuż, gdy trzymam się łokcia żony tak, jak niewidomy trzyma się swojego przewodnika, gdy na dodatek nasz syn jest niedowidzący, nie jest łatwe.

Był to zwykły steak bar. Na szczęście żeberka, które zamówiłem okazały się cudowne. Całe szczęście, bo gdyby nie one, wpadłbym chyba w depresję. Miałem głowę jakbym ją wyjął z wanny. Z koszulki ciekła woda. Gorzej było z nogawkami spodni i butami, które nie zmieściły się pod parasolką żony. Z nogawek zrobił się wodospad, a z butów jeziora. Mimo bytności w restauracji zdjąłem skrycie te buty i wylałem z nich wodę. Otrzepałem spodnie dopełniając dzieła tworzenia stawu na restauracyjnej posadzce. Żona była zdegustowana moim zachowaniem, ale nie byłbym taki bezczelny, gdyby nie fakt, że sama mnie poinformowała, iż cała podłoga stoi w wodzie.

Czekałem na te żeberka i nie miałem tęgiej miny. Trwało to ze dwadzieścia minut, podczas których rozważałem jak jechać dalej, gdy nie można liczyć na suche obuwie i ubranie. Martwiłem się też o nich, bo przecież i oni nie mieli suchych rzeczy. Przyszły żeberka w rękach miłej dziewczyny i zacząłem odtajać. Zawsze poprawia mi się humor, gdy słyszę ładny i miły głos. Tak samo mają widzący, tyle że gdy coś ładnego zobaczą, to znaczy wzrokiem. Rzadko kiedy zwracają tak jak ja uwagę na dźwięki. Jadłem to danie i czułem, jak schnę, to znaczy schnie moje ubranie. Pomyślałem, że nie ma tego złego… To fajna przygoda, o której będę mógł opowiadać, a jako autor książek i artykułów muszę mieć o czym pisać.

Pojechaliśmy dalej. Atmosfera nie była najlepsza, ale co tam – wakacje to wakacje. Dojechaliśmy do hotelu, zarejestrowaliśmy się, wzięliśmy klucz, weszliśmy do pokoju i rozpakowaliśmy się. Mokre rzeczy „poszły” do suszenia, ubraliśmy suche ubrania i poszliśmy na kolację. Wyglądało na to, że woda tam, gdzie nie jest potrzebna, już nam nie groziła. Myliłem się.

Wieczór, czas spać. Poszedłem pod prysznic. Przygotowałem ręczniki i wszystko, co niezbędne. Do łazienki wszedłem w kapciach, ale zaraz je zdjąłem, by wejść w klapki – takie basenowe. Pierwszy dzień w nowym hotelu; jakoś nie spodobał mi się brodzik – nie miałem pewności, czy jest czysty. Hotel wystarczająco dobrej klasy, by wszystko było czyste, ale brodzik wydał mi się jakiś śliski. Nic to, zdjąłem kapcie, założyłem klapki i wszedłem pod wodę. Milutko się wykąpałem i jeszcze w kabinie zacząłem się wycierać. Nie całkiem suchy wydostałem się z niej zostawiając w środku klapki. Stanąłem na ręczniku na podłodze i wytarłem do końca. Przyszedł czas na założenie pierwszego kapcia. Wysunąłem do przodu lewą nogę, trafiłem na kapeć, który stał przed ręcznikiem i – co to? Coś się nie zgadzało. Sprawdziłem go – pomyślałem, że lewy kapeć jest może na prawo, a prawy na lewo. Nic z tego. Na miejscu lewego kapcia stał owszem prawy, ale nie kapeć, lecz klapek. Przeraziłem się. Sprawdziłem więc, co zostawiłem w brodziku i – niestety – klęska. Leżał tam prawy klapek i lewy kapeć – totalnie mokry, jak wyjęty z wanny. No, przecież już dosyć mieliśmy wody we Wrocławiu! Co miałem sobie pomyśleć? Nietrudno się domyślić.

Może inni by się załamali – taka wpadka, jednak ja mam inaczej. Tak się uśmiałem i ucieszyłem, że hej! Dlaczego? Od razu pomyślałem, że będę miał o czym opowiadać, a głównie z cyklu ślepy los na wesoło. Chcę opowiadać o takich przygodach wszystkim, komu się tylko da. To ważne, by ludzie widzący wiedzieli, że nie widzieć może oznaczać trudności, ale z kolei one mogą być brane na wesoło, a nie jedynie poważnie. Kapeć sechł dwie i pół doby, tyle samo co buty wykąpane we Wrocławiu. Miałem jednak inne obuwie i nic mi się nie stało. W trzecim dniu po tamtych przygodach kapcie i buty były jak nowe. Nie zepsuły się, a na pewno były czyste – jak po wielkim praniu!

W czasie pobytu na Ziemi Kłodzkiej dużo zwiedziliśmy, odpoczęliśmy i sporo spraw załatwiłem przy okazji. Zwiedziliśmy Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju. Firma Altix wyposażyła to muzeum w wypukłe tablice informacyjne i ścieżki naprowadzające dla niewidomych. Było tam interesująco, nie mogę więc narzekać na połączenie odpoczynku z pracą. Oby tak dalej.

Szansa dla najlepszych. Wywiad ze zwycięzcami konkursu „Jestem lepszy od…”

Za nami druga już edycja konkursu „Jestem lepszy od…”, który promuje i nagradza ciekawe pomysły i interesujące działania na rzecz środowiska osób niepełnosprawnych wzroku. W roku 2016 odbyła się pierwsza jego edycja. Wtedy zwyciężył projekt promujący nieznaną widzącym bezwzrokową dyscyplinę sportu blind football. Ogłoszeniem tego konkursu zainteresowało się wtedy około 400 tysięcy internautów. W tym roku doszły do nich kolejne tysiące osób. Jak widać, akcje mające cechy autentyczności są dla internautów interesujące. Po sukcesie pierwszego roku, Fundacja Szansa dla Niewidomych zorganizowała drugą jego edycję.

Spotkanie z jego zwycięzcami – trójką laureatów wyłonionych w głosowaniu internautów i wyróżnionych decyzją Kapituły Konkursu odbyło się tym razem w Salonie Prezentacyjno – Szkoleniowym Fundacji Szansa dla Niewidomych. Spotkanie, które poprowadził prezes Fundacji Marek Kalbarczyk, było okazją, by zamienić kilka słów z ludźmi, którym losy osób niepełnosprawnych nie są obojętne, a działanie na ich rzecz stanowi nie tylko pracę, lecz przede wszystkim pasję.

Na trzecim miejscu znalazł się projekt Nietoperz, polegający na stworzeniu systemu nawigacji i ostrzegania dla osób niewidomych. Niestety, jego twórca nie mógł wziąć udziału w rozdaniu nagród. Udało nam się natomiast krótko porozmawiać z panią Karoliną Włodarską z Opola – laureatką drugiej nagrody – za projekt Tandemem przez Polskę. Jego celem było między innymi zorganizowanie wycieczki rowerowej z udziałem osób niewidomych i słabowidzących.

– Dlaczego akurat tandemy? Skąd wziął się pomysł na taką akcję?

– To taka trochę kontynuacja akcji „Tandem pod choinkę”, którą udało nam się zrealizować na początku tego roku. Założeniem akcji było zebranie środków pieniężnych na zakup i złożenie tandemu dla niewidomej Alicji Stelmaszczyk z Opola. Akcja bardzo szybko przerosła zakładany plan, dzięki czemu udało się obdarować podobnymi rowerami jeszcze dwie osoby – niedowidzącego Mateusza Jończy z okolic Nysy i chorującego na autyzm Artura Kurnytę z Opola.

Tym razem planujemy złożyć tandem, z możliwością regulacji jego wielkości, tak aby mogły się nim poruszać osoby różnego wzrostu. Zależy nam również na tym, aby był wygodny i bezpieczny, żeby każda podróżująca nim osoba mogła bez obaw pokonywać kolejne kilometry.

Rower przeznaczony będzie do użytku przez osoby niewidome i niedowidzące, które będą chciały doświadczać wrażeń z jazdy jednośladem. Jazda rowerem to świetny sposób na rehabilitację, ale również na dobrą zabawę, odskocznia od codziennych obowiązków, na poznanie siebie i pokonywanie własnych słabości.

– Na co dzień pracuje Pani z osobami niewidomymi?

– Na co dzień pracuję w Makro i odbieram telefony od klientów (śmiech).

– Skąd w takim razie dowiedziała się Pani o projekcie?

– Jedna z moich znajomych udostępniła post z konkursem na swojej tablicy na Facebooku.

– Proszę powiedzieć, jak wyglądała realizacja projektu. Co robiliście, czy ktoś pomagał? To chyba nie jest łatwe, szczególnie dla kobiety?

– Za zebrane wcześniej pieniądze zakupiliśmy ramę, amortyzator i korby do tandemu. Od bliskich nam osób dostaliśmy jeszcze kilka części. Do całkowitego złożenia naszego roweru potrzeba nam jeszcze ok. 2000 zł i w obecnej chwili jesteśmy w trakcie poszukiwania sponsora bądź sponsorów, którzy wesprą naszą akcję. W przyszłym tygodniu opolska TV chce nam pomóc w tym przedsięwzięciu.

Mamy nadzieję, że do połowy września rower będzie gotowy do użycia.

– Serdecznie gratulujemy drugiej nagrody. Jakie ma Pani w związku z tym plany na przyszłość?

– Ja, mój partner i wielu naszych przyjaciół jesteśmy mocno związani z pasją rowerową i organizujemy wiele wycieczek tego typu. Jeszcze we wrześniu chcielibyśmy zorganizować wspólny wyjazd dla osób niewidomych, niedowidzących, a także widzących.

Niedowidząca Emilia Marcinkowska z Poznania otrzymała pierwszą nagrodę za zorganizowanie warsztatów kulturalnych „Horyzonty”. Były one okazją do wymiany poglądów na temat szeroko pojętej kultury: filmu, teatru czy literatury. Zapytana o swoją pracę i zainteresowania mówi:

– Na co dzień pracuję zawodowo. Stanowisko pracy mam przystosowane do moich potrzeb, gdyż jestem osobą niedowidzącą.

W czasie wolnym działam społecznie na rzecz środowiska osób z dysfunkcją wzroku w Klubie Młodych i Aktywnych działającym przy Okręgu Wielkopolskim Polskiego Związku Niewidomych w Poznaniu. Lubię aktywny wypoczynek i chodzenie po górach. Interesuję się modą i florystyką. Lubię słuchać książek, a także piec ciasta.

– Proszę powiedzieć kilka słów o tym, czym się Pani zajmuje w pracy. Rozumiem, że ma Pani styczność z osobami niewidomymi?

– Tak. Pełnię funkcję społeczną w Zarządzie. W naszym Klubie podejmujemy różnorodne działania, które mają na celu mobilizowanie młodych osób do aktywnego życia, do wyjścia z domu, rehabilitacji i pozytywnego myślenia. Jest to szczególnie ważne dla osób, które mieszkają w małych miejscowościach i wsiach naszego województwa. Sama mieszkam w takiej wsi i często zastanawiam się, co bym robiła, gdyby nie działania Klubu. To dzięki działaniom podejmowanym w pierwszych latach działalności Klubu zmieniłam własny sposób myślenia i patrzenia w przyszłość. Brałam udział w wielu szkoleniach i projektach dla osób niepełnosprawnych, dzięki którym „nabrałam wiatru w żagle” i dziś działam na rzecz osób z dysfunkcją wzroku. Pozytywne myślenie jest podstawowym krokiem do własnego rozwoju i osiągania różnych sukcesów. Klub działa już 10 lat. Nasze spotkania cieszą się dużym zainteresowaniem. Mimo problemów komunikacyjnych raz w miesiącu nasza sala jest pełna. Staramy się, aby nasze spotkania były różnorodne i ciekawe. Podejmowane są działania aktywizujące osoby niewidome i niedowidzące: sportowo, kulturalnie, turystycznie, a także zajęcia rozwijające koordynację wzrokowo – ruchową, w tym różnego rodzaju zajęcia plastyczne, by przyczyniały się do rozwoju osobistego każdego z nas. Do naszych działań należy także prezentowanie środowiska na zewnątrz – spotkania z innymi organizacjami pozarządowymi, uczestnictwo w warsztatach, konwentach.

– Jak trafiła Pani na informacje o konkursie?

– O konkursie dowiedziałam się od Przewodniczącej Klubu Młodych i Aktywnych, Magdaleny Orzeszko. Szukamy różnych źródeł finansowania naszych pomysłów, poszukujemy w różnych miejscach. Magda wysłała mi link do strony o ogłoszonym konkursie.

– I udało się! Zdobyliście pierwszą nagrodę. Proszę powiedzieć jak wyglądają takie warsztaty. O czym rozmawiacie, co oglądacie?

– Projekt jest w realizacji (należy go zrealizować do dnia 1 października 2017 r.). Podczas trzydniowych warsztatów w Gnieźnie, w dniach 25-27 sierpnia odbędzie się spotkanie z książką, filmem, teatrem. Będziemy dyskutować o tym, co warto przeczytać, obejrzeć, usłyszeć. Zaplanowane są: spacer po mieście z przewodnikiem, zajęcia z instruktorem orientacji przestrzennej, wyjście na koncert gitarowy. Planujemy noc filmową, gdzie będą prezentowane filmy z audiodeskrypcją. Obecnie trwa głosowanie na filmy, które chcemy obejrzeć. Za nami jest pokaz filmu ”Grawitacja”, a przed nami „Most Szpiegów” i „Koneser” w kinie Pałacowym CK Zamek w Poznaniu, gdzie współpracujemy z Panem Janem Rajpold. Do Teatru Muzycznego w Poznaniu pójdziemy na sztukę pod tytułem „Akompaniator”.

– W takim razie życzymy miłych wrażeń i jeszcze raz gratulujemy zwycięstwa. Ma Pani już jakieś pomysły i plany na przyszłość?

– Oczywiście: powstanie Klubu książki i kinomaniaka, zorganizowanie obozu sportowo – artystycznego, zorganizowanie warsztatów zdrowego żywienia, podczas których moglibyśmy udoskonalić swój warsztat kulinarny zarówno w teorii, jak i w praktyce, poćwiczyć układanie zdrowego menu, zapoznać się z technikami dekorowania potraw i przyrządzania deserów, wyjazd do Bochni do Kopalni Soli, gdzie miałam przyjemność być kilka lat temu i uważam, że jest to miejsce godne polecenia i poznania.

– W takim razie życzymy spełnienia planów i powodzenia.

Informacji o kolejnych edycjach Konkursu prosimy szukać na stronie internetowej Fundacji: www.szansadlaniewidomych.org

Wywiad z Eleną Świątkowską – nową dyrektor Fundacji Szansa dla Niewidomych

– Od jak dawna pracujesz w Fundacji? Jak dowiedziałaś się o jej działalności?

– Z Fundacją jestem związana właściwie od początku istnienia tyflopunktu w Białymstoku, tj. od 2012 roku. Zainteresowało mnie ogłoszenie o poszukiwaniu wolontariuszy asystentów dla osób niewidomych. Umówiłam się na spotkanie, poznałam wspaniałych ludzi i tak to się zaczęło.

Z biegiem czasu coraz bardziej angażowałam się w działania Fundacji. Wciągnęło mnie organizowanie wydarzeń, konferencji i ogólnie dziedzina tyflorehabilitacji. Z wolontariusza zostałam stażystką, dostałam swoje pierwsze odpowiedzialne zadania administracyjne i wciągnęło mnie na dobre. Muszę przyznać, że praca i wdrażanie się we wszystko pod skrzydłami ówczesnej tyflospecjalistki, która tu pracowała, Edyty Gradowskiej, to było wspaniałe doświadczenie. Gdy okazało się, że Edyta wyjeżdża do Australii i będzie poszukiwany kolejny tyflospecjalista na etat, bez wahania zgłosiłam swoją kandydaturę. I tak zaczęła się moja przygoda z Fundacją w Białymstoku. Dzisiaj, z perspektywy tych pięciu lat, mogę powiedzieć, że mam to niesamowite szczęście, że robię to, co lubię.

– Jak toczyła się Twoja kariera w Fundacji?

– Jak już wspomniałam, na początku byłam wolontariuszem. Później, jako tyflospecjalista opiekowałam się białostockim tyflopunktem, z czasem zostałam jego kierownikiem. Z biegiem lat przejęłam opiekę nad regionem składającym się z kilku województw północno-wschodniej Polski. Dzisiaj wspieram Fundację merytorycznie na szczeblu całego kraju, prowadząc jednocześnie działania lokalne w Białymstoku. Chcę jednak podkreślić, że Fundację tworzy zespół wspaniałych i zaangażowanych ludzi i bez ich wsparcia nie byłoby mnie tutaj dzisiaj. Dlatego chciałabym serdecznie podziękować każdemu, kto na przestrzeni lat swoim przykładem wskazywał mi jak dążyć do bycia dobrym doradcą.

– Zawsze chciałaś pracować społecznie? Kim chciałaś zostać będąc dzieckiem?

– Jako dziecko nie wiedziałam kim chcę być, ale wiedziałam kim na pewno być nie chcę – no, na przykład pianistą. Nienawidziłam codziennych ćwiczeń na pianinie i muszę przyznać, że osiągnęłam swój cel z dzieciństwa.

Nie myślałam o pracy społecznej jako takiej, Fundacje i stowarzyszenia kojarzyły mi się bardziej wolontariacko, jako zrzeszenia ludzi robiących coś dobrego w wolnym czasie. Gdy odkryłam Fundację Szansa dla Niewidomych, bez wahania wysłałam swoje zgłoszenie na wolontariusza, po prostu chciałam pomagać. Innym, ale też sobie. Temat dysfunkcji wzroku był mi znany od dziecka, ponieważ sama jestem osobą słabowidzącą, być może głównie dlatego nie jest mi obojętny los drugiego człowieka, który boryka się z przeciwnościami losu natury zdrowotnej. Nigdy jednak nie myślałam, że będę się tym zajmować zawodowo, nie zdawałam sobie sprawy z możliwości jakie niesie za sobą praca w NGO. Gdy odkryłam Fundację, poczułam się na swoim miejscu.

– Czy uważasz, że osobom niewidomym i słabowidzącym jest trudno odnaleźć się na rynku pracy i w życiu społecznym?

– To złożona kwestia. To, jak osoba niewidoma odnajdzie się w pracy i w życiu społecznym, zależy przede wszystkim od tego, czy jej to umożliwimy. Na tym głównie opiera się idea działania naszej Fundacji – umożliwiać to, co niemożliwe. U nas niewidomi robią wszystko to, co jest stereotypowo zarezerwowane dla ludzi widzących. Nasi beneficjenci czytają książki, oglądają wypukłe obrazy, korzystają z komputera, ze smartfonów, samodzielnie poruszają się po mieście z nowoczesną nawigacją, podróżują, zwiedzają muzea, pracują i pomagają innym. Nie ma dla nich rzeczy nieosiągalnych, no, jeśli im tego nie utrudnia społeczeństwo lub władze. Nasza rola to zapewnienie im takiego wsparcia i nowoczesnych technologii, które umożliwią im życie pełne satysfakcji, na poziomie człowieka widzącego.

– Jak praca w Fundacji wpływa na Twoje życie?

– Dzięki tej pracy poznałam mnóstwo niesamowitych i interesujących ludzi. Mam tu na myśli zarówno wolontariuszy, pracowników jak i podopiecznych. Możliwość obcowania z tyloma doświadczonymi ludźmi, którzy na co dzień swoim zachowaniem i postawą naprawdę zmieniają nasz świat na lepszy, jest nie do przecenienia.

– Co zatem najbardziej Cię motywuje do samorozwoju?

– Lubię gdy ktoś mnie zaraża swoją pasją. Pasja to jest chyba słowo klucz.

– Kogo uważasz za wzór do naśladowania?

– Pamiętam, jak duże wrażenie wywarła na mnie biografia Hellen Keller, głuchoniewidomej od urodzenia, pisarki, niesamowicie wykształconej i inteligentnej kobiety. Dzisiaj, na co dzień spotykam ludzi, którzy są dla mnie wzorem do naśladowania, w wielu aspektach. Jeśli się uważnie patrzy, wszędzie można znaleźć inspirację.

– Co najbardziej lubisz w swojej pracy? A może jest coś, czego wyjątkowo nie lubisz?

– W pracy lubię różnorodność i atmosferę. U nas nigdy nie jest nudno.

Nie lubię momentów, kiedy ograniczają nas finanse. Wiadomo, że trzeci sektor działa non profit i nie zawsze wszystko to, co byśmy chcieli zrealizować, możemy zrobić w takim zakresie, jaki marzy się nam i naszym podopiecznym.

Dlatego szeroko uśmiechamy się do sponsorów i darczyńców.

– A kiedy chcesz oderwać się od pracy, jak spędzasz czas?

– Praca w Fundacji to styl życia. Zawsze jest tak, że trochę się o tej pracy myśli. No bo jak nie myśleć, kiedy np. jestem w jakimś miejscu na wakacjach i widzę nieoznakowane pomosty, brak brajlowskich tabliczek, nieudźwiękowione otoczenie. Od razu się kombinuje co by tu zrobić, żeby to poprawić.

– Jakie jest Twoje największe marzenie?

– Mieć mopsa. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że nie mogę odpowiedzieć inaczej ;).

A tak na poważnie, to wszyscy mamy dużo małych i większych marzeń, które chowamy tylko dla siebie. Ja życzę każdemu, żeby droga do spełnienia tych marzeń była niesamowitą przygodą.

– Jaka książka/film/wydarzenie wywarło ostatnio na Tobie największe wrażenie?

– Fajnie, że padło takie pytanie, bo akurat ostatnio widziałam niesamowity film pod tytułem „Mężczyzna imieniem Ove” Fredrika Backmana. Wspaniała, wielowymiarowa i niebanalna historia o ludziach. Polecam nie tylko miłośnikom kina skandynawskiego.

– Jakie 3 słowa nasuwają Ci się najpierw na myśl (3 pierwsze skojarzenia), kiedy słyszysz słowo „fundacja”?

– Moje skojarzenia nie są wolne od doświadczeń, to pewne, ale słysząc słowo „fundacja” mam w myślach trzy wyrazy:

zaangażowanie

pasja

niesamowici ludzie.

Aktywna Warszawa. Interesujący projekt realizowany między innymi przez Fundację Szansa dla Niewidomych

Czym byłoby nasze życie bez pracy zawodowej, albo bez zajęć i pasji, które stymulują nas do wstania rano z łóżka i wyjścia z domu? A kiedy praca jest naszą pasją, tym bardziej sprawia radość i daje satysfakcję. Fundacja Szansa dla Niewidomych realizuje misję zawartą w jej nazwie we wszystkich podejmowanych działaniach – daje osobom niewidomym i słabowidzącym szansę na realizowanie swoich potrzeb, zainteresowań i pasji. Taką szansą, przede wszystkim na rozwój osobisty i zawodowy, jest udział w projekcie „Aktywna Warszawa – program wsparcia społeczno-zawodowego rodzin z osobami z dysfunkcją wzroku”.

W 2016 r. powstała idea wspólnego projektu Urzędu m.st. Warszawy i organizacji pozarządowych działających w stolicy na rzecz osób z niepełnosprawnością wzroku. Władze stolicy zaprosiły do współpracy Polski Związek Niewidomych i naszą Fundację. Tak właśnie powstały założenia projektu „Aktywna Warszawa – program wsparcia społeczno-zawodowego rodzin z osobami z dysfunkcją wzroku”. Po otrzymaniu pozytywnej decyzji o dofinansowaniu z funduszy Unii Europejskiej rozpoczęliśmy jego realizację w partnerstwie tych 3 instytucji.

W projekcie staramy się zaoferować kompleksową pomoc – i to nie tylko osobom niepełnosprawnym, ale też całym ich rodzinom. Mogą się do nas zgłaszać osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu znacznym i umiarkowanym wraz z pełnosprawnymi członkami rodzin. Limit wiekowy uczestników to 16-65 lat. Orzeczenie o niepełnosprawności nie musi dotyczyć stricte chorób oczu, jednak ponieważ dostosowaliśmy projekt pod kątem osób z dysfunkcją wzroku, to zgłaszający się niepełnosprawni z innymi orzeczeniami muszą mieć też problemy wzrokowe.

W projekcie pomagamy osobom poszukującym pracy, biernym zawodowo, które chcą się zaktywizować i wrócić na rynek pracy, ale nie tylko. Do projektu zapraszamy też osoby pracujące (tu limit wiekowy wynosi 35-52 lata), które obawiają się swojej pozycji zawodowej ze względu na niepełnosprawność swoją lub członka rodziny. Takie osoby chcemy wspierać, wzmacniając ich kompetencje lub oferując przekwalifikowanie, tak aby niepełnosprawni uczestnicy mogli dostosować charakter wykonywanej pracy do pogarszającego się stanu wzroku, a pełnosprawni członkowie rodzin mogli wykonywać pracę i pogodzić ją z ewentualnym wzmożonym wsparciem dla swojej bliskiej osoby niepełnosprawnej.

Ogromnym atutem projektu jest to, że każdy z uczestników jest na początku diagnozowany – wraz z naszymi specjalistami przechodzi przez szczegółową analizę już posiadanych umiejętności i wiedzy, aby na końcu indywidualnie zaprogramować jego udział w projekcie. W rezultacie każdy z uczestników przechodzi swoją własną ścieżkę w projekcie, inną niż pozostali beneficjenci. Podczas diagnozy analizowane są różne elementy, na które potem możemy odpowiedzieć wsparciem w postaci treningów, warsztatów i kursów. Sprawdzamy, jakie nasz beneficjent ma braki w codziennym funkcjonowaniu, czy potrzebuje udoskonalić orientację przestrzenną lub wykonywanie domowych zajęć, jak sprzątanie czy gotowanie. Poznajemy też dokładnie uczestnika od strony zawodowej – jakie ma wykształcenie i doświadczenie zawodowe, jak wyobraża sobie wymarzoną pracę i co musi zrobić, aby móc ją znaleźć. Często wyuczony zawód to za mało i uczestnicy potrzebują podniesienia swoich kwalifikacji, albo nawet przekwalifikowania i zdobycia nowego zawodu. Bardzo ważne są też umiejętności sprawnej obsługi komputera, a szczególnie przez osoby ze znacznym ubytkiem wzroku lub niewidome, dla których proste powiększenie czcionki nie jest wystarczające. Do określenia ścieżki kariery przydatna jest też analiza umiejętności miękkich, np. kreatywności albo komunikatywności. Dzięki temu możemy uczestnikowi wskazać, w jakich rodzajach zawodów sprawdzi się najlepiej – w pracy z ludźmi czy raczej z dokumentami.

Po przeprowadzonej diagnozie uczestnik otrzymuje „rozkład jazdy” w projekcie – czyli informację, w jakich zajęciach będzie uczestniczył. Ich realizacja ma doprowadzić do osiągnięcia jego celu udziału w projekcie – poprawy samodzielności, zwiększenia umiejętności komputerowych i zawodowych, zdobycia nowego zawodu, a w najlepszym z możliwych scenariuszy do znalezienia zatrudnienia.

Oferta wsparcia, z którego mogą skorzystać beneficjenci projektu, została zgrupowana w 4 bloki. W bloku pierwszym uczestnicy korzystają głównie z zajęć indywidualnych: treningów orientacji przestrzennej, czynności dnia codziennego, usprawniania widzenia. Mogą otrzymać także wsparcie prawnika lub psychologa, jeśli wynika to z ich potrzeb, a także z innych zajęć, które określono w diagnozie dla uczestnika. Jeśli uczestnik nie ma potrzeby korzystania z treningu indywidualnego, może wybrać spotkania grupowe, które mają również walor integracyjny. W każdym momencie udziału w projekcie, w razie potrzeby uczestnik niepełnosprawny może skorzystać z pomocy asystenta.

Drugi blok wsparcia to warsztaty tyfloinformatyczne, podczas których beneficjenci podnoszą swoje umiejętności obsługi komputera i poznają specjalistyczne oprogramowanie dla osób z niepełnosprawnością wzroku – powiększające ekran lub udźwiękawiające komputer. Podczas zajęć uczestnicy ćwiczą wykorzystanie oprogramowania specjalistycznego do najważniejszych czynności, które wykonuje się w pracy: obsługi poczty elektronicznej, przeglądarki internetowej, tworzenia i edycji dokumentów tekstowych, arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji multimedialnych. Warsztaty to okazja do zapoznania się ze specjalistycznymi sprzętami, które oprócz komputera mogą ułatwić funkcjonowanie i pracę osobie z dysfunkcją wzroku. Uczestnicy słabowidzący mają okazję przećwiczyć korzystanie z powiększalników przenośnych i stacjonarnych, lup elektronicznych i optycznych czy klawiatury powiększonej. Dla osób niewidomych dedykowane są notatniki i monitory brajlowskie, urządzenia lektorskie czy brajlowskie maszyny do pisania. Dodatkowo beneficjenci mają możliwość nauki obsługi smartfonów dostosowanych dla osób z dysfunkcją wzroku. Zajęcia komputerowe odbywają się w kilkuosobowych grupach. Przed przypisaniem danej osoby do grupy badamy jej preferencje i dotychczasowe umiejętności komputerowe, aby w grupach znajdowały się osoby na podobnym poziomie wiedzy.

Trzeci i najbardziej zróżnicowany blok wsparcia to działania prowadzące do rozwoju zawodowego uczestników. Osoby niepracujące mogą uczestniczyć w Warsztatach Aktywnego Poszukiwania Pracy, mają także okazję skorzystać ze wsparcia pośrednika pracy, który pomoże przygotować dokumenty aplikacyjne i wyszukiwać oferty zatrudnienia. Ponadto dla wybranych uczestników dostępne są: kurs zakładania i prowadzenia własnej działalności gospodarczej, certyfikowane kursy zawodowe oraz płatne staże zawodowe. Pula zawodów, w których mogą się kształcić nasi uczestnicy jest otwarta, a dzięki odbytym kursom nasi beneficjenci mogą zdobyć nowy zawód albo podnieść kwalifikacje zgodnie z już posiadanym wykształceniem. Dla osób o niewielkim doświadczeniu zawodowym, albo takich, które chcą wrócić do pracy po kilkuletniej przerwie, dedykowane są 3-miesięczne staże zawodowe.

Ostatnim blokiem wsparcia są zajęcia rodzinne i integracyjne. Uczestnicy mają okazję wspólnie wyjść na wydarzenia kulturalne, do kina, teatru, na koncert lub skorzystać z innych aktywności, takich jak kręgle, pilates dla niewidomych czy inne zajęcia sportowe. W tym bloku rodziny uczestniczące w projekcie mogą też skorzystać z dodatkowego specjalistycznego wsparcia – w zależności od potrzeb.

Osoba niepełnosprawna może też brać udział w projekcie samodzielnie, bez członka rodziny, jeśli np. jej rodzina składa się z osób, które nie spełniają kryteriów wiekowych rekrutacji. Jednak i dla takich osób przewidzieliśmy udział w zajęciach w ramach projektu. Bliscy naszych beneficjentów, ale nie tylko członkowie rodzin, także sąsiedzi, przyjaciele i znajomi, mogą uczestniczyć w warsztatach dla otoczenia, w których dowiedzą się, jak efektywnie pomagać osobom z niepełnosprawnością wzroku.

Zapraszamy chętnych warszawian z niepełnosprawnością wzroku wraz z rodzinami do udziału w projekcie Aktywna Warszawa. Pozostały jeszcze ostatnie wolne miejsca!

Jeżeli chcesz się zapisać do udziału w projekcie lub potrzebujesz dodatkowych informacji, wyślij wiadomość na adres: aktywna.warszawa@szansadlaniewidomych.org lub zadzwoń pod jeden z numerów telefonów: 22 510 10 99 lub 604 745 888. Chętnie pomożemy wypełnić wniosek!

Projekt „Aktywna Warszawa – program wsparcia społeczno-zawodowego rodzin z osobami z dysfunkcją wzroku” jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2014 – 2020. Projekt jest realizowany w partnerstwie Urzędu m.st. Warszawy, Polskiego Związku Niewidomych i Fundacji Szansa dla Niewidomych w okresie 01.07.2016 – 31.06.2018 r.

Przestrzeń bez barier. Multimedialny Terminal Informacyjny w parku im. Edwarda Szymańskiego w Warszawie

Powstaje coraz więcej nowoczesnych rozwiązań pomagających osobom z dysfunkcją wzroku w poruszaniu się w przestrzeni miejskiej. Wpływają one pozytywnie na integrację takich osób z resztą społeczeństwa. Rozwija się świadomość i otwartość na problemy osób niepełnosprawnych. Świetnym tego przykładem jest niedawna wygrana w stolicy projektu „Virtualna Warszawa – turystyka dostępna dla wszystkich, również niepełnosprawnych” zgłoszonego do głosowania na warszawskiej Woli w Budżecie Partycypacyjnym na rok 2018.

Warszawski Budżet Partycypacyjny to coroczny proces, w trakcie którego mieszkańcy decydują o wydatkowaniu części (1-2%) rocznego budżetu dzielnicy. Mieszkańcy zgłaszają projekty, dyskutują nad nimi, a następnie oddają na nie swoje głosy. Projekty, które uzyskają największe poparcie, są wpisywane do budżetu miasta Warszawy i realizowane w najbliższym roku. Budżet partycypacyjny ma na celu realizację ciekawych pomysłów i umożliwienie każdemu głosowania na te, które uważa za najważniejsze. Wśród corocznych pomysłów rośnie ilość tych, które mają służyć osobom niepełnosprawnym. W minionych trzech edycji Budżetu Partycypacyjnego wygrało już kilkanaście projektów stworzonych z myślą o takich osobach, między innymi dotyczące doposażenia dla placów zabaw w huśtawki dla niepełnosprawnych dzieci, muzykoterapii, utworzenia ośrodka wsparcia, czy warsztaty z alternatywnych metod komunikacji. Wśród zrealizowanych projektów nie zabrakło także stworzonych z myślą o niewidomych i słabowidzących, jak projekt „Osoby niewidome wśród nas”, w trakcie którego zrealizowano serię warsztatów uwrażliwiających uczestników na problemy osób niewidomych. Przedstawiano w ich trakcie m.in. metody pomocy osobom z dysfunkcją wzroku w codziennym życiu. Interesująca także była seria projektów „Niewidomi są wśród nas i razem z nami”, dzięki którym dostosowano do potrzeb tych osób kilka urzędów warszawskich dzielnic. Stworzono plany tyflograficzne urzędów, zamontowano tabliczki w brajlu, zapewniono udźwiękowione stanowiska komputerowe dla petentów oraz wydano książki w druku transparentnym. Wybór projektów tego typu przez mieszkańców Warszawy, spośród ponad dwóch tysięcy zgłaszanych co roku, świadczy o zwiększającej się wrażliwości społeczeństwa na potrzeby osób niepełnosprawnych, w tym osób z dysfunkcjami wzroku.

W tym roku po raz pierwszy zwyciężył wyjątkowo innowacyjny projekt. W 2018 roku na Woli, w parku im. Edwarda Szymańskiego, stanie multimedialny terminal informacyjny. Na ten, spośród jedenastu zwycięskich projektów, zagłosowało aż 2503 osób, czyli ponad 45% wszystkich głosujących w dzielnicy Wola. Urządzenie stanie w parku im. Edwarda Szymańskiego – popularnym miejscu nie tylko pośród mieszkańców Woli, ale także całej Warszawy. Z terminala będą mogli korzystać wszyscy, w tym również osoby z dysfunkcją wzroku oraz poruszające się na wózkach.

Multimedialny Terminal Informacyjny będzie składał się z wypukłej, graficznej mapy (tyflograficznej), umożliwiającej zapoznanie się z topografią terenu. Wypukły plan umieszczony na terminalu będzie oznakowany dużą czcionką, kontrastowymi kolorami oraz opisami w alfabecie Braille’a. Będzie udźwiękowiony, to znaczy będzie do nas mówił. Nawet dla niewidomych sam brajlowski tekst na planie nie wystarczy, gdyż wielu z nich nie zna systemu zapisu Braille’a. Stąd konieczność zastosowania systemów lektorskich. One odczytują tekst zapisany w pamięci urządzenia. Na tym właśnie polega multimedialny charakter rozwiązania. Możliwe będzie przeglądanie prezentacji i zdjęć, odsłuchanie ciekawostek dotyczących historii parku, aktualnych wydarzeń w mieście i dzielnicy, a także opisu okolicznej flory i fauny. Wszystkie informacje będą dostępne w języku polskim i angielskim. Urządzenie zapewni użytkownikom bezpłatny dostęp do Wi-Fi oraz możliwość wyszukiwania informacji w Internecie poprzez sam terminal. Umieszczone na kiosku beacony (małe radiowe nadajniczki), będą przesyłały sygnały z aplikacji do aparatów telefonicznych (smartfonów), zaś kod QR pozwoli pobrać aplikację Virtualna Warszawa na swój telefon. Urządzenie będzie współpracować z tą aplikacją, dzięki czemu osoby z dysfunkcją wzroku odnajdą zamontowany tam terminal.

Urządzenie zostanie umieszczone w pobliżu wejścia, od strony ulicy Elekcyjnej. Plan parku obejmie cały jego obszar z zaznaczonymi wejściami, alejkami spacerowymi, ścieżkami rowerowymi, placami zabaw dla dzieci, oczkiem wodnym i innymi ważnymi obiektami, jak pomnik Edwarda Szymańskiego czy Fontanna Kaskadowa. Bez wątpienia obiekt stanie się bardziej dostępny dla osób niewidomych i niedowidzących. Terminal ułatwi poruszanie się po ścieżkach, co pomoże aktywniej spędzać tam czas.

Powstanie Multimedialnego Terminala Informacyjnego zostanie oficjalnie zatwierdzone pod koniec roku 2017, podczas uchwały budżetu m.st. Warszawy na rok 2018. Realizacja projektu rozpocznie się na początku przyszłego roku i potrwa prawdopodobnie kilka miesięcy, zatem skorzystać z multikiosku w parku im. Edwarda Szymańskiego będziemy mogli najwcześniej w kolejnym sezonie, podczas lata.

Co oznacza dostępność

Nowe technologie, internet i media społecznościowe wpisały się w naszą codzienność do tego stopnia, że wielu ludzi nie wyobraża sobie bez nich życia. Aplikacje mobilne zainstalowane w smartfonach czy na tabletach ułatwiają naukę, pracę oraz kontakt ze znajomymi, którzy przebywają za granicą. Zalet tych aplikacji jest wiele więcej. W wyniku rosnącej liczby użytkowników z niepełnosprawnościami i ich wzrastającego zapotrzebowania na cyfryzację pojawiło się pojęcie „dostępność”. O dostępności zaczęto mówić jakiś czas temu, ale słowo to nie wszyscy rozumieją jednakowo.

Ostatnio, w internecie właśnie, przeczytałam pewną anegdotę na temat dostępności. Użytkownik z niepełnosprawnością zgłosił administratorowi, że strona jest niedostępna. Ten zaś odpowiedział, że to niemożliwe, bo w tym samym czasie wchodził na stronę i działała. Jedni przez dostępność rozumieją wyłącznie prawidłowe wyświetlanie strony na ekranie urządzenia, inni definiują to pojęcie znacznie szerzej, czyli w kontekście wdrażania odpowiednich dostosowań ułatwiających korzystanie z serwisu osobom z dysfunkcjami narządu ruchu, wzroku, słuchu, słabiej wykształconym czy ludziom starszym. Niestety, do tej ostatniej grupy wciąż zalicza się zbyt mało osób, dlatego niezbędne jest systematyczne upowszechnianie wiedzy w tym temacie.

Dostępność stron internetowych (w języku angielskim web accessibility) to wiedza dotycząca projektowania stron internetowych w taki sposób, aby mogły z nich korzystać osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Z zagadnieniem dostępności serwisów www wiąże się skrót WCAG (w języku angielskim Web Content Accessibility Guidelines), co w tłumaczeniu na język polski oznacza wytyczne dotyczące dostępności treści internetowych. Często te kilka liter budzi niechęć spowodowaną niewiedzą, co zrobić i w jaki sposób zaprojektować stronę, by była zgodna z wyżej wymienionymi wytycznymi.

Należy pamiętać o tym, że na dostępność strony internetowej składa się nie tylko szablon zawierający u góry okrągłą ikonkę służącą do zmiany kontrastu z zamieszczonymi obok symbolami: A A+ A++ umożliwiającymi powiększanie czcionki, ale również poprawność i zrozumiałość tekstu. Nie pomogą udogodnienia takie jak możliwość powiększania czcionki, jeżeli treść umieszczona w serwisie będzie pełna skomplikowanych pojęć, czy napisana żargonem charakterystycznym dla danej dziedziny. Użytkownikami internetu są nie tylko osoby z wykształceniem wyższym, ale także nie posiadające żadnego wykształcenia lub takie, które swoją edukację zakończyły na zasadniczej szkole zawodowej. Te właśnie w największym stopniu są narażone na wykluczenie cyfrowe, głównie z powodu problemów ze zrozumieniem treści umieszczanych na stronach www.

Poszerzając swoją wiedzę w temacie wdrażania udogodnień na stronach internetowych miałam okazję spotkać się z czterema kluczowymi zasadami dotyczącymi dostępności, czyli: funkcjonalnością, percepcją, zrozumiałością i rzetelnością. Zasady te są zawarte we wspomnianych wytycznych WCAG. Zasada funkcjonalności mówi między innymi o tym, że nie wolno projektować treści w sposób zwiększający ryzyko ataku epilepsji (padaczki). Prawdopodobieństwo ataku, jak informuje Fundacja „Widzialni” na swojej stronie internetowej (www.widzialni.org), zwiększają błyski świetlne, dlatego trzeba unikać tworzenia treści migających więcej niż 3 razy na sekundę. Z kolei zasada zrozumiałości ukierunkowuje myślenie twórców serwisów w stronę tworzenia jasnych i czytelnych komunikatów. Mówi między innymi o tym, że nieznane słowa (np. charakterystyczne dla danego zawodu) powinny być wytłumaczone. Dokładne wytyczne co do projektowania dostępnych stron internetowych pomagają zmniejszać bariery. Niestety, nie wszyscy administratorzy serwisów przejawiają chęć zgłębiania wiedzy w tej kwestii. Miałam okazję współpracować z osobami, które niewystarczająco poważnie lub wręcz niepoważnie traktują sprawę wdrażania udogodnień dla użytkowników z niepełnosprawnościami na stronach internetowych. Wydaje im się, że ci użytkownicy stanowią tak nieliczną grupę, że nie warto podejmować wysiłku w kierunku umożliwiania im swobodnego dostępu do treści w internecie. W artykule pt. „Zobaczyć niewidomych” opublikowanym w 23 numerze „Helpa” na str. 39 i 40 wspomniałam między innymi o utrudnionym dostępie do informacji i przedstawiłam wnioski z badania dostępności serwisów internetowych, które pokazują na jak niskiej pozycji plasują się strony www, między innymi placówek medycznych w całym kraju, jeśli chodzi o dostępność dla użytkowników z niepełnosprawnościami. Nie inaczej jest na różnego rodzaju forach internetowych, których twórcy chyba zapomnieli, że w toczących się tam dyskusjach mogą brać udział osoby z niepełnosprawnościami, choćby słabowidzące i niewidome. Na żadnym z forów, które znam, nie znalazłam przycisku zmiany kontrastu ani oznaczeń umożliwiających powiększanie czcionki. O braku innych udogodnień nie wspomnę.

Prym w internecie wiodą, wspomniane we wstępie artykułu, media społecznościowe, inaczej social media. Nazwy jak Facebook, Twitter, You Tube czy Instagram praktycznie nikomu już nie są obce. Liczba użytkowników internetu na całym świecie przekroczyła 4 miliardy, zaś z social mediów na całym świecie korzysta przeszło 2,7 miliarda użytkowników. Internet stał się powszechnie dostępny. Aby z niego korzystać, nie trzeba posiadać komputera stacjonarnego czy laptopa. Do tego celu wystarczy niewielkie urządzenie przenośne jak smartfon z dostępem do WiFi lub z pakietem internetu wykupionym u operatora sieci komórkowej. Niestety, nie wszyscy słabowidzący, a szczególnie całkowicie niewidomi i głuchoniewidomi, mogą korzystać z tych wirtualnych dobrodziejstw. Weźmy pod lupę na przykład Instagram. To aplikacja, za pomocą której użytkownicy dzielą się zdjęciami ilustrującymi wrażenia z wakacji czy ze spotkań rodzinnych. Takich fotografii na „Insta”, bo tak właśnie nazywają portal jego użytkownicy, jest mnóstwo. Osoby całkowicie niewidome ich nie zobaczą, gdyż aplikacja ta nie daje możliwości dodawania tzw. opisów alternatywnych wyjaśniających niewidomemu, co dokładnie znajduje się na zdjęciu. Nikt zresztą o tym nie myśli. Na „Insta” komunikatów tekstowych nie ma prawie wcale, są tylko „hasztagi” przy zdjęciach, czyli pojedyncze wyrazy poprzedzone znakiem „#”. Z kolei Facebook dosłownie zalewa użytkowników mnóstwem linków do stron nieprzystosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Niewidomym i głuchoniewidomym trudno z niego korzystać, posługiwać się różnego rodzaju ustawieniami oraz uczestniczyć w dyskusjach na grupach. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku innych serwisów społecznościowych. Nie oznacza to jednak, że są one całkowicie niedostępne dla użytkowników z niepełnosprawnościami. Fakt, czy dana osoba będzie w stanie korzystać z Facebooka czy Twittera, jest uzależniony od indywidualnych potrzeb, a często i rodzaju niepełnosprawności.

Dźwięk pod kontrolą – fascynująca wyprawa do laboratorium Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

Kiedy nasz nauczyciel od realizacji nagrań powiedział nam, że długo oczekiwane wyjście do laboratorium AGH na dniach dojdzie do skutku, wszyscy byliśmy zachwyceni. Komora pogłosowa, komora bezechowa… Odliczałam dni do wycieczki, bo byłam niezmiernie ciekawa jak tam jest.

Nareszcie nadszedł ów wyczekiwany przez nas dzień. Z ośrodka wyszliśmy koło dwunastej. Akademię Górniczo-Hutniczą dzieli od naszej szkoły zaledwie kilka przystanków. Na miejscu powitała nas pani Dorota.

Pomieszczeniem, do którego udaliśmy się najpierw, była komora pogłosowa. Moje pierwsze wrażenie, no cóż – rozczarowanie. To ma być komora pogłosowa? – myślałam. Pogłos co prawda bardzo wyraźny, ale wchodząc tam wyobrażałam sobie, że będzie on olbrzymi – taki jak w katedrze, hali targowej, czy w jakimś obiekcie sportowym. Moje rozczarowanie trwało bardzo krótko, bo nasz nauczyciel wraz z panią Dorotą, cierpliwie wytłumaczyli nam, dlaczego to pomieszczenie, szumnie nazwane komorą pogłosową, jest właśnie takie, a nie inne.

– Ten pogłos wydaje wam się dziwny, bo nie jest on taki, jaki słyszycie na co dzień. Jest on równomierny, to znaczy, że wszystkie częstotliwości zanikają w tym samym czasie. Naturalny pogłos, taki z jakim stykacie się w życiu, jest nierównomierny, a przez to przyjemniejszy dla naszego ucha. Ten pogłos tutaj jest bardzo duży, a świadczy o tym fakt, że jeśli któreś z was stanęłoby na środku pomieszczenia i wygenerowało jakiś krótki, głośny impuls dźwiękowy np. wystrzał czy pęknięcie balonu, mogłoby dojść do utraty przytomności, a nawet śmierci, bo dźwięk odbijający się od ścian, dokładnie z każdej strony powracałby do tej osoby, a na dodatek jeszcze się dublował.

– Jest również kolejna ciekawa sprawa związana z pogłosem, nie tylko tym sztucznym – przejął inicjatywę pan Paweł. Umówmy się teraz, że przez około dwie minuty wszyscy będziemy mówić jednocześnie.

Podeszłam do najbliższej osoby i zaczęłam z nią rozmawiać. Reszta grupy zrobiła to samo i już po chwili okazało się, że hałas, jaki generujemy naszą rozmową wciąż narasta. Kiedy nauczyciel nakazał ciszę, powiedział:

– Jak widzicie, gdy zaczynaliście do siebie mówić, przeszkadzał wam pogłos, więc wszyscy automatycznie zaczęliście mówić coraz głośniej, więc i pogłos narastał, wy znów głośniej. A teraz spróbujcie mówić do siebie szeptem.

Zastosowaliśmy się do polecenia nauczyciela i rzeczywiście – o wiele łatwiej było nam się ze sobą porozumieć. Pan Paweł dodał jeszcze na koniec, że to właśnie pogłos, a nie duża ilość osób sprawia, iż po dłuższym przebywaniu w jakimś większym pomieszczeniu robi się tak męczący dla nas hałas.

Nadszedł wreszcie czas na najbardziej wyczekiwane przez wszystkich miejsce – komorę bezechową. Było to naprawdę niezwykle ciekawe pomieszczenie. Już sama jego budowa była bardzo specyficzna, bowiem to pomieszczenie nie było osadzone na ziemi, ale jak pudełko w pudełku. Cała komora bezechowa jest żelbetonową kostką osadzoną na warstwie wibroizolacyjnej tak, by nie docierały tam żadne dźwięki. W tym przypadku chodzi o te najniższe, np. przejazd tramwajów czy innych pojazdów oraz wszelkiego rodzaju drgania. Już od samego początku komora bezechowa wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Samo to, że nie było tam zwykłej podłogi, ale sprężynowa siatka przypominało o tym, że bynajmniej nie znajdujemy się w zwykłym, świetnie wygłuszonym pokoju czy nawet studiu nagrań.

Zaraz na początku pobytu w komorze jednemu z moich kolegów zdarzyła się ciekawa przygoda. Pani Dorota poprosiła nas, byśmy nie dotykali ścian, dlatego Maciek chcąc uniknąć jakichkolwiek nieprzyjemnych sytuacji próbował mniej więcej zlokalizować najbliższą mu ścianę. Wyciągnął więc ręce i powoli posuwał się do przodu. Nagle z zaskoczeniem odskoczył lekko, bo dotknął palcami ściany. Powodem tej sytuacji było zaburzenie poczucia przestrzeni. Po przygodzie Maćka pani Dorota opowiedziała nam, że ci, którzy odwiedzają to pomieszczenie, dzielą się na dwie grupy. Jedni mają klaustrofobiczne lęki, drudzy zaś uważają, że jest tu za dużo przestrzeni. Teraz już widać jak niezwykła musi być ta komora, że ludzie odczuwają zupełnie przeciwne wrażenia dotyczące jednego i tego samego pomieszczenia. Ja nie miałam tam żadnych lęków. Najbardziej byłam ciekawa tej niezmąconej, wszechobecnej ciszy, bo słyszałam, że można usłyszeć nawet bicie własnego serca. Gdy pani Dorota poprosiła nas o absolutną ciszę, zamarłam na chwilę, by chłonąć dźwięki otoczenia, a raczej ich brak.

Muszę wam przyznać szczerze, że bicia serca nie słyszałam, ale jakby lekki szum. Taki szum ciszy. Pani Dorota wyjaśniła tym nieco rozczarowanym, że na usłyszenie bicia serca często trzeba trochę dłużej poczekać, a ile, to już zależy indywidualnie od każdego człowieka. Podkreśliła też, że najlepiej byłoby przebywać w komorze samemu, albo najwięcej w trzy osoby, a nie w piętnaście, jak to miało miejsce w naszej grupie. Na zakończenie pan Paweł pokazał jeszcze jedno doświadczenie. W czasie kolejnej chwili ciszy podchodził do każdego z nas i ogólnie przemieszczał się po całej komorze. Wtedy odkryliśmy, jak bardzo kierunkowy jest dźwięk w tym pomieszczeniu. Kiedy ktoś stał do nas przodem, jego głos był dobrze słyszalny, ale jeżeli się odwrócił – było go słychać bardzo słabo. To zjawisko również zrobiło na mnie wrażenie. Na koniec zrobiliśmy sobie parę zdjęć i wymieniliśmy się swymi osobistymi odczuciami. Po wyjściu z komory bezechowej słyszałam wszystko niezwykle wyraźnie i jaskrawie, może trochę tak, jak po porządnym płukaniu uszu u laryngologa. Oba pomieszczenia bardzo mi się podobały, choć bezechowa nie ma sobie równych. Na pewno chciałabym ją jeszcze raz odwiedzić, tym razem z mniejszą liczbą osób, albo najlepiej samemu, by wsłuchać się w jej ciszę, której nie znajdziemy nigdzie indziej, nawet w środku nocy i nawet w nie wiem jak odizolowanym miejscu.

Naprawdę polecam wszystkim odwiedzenie pomieszczeń należących do krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, zwłaszcza komory bezechowej. Miejcie uszy otwarte, by poznać te – jakże pomocne dla nas, niewidomych – zjawiska dźwiękowe.

Wrocław. Przyjdź i dotknij niewidzialnych kolorów

Serdecznie zapraszamy na wrocławską galę, która odbędzie się 29 września 2017 roku we Wrocławiu. Gala podzielona jest na dwie części:

I – Konferencja merytoryczna

Konferencja pt. Jesteśmy razem odbędzie się w Klubie Proza w Przejściu Garncarskim 2, o godzinie 12:00 Składać się będzie z 3 referatów i występów artystycznych.

II Impreza plenerowa

To impreza, podczas której zaplanowaliśmy wiele ciekawych doznań i wrażeń, mających na celu wczucie się w świat dźwięku i dotyku. Rozpocznie się ona o godzinie 15 na Placu Solnym w samym sercu Wrocławia. Będą nas tam wspierać wolontariackie Anioły, pełne radości i dobrej pogody.

Podczas konferencji będą przedstawione trzy tematy dotyczące osób z niepełnosprawnością wzrokową:

kultura

sport

rehabilitacja

Tematy będą omówione nietuzinkowo i inspirująco przez osoby z dużym doświadczeniem. Nie będzie to tylko zwykła pogadanka, lecz zaznajomimy Państwa z niebywałymi nowymi możliwościami technologicznymi i ofertą pomocy dla każdego czekającego na poradę, jak widzieć więcej, gdy wzrok już nie domaga. Osoby, które przedstawią te tematy są ściśle związane z rewalidacją osób z niepełnosprawnością wzroku. W trakcie konferencji będą urozmaicały czas jakże piękne dźwięki krótkich występów artystycznych.

Po części merytorycznej rozpocznie się impreza plenerowa, gdzie będzie się działo dużo, albo nawet bardzo dużo. Będziemy zachęcać uśmiechem do aktywnego uczestnictwa w przygotowanych przez nas atrakcjach, oraz doświadczania pełni radości wynikającej z atmosfery, którą wytworzymy oraz entuzjazmu otaczających nas ludzi.

Będzie można dotknąć „niewidzialnego świata”, w którym my – osoby niewidome na co dzień funkcjonujemy. Warto doświadczyć osobiście jak się widzi w poszczególnych dysfunkcjach wzroku przy użyciu symulatorów wad wzroku. Przejść ścieżką zmysłów, która pomoże uaktywnić u nas mało używane receptory i pozwoli wczuć się w codzienność funkcjonowania osób niewidomych, ale też uzmysłowić sobie poprzez wyostrzenie innych zmysłów odbiór naszego otoczenia.

Żywe książki to niecodzienna biblioteka, w której można będzie osobiście dowiedzieć się wielu aspektów z życia i funkcjonowania osób z niepełnosprawnością wzrokową. Osoby będące tam chętnie odpowiedzą na Państwa pytania, których na co dzień nie macie okazji zadać, co pozwoli obalić mity i stereotypy ludzi niewidomych i przełamać strach i bariery w kontakcie z tymi osobami. Poprzez wspólne przebywanie z nami, otworzą Wam się nowe horyzonty na nasze środowisko.

Może przykład Wolontariackich Aniołów, obecnych wśród nas, zachęci Was aby stać się jednym z nich, na co bardzo liczymy jako Fundacja prowadząca dużo ciekawych projektów, w których każdy z wolontariuszy i uczestników jest mile widziany.

Wszystkim atrakcjom towarzyszyć będzie muzyka na żywo dobiegająca ze sceny, która będzie dopełnieniem wszelkich wrażeń.

Tego dnia jesteśmy zatem razem na Wrocławskim Rynku.

Tegoroczna REHA w Poznaniu

Zapraszamy wszystkich poznaniaków i mieszkańców całej Wielkopolski do udziału we wspaniałym wydarzeniu pn. My nie widzimy nic, a Wy – czy widzicie nas?, które odbędzie się w Centrum Kultury Zamek na Dziedzińcu Masztalarni w sobotę 30 września. Spotkanie to będzie poznańską częścią ogólnopolskiej kampanii zatytułowanej „Jesteśmy razem”.

Zaczynamy w sobotę o godzinie 13.00! Dlaczego warto wybrać się do Zamku?

Po pierwsze:

Jaka jest nasza wiedza o osobach niewidomych? Proszę się nie bać! Nikogo nie będziemy z niej egzaminować! Wręcz przeciwnie. Nasi przyjaciele opowiedzą podczas konferencji, będącej pierwszym elementem spotkania, o różnych aspektach bycia osobą niewidomą.

Będzie o tańcu, o psach przewodnikach, o roli słuchu w orientacji przestrzennej, opowiemy też o osobach głuchoniewidomych i metodach komunikacji z nimi. A co najważniejsze odpowiemy na wszystkie pytania naszych gości!

Po drugie:

Pokażemy, że jesteśmy tam, gdzie się nas nie spodziewacie! Więc jeśli tego dnia będziecie mijać paradę motocyklową to bądźcie pewni, że pasażerami są nasi dzielni podopieczni! A jeśli sami marzycie o zdjęciu przy motocyklu z prawdziwego zdarzenia, to nie może Was z nami tego dnia zabraknąć!

Po trzecie:

Nauczymy się jak pomagać! Jeśli nie jesteś do końca pewny jak prowadzić osobę niewidomą lub zastanawiasz się jak właściwie masz opisać przestrzeń wokół siebie, to zapraszamy na szybki kurs. Nasi specjaliści cię przeszkolą i wypuszczą w świat dotyku i dźwięku, byś mógł szerzyć tę wiedzę „tajemną” innym.

Po czwarte:

Na wszystkich czekają nasze „wyzwania w ciemno”. Sprawdzimy na ile pozwalamy sobie, by zmysł wzroku zawładnął naszym postrzeganiem. Czy poradzimy sobie ze zrobieniem kanapki lub herbaty, zagraniem w grę planszową, czy rozpoznamy ulubiony smak lub wypukły obrazek pod palcami, kiedy zasłonimy sobie oczy…

Dodatkowo każdy musi spróbować bezwzrokowego strzelania z broni laserowej. A jak to wygląda? Trzeba się przekonać na miejscu. Naprawdę jest fajnie!

Po piąte:

Na naszej scenie będzie się dużo działo muzycznie. Zagra i zaśpiewa dla nas między innymi zespół wokalny Alina i Krzysztof Galas. Zaprezentują nam piękną poezję śpiewaną, a naszym głównym gościem będzie poznański zespół pod nazwą Smutne Piosenki, który zagra dla nas w rytmie jazzy electro folk pop 🙂

Po szóste:

Obiecujemy, że będzie się działo! Czeka nas jeszcze niespodzianka improwizacyjno-teatralna!

Po siódme:

Zapraszamy także kinomaniaków, którzy chcieliby innych wrażeń w kinie. Wyświetlimy film z audiodeskrypcją pt. „Planeta Singli”, na którym zachęcamy by zamknąć oczy, uaktywnić słuch i wyobraźnię, i cieszyć się kinem w innowacyjny sposób.

A po ósme:

Jeżeli jesteś osobą niewidomą lub słabowidzącą i obawiasz się, że tego wszystkiego nie ogarniesz, to uspokajamy, że na miejscu będą nasi wolontariusze, którzy chętnie we wszystkim Wam pomogą.

My nie widzimy nic, a Wy, Kielczanie – czy widzicie nas? REHA w stolicy świętokrzyskiego

23 września na kieleckim Rynku odbędzie się niezwykłe wydarzenie, podczas którego każdy znajdzie coś dla siebie. Będzie to impreza pod nazwą: „My nie widzimy nic, a Wy, Kielczanie – czy widzicie nas?” będąca elementem kampanii promocyjnej Fundacji Szansa dla Niewidomych „Jesteśmy razem”. Spotkanie rozpocznie się Mszą Św. w Bazylice Katedralnej w Kielcach pod przewodnictwem duszpasterza niewidomych księdza Andrzeja Kozieła. Do oprawy liturgicznej zaangażujemy podopiecznych naszej Fundacji.

Po mszy zaprosimy do udziału w krótkiej sesji merytorycznej do Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach, gdzie pokażemy świat otwarty dla niewidomych. Podczas prelekcji przekażemy garść informacji na temat dostępności przestrzeni publicznej oraz muzealnej do potrzeb osób niepełnosprawnych. Zaprezentujemy wystawę Pani Natalii Łakomskiej przedstawiającą ulicę Złotą w Kielcach. Wystawa ta jest przygotowana z myślą również o osobach niewidomych. Podczas konferencji będzie można zadawać pytania, prowadzić dyskusje, zgłaszać swoje uwagi na temat świata dotyku i dźwięku.

Po sesji merytorycznej i drobnym poczęstunku wyświetlimy film z audiodeskrypcją z dodatkową ścieżką dźwiękową dla niewidomych. Na film zaprosimy wszystkich – nie tylko tych, którzy mają problemy ze wzrokiem, ale również osoby pełnosprawne po to, aby pokazać, że każdy może chodzić do kina i uczestniczyć w życiu kulturalnym na równi z innymi.

Następnie odbędzie się kolejna część wydarzenia, która będzie miała miejsce na Rynku w Kielcach. Tam, oprócz występów artystycznych, będzie można skorzystać z wielu atrakcji, m.in. odbyć niesamowitą podróż na tandemie, spróbować swoich sił w strzelectwie bezwzrokowym, odwiedzić inspirujący „Gabinet Dźwięku i Dotyku”, w którym będzie można przenieść się w świat bez światła i innych niż wzrok zmysłów.

Nie zabraknie u nas czegoś dla brzuszka. Będzie można skosztować świętokrzyskiej zalewajki, a także posmakować wyrobów z Sieci Dziedzictwa Kulinarnego. Z pewnością nawet najbardziej wymagający smakosze znajdą coś dla siebie. Organizując ten event nie zapomnieliśmy również o przyjemnościach dla ciała. Będzie można oddać się chwilom zapomnienia podczas masażu, a także skorzystać z profesjonalnych porad kosmetycznych.

To tylko kilka spośród wielu atrakcji, jakie będą czekać na uczestników. Inne niech pozostaną owiane tajemnicą. Dodam jeszcze, że na scenie pojawią się bardzo ciekawi artyści. Zagra dla nas zespół „Zmiana czasu”, wystąpią dzieciaki z Akademii Młodych Talentów „Małe skrzypeczki”, a także zatańczą breakdance tancerze Broken Class. Na scenie wystąpią również niewidomi artyści, którzy zaprezentują swoje talenty. Nie zabraknie dobrej zabawy oraz licznych konkursów z nagrodami. Serdecznie zapraszamy.