Wielkie spotkanie niewidomych, niedowidzących i ich bliskich

1-2 grudnia 2016 r., Pałac Kultury i Nauki w Warszawie

Najnowsze informacje

Samo spotkanie i związana z nim konferencja są jeszcze dosyć odległe, ale w tego rodzaju przedsięwzięciach 6 miesięcy to wcale nie dużo, gdy chodzi o ich przygotowanie. Najwyższy czas, jeszcze przed wakacjami, podsumować to, co już wiadomo o zbliżającym się wydarzeniu.

Tematyka konferencji

Konferencja odbędzie się pod hasłem: „Wybitni niewidomi – ich wpływ na rozwój nowoczesnych społeczeństw”. Fundacja przygotowuje informacje o kilku wybitnych niewidomych, którzy są bohaterami dla Polaków i dla całego świata. Nie uważamy, że wszystko wiemy, toteż zachęcamy do zgłaszania swoich propozycji. Jeśli ktoś z Państwa jest przekonany co do roli kolejnych niewidomych i dysponuje informacjami życiorysowymi o nich, zapraszamy do kontaktu. Do tej pory myślimy o takich bohaterach jak wielki szwajcarski matematyk Leonhard Euler, amerykańscy wokaliści Ray Charles i Stevie Wonder czy wybitny polski matematyko-fizyk Witold Kondracki.

Miejsce spotkania

Po raz kolejny spotkamy się w Pałacu Kultury i Nauki, ale tym razem tylko formalnie na drugim piętrze, a w praktyce na samym dole, niemal na parterze. Wejdziemy do Pałacu głównym wejściem, pokonamy naście schodków i już! Na tej sali odbędzie się sesja merytoryczna, wystawa rehabilitacyjna i koncert. Panele dyskusyjne i rozliczne atrakcje odbędą się przede wszystkim w salach sąsiednich.

Wystawa rehabilitacyjna

W tym roku wystawcy mogą skonstruować stoiska wewnątrz boksów, dzięki którym spotkanie z beneficjentami i klientami będzie bardziej komfortowe.

Manifestacja „My nie widzimy nic, a wy – czy widzicie nas?”

Zapraszamy na tegoroczną manifestację w czwartek 1 grudnia o godzinie 14.00. Okazało się, że wcześniejsze godziny nie są dla naszych gości wygodne. Musi nas tam być wielu. Nasze środowisko musi zaistnieć. Mamy ważne sprawy do załatwienia. Sytuacja niewidomych i niedowidzących w Polsce stopniowo się poprawia, ale daleko jeszcze do prawdziwego otwarcia społeczeństwa i władz na nasze problemy. Musimy wywalczyć to, co pozostaje w sferze obietnic. Chcemy, by były one zrealizowane.

Wśród atrakcji znajdą się m.in.:

  • dyscypliny sportowe, które można uprawiać z zamkniętymi oczami
  • konkursy sprawnościowe ph.: „Nie patrzymy, a wygrywamy”
  • konkursy merytoryczne ph.: „Wiedza płynąca z dźwiękiem i dotykiem”
  • zabawa w świat bez światła
  • pokazy artystyczne: film, muzyka, rzeźba, a nawet malarstwo
  • nasz wierny Święty Mikołaj z prezentami itd.

Zapraszamy do głosowania na idoli naszego środowiska. Informacje o konkursie i całej konferencji można znaleźć na stronie Fundacji:

www.szansadlaniewidomych.org

Instytut Rehabilitacji Niewidomych Fundacji Szansa dla Niewidomych nabiera rozpędu

Nasz instytut jest dobrym przykładem inicjatyw, które są tak samo ważne i potrzebne, jak trudne do zrealizowania. Pomysł jego utworzenia rodził się w niespodziewanie dużych bólach – inicjatywa liczy sobie już ładnych kilka lat, a tak naprawdę rusza dopiero teraz. Za każdym razem, gdy wyglądało na to, że coś się udaje, nieprzewidziane przeszkody stawały na drodze. Teraz wszystko wskazuje na to, że instytut ruszy na dobre.

Narzekamy na brak instytucji zajmujących się szeroko rozumianą egzystencją inwalidów wzroku. Dziedzina ta jest rozległa i wymaga wielkiej pracy, brakuje bowiem merytorycznych opracowań dotyczących różnorodnych zagadnień. Nie można powiedzieć, że nikt w kraju się tym nie zajmuje, ale można mieć znacznie większe ambicje i oczekiwania. Potrzebne jest o wiele więcej niż to, co dotychczas wykonały różne gremia. Oczywiście powstają interesujące opracowania, są organizowane merytoryczne konferencje, władze państwowe i samorządowe realizują rozmaite działania, pracują nad tym organizacje NGO z Polskim Związkiem Niewidomych na czele. Związek ten prowadzi Instytut Tyflologiczny, który może poszczycić się istotnymi osiągnięciami. Dużo się dzieje na polskich uczelniach, np. na APS (Akademii Pedagogiki Specjalnej), a także na innych uczelniach. Jednak gdy zastanawiamy się nad ewentualnym audytem tej dziedziny widzimy tak wiele braków, że instytut, który uruchamiamy, jest niezbędny.

Nasz instytut (IRN) ma charakter „wirtualny”. Nie ma potrzeby umiejscawiać go w konkretnych pomieszczeniach, otaczać murami, na które nas nie stać. Nie wymaga etatów i stałych współpracowników. Wymaga natomiast pracy i pomysłowości jak najzdolniejszych specjalistów. Jego wirtualny charakter to praca zdalna, kontakty telefoniczne i internetowe, telekonferencje i opracowania przesyłane pocztą mailową, a nie konwencjonalne posiedzenia i dyskusje.

Jest o czym dyskutować. Dla przykładu:

  • umożliwienie każdej osobie niepełnosprawnej wzrokowo dostępu do dobrodziejstw nowoczesnej rehabilitacji,
  • nieskrępowany dostęp do edukacji i pracy,
  • uczestnictwo w życiu społecznym, politycznym i kulturalnym,
  • jak niewidomi i niedowidzący mają sobie radzić wewnątrz budynków,
  • jak mogą samodzielnie docierać do celu – udźwiękowienie i ubrajlowienie otoczenia,
  • dostęp do informacji: książki, prasa, internet, różnorodne publikacje i ogłoszenia,
  • umożliwienie pełnego dostępu do urządzeń elektronicznych komunikujących się z użytkownikami za pomocą ekranów i wyświetlaczy – i wiele innych.

Tego rodzaju zagadnieniami zajmie się instytut IRN. Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy mogą nam pomóc. Prosimy o kontakt telefoniczny, mailowy lub pocztowy z centralą naszej fundacji.

Pożartować nie zaszkodzi!

Niepełnosprawni to nie tylko niewidomi, inni inwalidzi też miewają śmiesznie.

U okulisty

– Jaką literę teraz pokazuję?

– A gdzie pan jest?

Cud

Siedzi facet cały dzień w knajpie i pije. Zamroczony poleguje na stole z twarzą w kotlecie. Wieczorkiem, gdy się ocknął, próbuje wstać, ale nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Podchodzi kelner i pyta:

– Podać kawę?

Przynosi, facet wypija i znowu próbuje wstać. Znowu nie może.

Kelner: – Jeszcze kawy? Przynosi drugą, facet wypija, z trudem wstaje na chwiejnych nogach i z trudem wraca do domu. Wali się na łóżko i zasypia. Rano budzi go telefon:

– Czego?

– Tu mówi kelner z baru. Czy będzie pan dzisiaj u nas?

– A bo co?

– Bo nie wiem, co mam zrobić z pana wózkiem inwalidzkim.

Anegdotka

To był czas, kiedy punkty naszej fundacji dostawały do rozdania książki napisane przez redaktora naczelnego Helpa – pana Marka Kalbarczyka.

Zadzwoniła do naszego punktu jakaś pani i zapytała:

– Czy są „Labirynty Marka”?

Nasza współpracowniczka, mając na myśli te publikacje, odpowiedziała pytaniem:

– Kalbarczyka?

– Chodzi mi o grę dla dzieci.

Jak niewidomy poznaje świat

Głównym problemem niewidomego w poznawaniu świata jest brak możliwości spontanicznego spostrzegania przedmiotów i ludzi. Aż 82% wrażeń o otaczającym nas świecie dostarcza zmysł wzroku, zmysł słuchu – 11%, zmysł węchu – 3,5% zmysł dotyku – 1,5%, zmysł smaku, bólu, czy zmysł kinestetyczny odbierają jedynie 2% wrażeń. Niewidomy zatem przede wszystkim musi wykształcić inny sposób poznawania rzeczywistości, wykorzystując dostępne mu zmysły, głównie będzie to zmysł dotyku, jednak umiejętność posługiwania się nim trzeba wykształcić.

Zmysł dotyku to zmysł sekwencyjny, co oznacza, że poznanie przedmiotu tym zmysłem przebiega etapami, w których odkrywane są kolejne jego cechy. Człowiek widzący spostrzega cały obraz od razu, natomiast osoba niewidoma musi poznać kolejno wielkość przedmiotu oraz części, z jakich się składa. Dodatkowa trudność polega na tym, że zmysł dotyku jest zmysłem kontaktowym, więc trudno jest osobom niewidomym „spostrzegać” przedmioty oddalone, a także te bardzo duże i bardzo małe. Wzrok, jako zmysł receptoryczny, stale dostarcza bodźców. Niewidomy, aby cokolwiek widzieć, musi wiedzieć, że coś znajduje się w pobliżu. Musi wiedzieć, że kubek stoi na stole, aby móc go znaleźć, dotknąć, zobaczyć. Jak zatem niewidomi poznają otaczającą ich rzeczywistość? Ważnym elementem jest zjawisko kompensacji, które polega na zastąpieniu zaburzonych lub całkowicie zniesionych funkcji organizmu przez inne. Zakłada ukształtowanie innego mechanizmu poznania rzeczywistości czy wykonywania różnych czynności praktycznych. U niewidomych nie wyróżniamy dominującego zmysłu, jakim u osób widzących jest wzrok. Nie ma jednego zmysłu, który by przejął funkcje wzroku – zjawisko kompensacji jest wynikiem współdziałania wszystkich pozostałych zmysłów. Nieprawdą jest powtarzana przez wielu opinia, że niewidomi lepiej słyszą.

Umiejętność dotykowego poznawania rzeczywistości nie jest nabywana automatycznie i spontanicznie jak spostrzeganie u osób widzących. Niewidomi muszą nauczyć się dotykowego spostrzegania przedmiotów, sposobu ich dotykania i przesuwania palcami tak, aby uzyskać jak najwięcej informacji o cechach danego przedmiotu. Dotykowe poznawanie przedmiotu jest czynnością bardzo złożoną, dlatego dopiero dzieci około 6 roku życia osiągają odpowiedni poziom tych umiejętności. Konieczne jest jednak dalsze ich rozwijanie.

Rozróżnianie przedmiotów jest bardzo trudne, ponieważ schematy poznawcze u dzieci niewidomych rozwijają się później niż u dzieci widzących. Częste pomyłki zdarzają się w rozpoznawaniu przedmiotów do siebie podobnych, ponieważ dzieci dysponują bardzo ogólnymi schematami.

Z wiekiem dziecko tworzy coraz bardziej złożone schematy, jest w stanie wyobrazić sobie pokój, czy też park, co zdecydowanie ułatwia rozpoznawanie przedmiotów.

Jest jednak wiele takich rzeczy, których za pomocą dotyku nie zobaczymy. Jak niewidomy ma zobaczyć szczyt góry, zobaczyć, jak duża jest wieża Eiffla, czy Statua Wolności? Jak dotknąć rozległego oceanu, kosmosu? Małe przedmioty także trudno niewidomym spostrzegać: pajęczyna, igła czy choćby kurz – są poza zasięgiem zmysłu dotyku. Istotne staje się zatem wyobrażenie tych przedmiotów.

Wyobrażenia są odzwierciedleniem spostrzegania. Wyobrażamy sobie nasz dom, będąc poza nim, piękny nadmorski widok, który obserwowaliśmy podczas wakacji. Ale zmysł wzroku to nie jedyny zmysł, który dostarcza wyobrażeń, jesteśmy przecież w stanie usłyszeć w myślach wczoraj zasłyszaną piosenkę – mówimy wówczas o wyobrażeniach słuchowych, jesteśmy w stanie wyobrazić sobie smak babcinej szarlotki, poczuć zapach skoszonej trawy, czy przypomnieć sobie jaki w dotyku miły i puszysty był królik znajomych…

Wyobrażenia nie są tak dokładne jak spostrzeżenia i mają bardziej ogólny charakter przedstawiania przedmiotów. W wyobrażeniu zacierają się szczegóły, a podkreślane są bardziej cechy typowe, charakterystyczne dla danego przedmiotu.

W psychologii wyróżniamy dwa rodzaje wyobrażeń. Wyobrażenia odtwórcze i wytwórcze. Te pierwsze dotyczą małych, 2-3 letnich dzieci, które potrafią wyobrazić sobie tylko to, co już wcześniej widziały. W wieku przedszkolnym zaczynają kształtować się wyobrażenia wytwórcze. Te pierwsze są ściśle związane z naszymi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Odtwarzamy w wyobrażeniach to, co było przedmiotem naszych, często wielokrotnych, spostrzeżeń i obserwacji. Wyobrażenia wytwórcze tworzą obrazy nowe, dla których zdobywaliśmy materiał w naszych uprzednich doświadczeniach. Nie muszą być one prawdziwe, ale dzięki nim jesteśmy w stanie wyobrazić sobie rzeczy, których nigdy nie widzieliśmy, lub takie, które w rzeczywistości nie istnieją. Każdy z nas przecież doskonale wie, jak wygląda smokofilomidonek.

Niewidomi posiadają jeszcze jeden rodzaj wyobrażeń: „Do najciekawszych i najbardziej charakterystycznych przejawów psychicznego życia niewidomych należą niewątpliwie wyobrażenia, które otrzymały nazwę surogatowych. (…) Są to pewne substytuty psychiczne tych treści poglądowych, które ludziom niewidzącym w zupełności lub częściowo są niedostępne, a odgrywają w kształtowaniu się ich świata wyobrażeń i pojęć. (…) Mamy tu do czynienia ze specjalnego rodzaju strukturami psychicznymi, powstającymi u niewidomych na skutek właściwych im warunków życia i jako wynik ich przystosowania się do świata widzących.” [Grzegorzewska M: Wybór Pism; Struktura wyobrażeń surogatowych u niewidomych, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1989 r.]

Tworzenie wyobrażeń surogatowych, nazywanych inaczej zastępczymi, to mówiąc prościej tworzenie obrazów tych przedmiotów, które nie są dostępne dotykowo na podstawie wykształconych w umyśle obrazów. Wyobrażenia surogatowe odnoszą się głównie do takich cech jak światło czy barwa. Jak wyjaśnić niewidomemu różnicę między lustrem a szybą? Cechy wizualne są przecież dla nich niedostępne. Najczęściej opisuje się je za pomocą cech dotykowych takich jak gładkie, ciepłe. Wyobrażenia te są również potrzebne przy cechach przestrzennych jak wielkość domu czy wysokość latarni.

A jak niewidomi rozpoznają ludzi? Rozpoznawanie ich jest trudniejsze niż poznawanie przedmiotów, ludzie są jednak bardziej złożeni i nie zawsze dostępni dotykowo, dlatego niewidomi rozpoznają ludzi głównie na podstawie charakterystycznej mowy każdego człowieka. Wysokość, siła, ton głosu, a także szybkość wymawiania zdań są cechami indywidualnymi.

Postrzeganie świata przez ludzi niewidomych to doskonały przykład na niezwykłe możliwości poznawcze naszego mózgu. Na to, że człowiek, mimo wszystkich nałożonych na niego ograniczeń, potrafi zaadaptować się do każdych warunków i znakomicie funkcjonować w świecie, który na pierwszy rzut oka wydawałby się dla niego niedostępny.

Ślepota mnie uratowała

W 19. numerze Helpa, w artykule pt. „Niewidomi bez barier” Czytelnicy mieli okazję poznać wyjątkowych bohaterów – niezwykłych niewidomych gości z Czelabińska – Alonę i Antona Rudnickich, którzy dzięki życzliwości i gościnności przyjaciół spędzili cały sierpień ubiegłego roku w Polsce. Kontynuując spotkanie z tymi tak interesującymi osobami, proponujemy przeczytanie autobiograficznej historii opisanej właśnie przez pana Antona. Poruszający tekst skłania do refleksji każdego – zarówno niewidomi, tracący wzrok jak i widzący pełnosprawni Czytelnicy po przeczytaniu tego opowiadania z pewnością spojrzą na świat i życie z nieco innej perspektywy.

Zachęcamy do lektury!

Około siedmiu lat temu rozpoczęło się czarne pasmo wydarzeń w moim życiu: biznes popadł w bankructwo, zwolniono mnie z pracy, wierzyciele podali mnie do sądu, dłużnicy przepadli, rozstałem się z kobietą, z którą byłem związany, ta, z którą chciałem być rozstała się ze mną, dzieci nie spłodziłem, z krewnymi wieczne kłótnie, koledzy – matoły i próżniacy. Od problemów aż mnie mdliło, nie miałem żadnego pomysłu na życie, a do tego… całkowicie oślepłem. Oduczyłem się widzieć, czytać, dzwonić, pisać, chodzić, poznawać ludzi, gotować, robić zakupy, jeść, prać, myć, ubierać się, golić się, poznawać innych, żyć… I co najgorsze oduczyłem się kochać i przyjaźnić. Ludzie odwrócili się ode mnie. Byłem bezradny i obrażony na cały świat.

I kiedy zostałem zupełnie sam, musiałem nauczyć się wszystkiego od nowa, próbując poznawać świat po omacku – na słuch, zapach i smak. To było trudne. Spróbujcie państwo, dla przykładu, z zawiązanymi oczami odróżnić niebieskie jeansy od czarnych, czy też zalać wrzątkiem szklankę kawy. I tak poznając świat od nowa odkryłem przede wszystkim, że prawie wszystko co wcześniej wiedziałem o świecie to bujda. Świat nie jest taki jak myślałem, jest bowiem zupełnie inny. I w dodatku różnorodny. Na przykład często słyszałem i sam tak myślałem, że gdy tracisz wzrok, to pogrążasz się w ciemności. Bujda! Dopiero teraz poznałem, czym jest „kolor-zero”, o którym mówili w szkole, który to widzimy, kiedy niczego nie widzimy. Jest on w rzeczywistości szary, przy tym dość jasny.

Albo ludzie. Wcześniej wiedziałem dokładnie – ten człowiek jest moim przyjacielem i zawsze mi pomoże. A oto ten – łajdak, nigdy mi nie pomoże. Okazuje się, że nigdy nie wiesz dokładnie, co odpowie ci drugi człowiek. Niektórzy przyjaciele zachowali się jak łajdacy, łajdacy jak przyjaciele, a nieznajomi – kto ich tam w ogóle wie, dlaczego robią tak czy inaczej i co sobie przy tym myślą. Rzeczywistość, wszędzie gdzie bym się jej tylko nie dotknął, po omacku, okazywała się nie taką, jaką ją sobie wyobrażałem wcześniej. A ja głupiec próbowałem żyć i osiągać rezultaty w świecie, który znałem opierając się jedynie na moich wyobrażeniach o nim. A świat okazał się zupełnie inny. Czy należy się więc dziwić, że rezultat moich działań najczęściej nie był takim, jakim bym tego chciał, czy sobie życzył. I życie stało się nie do zniesienia.

Teraz stopień mojej kontroli nad rzeczywistością na tyle się zmniejszył, że bardzo szybko zrozumiałem bezsensowność prób takiej kontroli; zacząłem przyjmować świat takim jakim jest. I zapytałem sam siebie: a może nigdy nie było żadnej kontroli? A ja zupełnie niepotrzebnie wytężałem siły, próbując uczynić świat takim, jakim on naprawdę nie jest. Teraz rozumiem co mają na myśli niektórzy moi koledzy kiedy mówią, że w naszej głowie istnieje model świata zbudowany z naszych wyobrażeń o nim. Taka swoista mapa świata. I my w życiu kierujemy się tą mapą. A świat jest zupełnie inny, mapa to nie terytorium. Mapa może kłamać.

Drugie odkrycie – po nowemu zrozumiałem filozoficzne i metafizyczne tezy o tym, że dla osiągnięcia celu najważniejszy jest stan ducha. Kiedy przestałem czegoś oczekiwać od świata i ludzi i kiedy zaczynałem po prostu robić coś, po maleńku, wówczas życie zaczęło się harmonizować, a życzenia spełniać. Przy tym wszystkim z fantastyczną prędkością. Wyjaśniam to w bardzo prosty sposób. Wcześniej, opierając się na wyobrażeniach o świecie i swojej wiedzy o nim, zawsze wybierałem najlepszy sposób osiągnięcia celu. Wadą było tylko to, że ten sposób był jedynym możliwym. Kiedy odkryłem, że świat częstokroć nie jest taki, jakim sobie go wyobrażam i dlatego mój najlepszy sposób może po prostu się nie sprawdzić, najpierw ogarniała mnie rozpacz, poczucie beznadziejności, potem zaś pokora. I kiedy przestałem wreszcie za każdym razem oczekiwać, że mój genialny plan zadziała, czy też bać się, że nie zadziała, kiedy przestałem kierować sytuacją według tej „najlepszej drogi”, wlec ją za rogi tam, dokąd nie chce, to nagle nieoczekiwanie odkryłem, że jednocześnie istnieje wiele (!!!) innych dróg, o których nie można powiedzieć, która z nich jest najlepsza. Za to jest ich dużo. Tak więc rzeczywisty świat jest na tyle różnorodny, że zawsze w nim znajdzie się jednocześnie wiele sposobów osiągnięcia dowolnego, nawet najbardziej fantastycznego celu, rozwiązania każdego problemu, czy też zmiany życia. Mapa zawsze jest schematyczna, rzeczywistość jest niemierzalna, bogatsza od najbardziej szczegółowej mapy.

Moje trzecie odkrycie… jak najlepiej je wyjaśnić? Czy jedli państwo kiedyś zupę? Czy robiliście to państwo łyżką? W jaki sposób państwo biorą do ręki łyżkę? Możecie opisać ten proces? Wcześniej odpowiedziałbym – po prostu biorę łyżkę i jem. No bo jak inaczej. Ale dopiero kiedy straciłem wzrok okazało się, że łyżka czasem jest odwrócona do góry dnem. Przy czym zrozumiałem to, gdy nie jeden raz próbując zaczerpnąć zupy, wylałem przy tym jej niemałą ilość. Teraz biorę łyżkę do ręki inaczej – najpierw prowadzę rękę po powierzchni stołu dopóki nie natknę się na łyżkę, biorę ją do ręki, drugą dłonią sprawdzam, gdzie jest jej wklęsła, a gdzie wypukła strona, układam właściwie i jem. W toku tego procesu zazwyczaj jestem w stanie zauważyć, czy łyżka jest odlewana czy wytłaczana, stalowa, aluminiowa, czy melchiorowa, czy ma zagiętą rączkę, czy koniec rączki jest okrągły, czy ma ozdoby wzór. Przy czym wcześniej tego nie zauważałem, nie, nie uświadamiałem sobie tego – po prostu brałem łyżkę do ręki i jadłem. Jest mi dziś nawet trudno sobie wyobrazić, ile to razy w życiu „czerpałem” miłość, przyjaźń, wzajemne zrozumienie, pieniądze odwróconą stroną łyżki?

Dla mnie jest to historia o automatyzmach działania. To jakbym chciał pojechać z Czelabińska do Paryża i te miasta byłyby dla mnie dwoma punktami na mapie. I wtedy całe moje życie zawęziłoby się do tych dwóch stanów: oto jestem w Czelabińsku – oto jestem w Paryżu. A przecież między nimi jest całe życie: wtedy, kiedy się pakuję, decyduję czy pojechać na dworzec tramwajem, gdy słyszę jak tramwaj dzwoni na przystankach, kupuję bułeczkę z nadzieniem na placu przy dworcu, bułeczka jest gorąca i pachnąca… I to jest całe życie, życie, które zauważam lub którego nie zauważam, którego jestem świadomy lub nie. I jeżeli ostatecznie nie znajdę się w Paryżu, a nawiasem mówiąc w Paryżu nie byłem, to przyczyna leży na pewno właśnie gdzieś tam, w tej białej plamie pomiędzy dwoma punktami na mapie. Np. odgryzłem kawałek bułeczki, przypomniałem sobie babcię, która takie właśnie wypiekała i pojechałem do niej, do całkiem innego miasta.

Kiedy straciłem wzrok, w inny sposób zetknąłem się z rzeczywistością i odkryłem, że moja mapa nie jest właściwa. Znowu zacząłem żyć w rzeczywistym świecie, nawiązałem z nim kontakt. Z czasem zacząłem zauważać ten moment, kiedy decyduję się pojechać do innego miasta zamiast do Paryża…

Dzisiaj kontynuuję naukę, prowadzę działalność naukową i społeczną, mam interesującą, twórczą i potrzebną ludziom pracę, przyjaźnię się z moimi przyjaciółmi i krewnymi, wciąż zakochuję się w swojej żonie, muzykuję, podróżuję, uprawiam sport, mam wystarczającą ilość pieniędzy i masę pomysłów na to, jak i po co żyć. I wszystko to dzięki trzem odkryciom:

Mapa to nie terytorium. Wyzbywam się fałszywych oczekiwań, przyjmuję świat takim, jaki jest;

Rzeczywistość jest bogatsza od najbardziej szczegółowej mapy. Nie koncentruję się wyłącznie na swoim jedynym i właściwym scenariuszu, wybieram zaś z tysiąca tych, które oferuje mi świat;

Nie chowam swojego wyboru pośród białej plamy na mapie; znajduję się w świadomym kontakcie z rzeczywistością.

Ja sam dopiero nauczyłem się korzystać z tych odkryć, ale ich rezultat już bardzo mi się podoba. Zawsze cieszę się z możliwości, aby się nimi podzielić z innymi. Z pewnością właśnie dlatego zostałem psychologiem.

Kręte ścieżki audiodeskrypcji

Nie od dziś wiadomo, że osoby niewidome i słabowidzące mają utrudniony dostęp do kultury, w której często kluczową rolę odgrywa sprawny zmysł wzroku. Wówczas odpadają usilne próby odbioru sztuki wizualnej, np. muzea, teatry, kina, opery czy imprezy sportowe. Jednak nietrudno zauważyć, że do powszechnego użycia wejdzie audiodeskrypcja, która dzięki różnym projektom związanym z ideą dostępnej kultury powoli wchodzi do powszechnego użytku. Audiodeskrypcja to nic innego, jak dodatkowa ścieżka dźwiękowa, objaśniająca to, co widać na ekranie. Dzięki niej osoby niewidome i słabowidzące mogą wsłuchiwać się w dialogi, nie tracąc widoków na ekranie, a tym samym – wszystkie dotychczas zamknięte dla nich aktywności znów stają otworem.

Jeszcze trochę wody w rzekach upłynie, nim audiodeskrypcja stanie się wynalazkiem choćby w takim stopniu powszechnym, jak tłumacz języka migowego w prawym dolnym rogu ekranu. I choć popieram całym sercem dążenia zmierzających do upowszechnienia audiodeskrypcji, zauważam jeden mały problem w całej idei. Nie należy się dziwić widzom z Olsztyna, którzy wybierając się do Multikina na Idę, nie byli w stanie oglądać przypadkowo dostarczonej wersji z audiodeskrypcją. To, co ułatwia odbiór filmu czy innego widowiska osobom z dysfunkcją wzroku, tworzy barierę dla innych użytkowników. Choć łatwo się mówi: „zamknij oczy i oglądaj”, z przykrością stwierdzam, że odbiór takiego filmu dla widzących jest mocno utrudniony. Pomimo, że próbowałam słuchać filmu z audiodeskrypcją, dziwnie wyglądałam z zawiązaną chustką na głowie. Kolejnym razem, kiedy w ramach Dnia Dziecka z Audiodeskrypcją miałam możliwość uczestniczenia w seansie „Podniebnej poczty Kiki”, dedykowanym wszystkim niepełnosprawnym, szybko okazało się, że nawet cichy głos lektorki wystarczył, żeby odpuścić sobie tę wątpliwą przyjemność po godzinie. Myślę, że dostępną kulturę warto promować ze szczególnym uwzględnieniem grup osób, które potrzebują tego udogodnienia. Tak, jak szkodliwe jest wrzucanie do jednego worka wszystkich niepełnosprawnych, tak złym jest założenie, że audiodeskrypcja nie będzie przeszkadzać innym osobom z niepełnosprawnościami. Wiele można jeszcze naprawić; być może, mówiąc o dostępnej kulturze trzeba troszczyć się o wszystkich?

Jedno jest pewne – niezwykle kręte są ścieżki audiodeskrypcji.

Opisywanie obrazów osobom, które nie mogą ich widzieć

Obserwujemy niebywały rozwój zastosowań elektroniki, informatyki i rehabilitacji inwalidów wzroku. Rośnie zrozumienie praw człowieka i konieczność ich realizacji. Wiadomościom o kolejnym skoku technologicznym towarzyszy wzrost świadomości o sytuacji osób niepełnosprawnych. Coraz więcej obiektów użyteczności publicznej dostosowuje się do naszych potrzeb i pojawiają się rozwiązania ułatwiające codzienne życie. Podobnie rośnie świadomość, że osoby niewidzące mają prawo do wiedzy o otaczającej rzeczywistości i o jej obrazach. Deskrypcję i audiodeskrypcję (AD) czeka fascynująca przyszłość. Nie chodzi jedynie o opisywanie coraz większej liczby obiektów, ale także o zautomatyzowanie procesu ich tworzenia. Są na to szanse. Gdy tak się stanie, dzisiejsze prace uznamy jedynie za pionierskie. Gdy weźmiemy pod uwagę tworzenie AD do filmów, w porównaniu do już istniejących możliwości, dotychczasowa technika pracy deskryptora nie jest nowoczesna. Obejrzenie filmu, analiza jego treści i autorskie opisanie poszczególnych kadrów, wreszcie podjęcie ostatecznych decyzji i zapisanie notatek, nie dają gwarancji uzyskania dobrej oceny od odbiorców. Wiele elementów jest pomijanych, a inne przesadnie podkreślane. Czasem opis jest zbyt prosty, skrótowy, „suchy” (określany nieco pochopnie jako obiektywny), a czasem odwrotnie – zbyt emocjonalny, przesadnie kwiecisty (określany jako subiektywny). Niektóre filmy nie zasługują na tak wysublimowane przymiotniki jak „obiektywna deskrypcja” lub „subiektywna deskrypcja”, za którymi skrywa się pewna doza niekompetencji i braku głębszych przemyśleń. Może właściwą odpowiedzią na pytanie, skąd biorą się tak twarde oceny, jest przypomnienie, że dotychczasowe opisy były wykonywane najpierw po amatorsku, a kolejne zbyt pospiesznie. Może to być związane ze zbyt małymi wynagrodzeniami oferowanymi za te prace oraz zbyt krótkim czasem, w jakim należy to wykonać.

W którą stronę może pójść AD? Czy sztuczna inteligencja nie jest właściwą odpowiedzią na to pytanie? Nie chodzi o całkowite zastąpienie twórcy AD (człowieka, autora i lektora), ale o wspomaganie ich pracy. Gdy już dzisiaj można korzystać z oprogramowania rozpoznającego obrazy, które potrafi analizować tekst i go odczytywać poprzez zastosowanie nowoczesnej syntezy mowy, a także informować kogo widzimy na zdjęciu, w jakim jest nastroju, gdzie się udaje, jakie ruchy wykonuje, nie mówiąc o elementach obrazu zdecydowanie prostszych, jak znajdujące się obok przedmioty, niewidomi oczekują znacznie większego wsparcia. Za chwilę pojawią się „automaty” dające sobie radę z krajobrazami, przyrodą ożywioną i nieożywioną, dziełami sztuki itd. Informatycy są przekonani, że proces automatyzacji tworzenia AD będzie nieuchronny, gdy trzeba będzie opisywać niewidomym coraz więcej, albo raczej po prostu wszystko. Automatyzacja wymusi i zarazem umożliwi potanienie tej pracy. Automaty zaproponują swoje propozycje opisów, a twórcy wybiorą spośród nich najodpowiedniejsze.

Czy to jednak nie przesada, by do tak humanistycznych celów angażować automaty? Są tacy, którzy nie akceptują zasad dotyczących rozwoju naszej cywilizacji. Mogą być oburzeni – co też ci informatycy wymyślają?! Jak można dać niewidomym automatycznie generowane opisy i takie zmniejszenie roli twórców? Otóż można. Co by nie rzec, niewidomym jest potrzebne mnóstwo informacji o wszystkim co ich otacza. Oznacza to, że deskryptorów i funduszy na ich pracę po prostu zabraknie. Gdy dostaną do dyspozycji różnorodne rozwiązania IT zrozumieją, jakie to dobrodziejstwo. Weźmy pod uwagę codzienne zachowania osób widzących. Mają przy sobie smartfony, których nie używają jedynie do komunikacji z innymi osobami, lecz mogą kreować swój indywidualny świat. Robią tysiące zdjęć i filmów, nagrań audio, bawią się nimi, zapisują dane w zewnętrznej pamięci, prezentują siebie i swoją działalność na rozmaitych platformach komunikacyjnych. Chcą, by inni wiedzieli o nich jak najwięcej. Jedni chwalą się obrazami, które zobaczyli podczas podróży, inni dokładają do tego swoją mniej lub bardziej amatorską twórczość. Stają się nieco innymi osobami, niż są w rzeczywistości. Znamy kogoś nie tyle jaki jest, ile jakiego się nam pokazuje. Wszystko dzięki zastosowaniu IT. Za chwilę dojdzie do tego jeszcze bardziej zaawansowana technologia związana ze sztuczną inteligencją i wszyscy z niej skorzystamy. Będzie tak atrakcyjna, że spór, czy przypadkiem nie za bardzo nas eliminuje, będzie jedynie akademicki.

Niewidomi wezmą ze sobą inteligentne urządzenia, by móc dzięki nim penetrować otoczenie i słuchać, co one mają do powiedzenia. W pierwszym okresie to automatyczne opowiadanie będzie proste. Po kilku następnych latach ta automatyzacja zadziwi bogactwem. Bez udziału lektorów i przewodników, audiodeskrybentów, dowiemy się gdzie jesteśmy, co widać przed nami, co na lewo czy na prawo. Już dzisiaj można stwierdzić, że powyższe przewidywania są po prostu oczywiste.

Po tym krótkim wprowadzeniu czas na przybliżenie podstawowych pojęć stosowanych w tej dziedzinie.

Deskrybowanie to opisywanie wszelkich obiektów, przedmiotów, zjawisk i zdarzeń, które mają miejsce w otaczającej nas rzeczywistości (otaczającym nas świecie). To, co jest opisywane (deskrybowane) określamy wspólnym mianem „obiekt”, niezależnie od tego, czy obiekty są materialne czy nie, czy są elementami przyrody ożywionej czy nie, proste czy złożone itd. Audioobiektem nazywamy obiekt, który poza stroną wizualną wymagającą opisu, jest związany z dźwiękiem, np. film.

Gdy używamy określenia „opisywanie”, mamy na myśli opisywanie słowne (werbalne). W życiu codziennym rzadko mamy do czynienia z opisami innego rodzaju. Wykresy, schematy, ilustracje graficzne innego rodzaju, dźwięki inne niż słowa, zastosowanie bodźców odwołujących się niewerbalnie do innych zmysłów, nie należą do codziennych doświadczeń.

Powyższa definicja nie wskazuje na osoby źle widzące jako jedynych odbiorców takich opisów. Nie ma powodu, by z tego rodzaju dobrodziejstw nie korzystali inni. Dla przykładu, filmy stały się udźwiękowionymi dziełami nie dla niewidomych, lecz dla wszystkich widzów. Radio nie istnieje dla samych niewidomych, lecz służy także osobom widzącym.

Deskrypcja to zatem:

  • proces tworzenia opisów otaczającej nas rzeczywistości,
  • efekt tego procesu, czyli wspomniany w punkcie 1 opis.

Mówimy tutaj o opisach słownych. Opisy te mogą być zapisane na nośniku informacji (na przykład na papierze, albo – w nowocześniejszej formie – na cyfrowym nośniku informacji) lub wypowiedziane ustnie na żywo lub zapisane na stosownych nośnikach audio.

Deskrypcję można podzielić na:

  • tekstową i dźwiękową (audiodeskrypcję),
  • realizowaną „na żywo” i nagrywaną (zapamiętywaną).

Pierwszy podział dotyczy formy przekazania opisu, czy ma być opracowany „na piśmie” i przeznaczony do indywidualnego (tekstowego) odczytu, tudzież odczytu lektorskiego, a drugi – sposobu jego przekazania – „na żywo” to znaczy na bieżąco, podczas obserwowania obiektów, albo odtworzenia go po wcześniejszym zapisaniu. W tym drugim przypadku możliwych jest wiele rozwiązań, na tyle oczywistych, że nie warto ich tutaj przytaczać. Powszechnie wiadomo, że treść można zapisać na kartce lub dysku itd.

Deskrybowanie może dotyczyć wielu elementów rzeczywistości i rozmaitych grup odbiorców, jest więc dziedziną rozległą i dzieli się naturalnie na wiele „poddziedzin”. Nie musi być związane wyłącznie ze zjawiskami wizualnymi, a więc z opisywaniem tego co widać, lecz może dotyczyć innych aspektów rzeczywistości. Tak samo interesujące są opisy zjawisk obserwowanych innymi zmysłami. Może to dotyczyć relacji o zasłyszanej muzyce (na koncercie lub po odsłuchaniu nagranej płyty), efektów dźwiękowych nie spotykanych na co dzień, np. fajerwerków, chociażby w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, audycji radiowej, np. publicystycznej lub słuchowiska, albo (odwołując się do kolejnych zmysłów) o doznaniach smaku, węchu lub dotyku, np. po pobycie w restauracji, po obiedzie podczas rodzinnych uroczystości, o odwiedzinach w sklepie z perfumami w celu dokonania wyboru najodpowiedniejszego zapachu, po wycieczce do ogrodu botanicznego nasyconego licznymi zapachami, z którymi nie spotykamy się na co dzień. Wreszcie chodzi też o zmysł dotyku i relacje na przykład o „oglądaniu” ubiorów w sklepie odzieżowym, gdzie ważne są nie tylko kolory, ale także to, czy materiały są miłe w dotyku, czy raczej szorstkie i odpychające. Te relacje są równorzędnymi opisami dla deskrypcji zjawisk wizualnych. Mało tego, podlegają przecież adekwatnym zasadom, a w wielu przypadkach dokładnie takim samym. Osoba deskrybująca wykonuje podobną pracę i może wybierać, czy chce się zająć opowiadaniem o obrazach, czy o innych obiektach i zjawiskach. Deskrybowanie nie dotyczy jedynie opisywania zjawisk fizycznych: wizualnych, dźwiękowych, smakowych, węchowych czy wreszcie dotykowych. Może dotyczyć relacji o zdarzeniach, doświadczeniach, relacjach między ludźmi, emocjach, a więc o świecie niematerialnym. W literaturze bodaj tak samo często spotykamy opisy krajobrazów, wyglądu postaci itp., jak opisy uczuć bohaterów, ich myśli, plany itd. Czy takie opisy nie są deskrypcją? Oczywiście, że są. Dedykuje się je dowolnym adresatom. Mogą być wśród nich bardzo różni odbiorcy. Dlaczego zatem w podręcznikach o deskrypcji, audiodeskrypcji jest mowa wyłącznie o relacjach dotyczących obrazów? Odpowiedź jest tak samo prosta, jak nie usprawiedliwiająca. Bodaj wszystkie dotychczasowe materiały dotyczą opisywania efektów wizualnych osobom niewidomym lub niedowidzącym. Pomija się tam wartość, jaką mają inne opisy i inni odbiorcy. Skoro uważamy, że opis scen z filmu jest dla niewidomych tak samo ważny i interesujący jak opis jakichkolwiek rzeczy nieznanych małemu widzącemu dziecku, nie można nie zwrócić uwagi na inne deskrypcje. W ten sposób doszliśmy do możliwości dokonania kolejnej ważnej konstatacji:

Deskrybowanie w ramach najszerzej rozumianego opisywania rzeczywistości może dotyczyć świata materialnego i niematerialnego:

w świecie materialnym fizycznych zjawisk związanych z:

  • fenomenem światła, a więc zmysłu wzroku (zjawisk wizualnych),
  • dźwiękiem, a więc zmysłem słuchu,
  • innymi zjawiskami fizycznymi oraz odpowiadającymi im zmysłami, którymi odbieramy rzeczywistość,
  • w świecie niematerialnym wszelkimi zjawiskami intelektualnymi, duchowymi i psychicznymi.

W publikowanych opracowaniach współistnieją ze sobą wymienione sfery. Opisywanie koncertu Paula McCartneya, który wystąpił na Stadionie Narodowym w Warszawie w roku 2014, to zarówno opis obrazów, jak i relacjonowanie muzyki (z obszaru zjawisk materialnych i fizycznych) oraz opowiadanie o emocjach z tym związanych. Podobnie ze sprawozdawaniem meczów piłkarskich rozgrywanych na tym samym stadionie.

Gdy chodzi o deskrypcję dotyczącą świata niematerialnego, nie zależy ona od docelowej grupy odbiorców. Identycznie opracowuje się ją dla wszystkich zainteresowanych. W przypadku świata materialnego kwestia jest bardziej skomplikowana. O zjawiskach akustycznych inaczej opowiada się osobom niesłyszącym i słyszącym, a o wizualnych – niewidzącym i widzącym. Inaczej opisuje się obiekty statyczne i dynamiczne – statyczne to zarówno przedmioty, jak i niezmieniające charakteru efekty wizualne, a dynamiczne to przedmioty w ruchu oraz pozostałe, widzialne zjawiska fizyczne, przemieszczające się przed oczami obserwatorów.

Główny podział na rodzaje deskrypcji ze względu na grono odbiorców dotyczy kwestii, czy służy osobom nie będącym świadkami przedmiotu opisu, czy przeciwnie. W tym kontekście dysponujące wyobraźnią wzrokową osoby niewidome są w takiej samej sytuacji jak osoby widzące, które słuchają o opisywanym przedmiocie, a nigdy go nie widziały. Podobnie z odbiorcami opisów zjawisk akustycznych. Niczym nie różnią się osoby niesłyszące, mające stosowną wyobraźnię, od słyszących, nie będących bezpośrednimi obserwatorami omawianych zjawisk.

Pośród procesów fizycznych toczących się w świecie materialnym, największe znaczenie mają deskrypcje zjawisk wizualnych, które są przeznaczone dla osób niewidomych, słabowidzących oraz widzących, nie będących bezpośrednimi świadkami opisywanych zjawisk czy zdarzeń.

W rozważaniach, które tutaj przedstawiamy, najważniejsi są niewidomi i słabowidzący chociażby z tej przyczyny, że dziedzina ta dotyczy ich żywotnych interesów. W ten sposób doszliśmy do uzasadnienia, dlaczego autorzy opracowań AD zajmują się w zasadzie jedynie niewidomymi, pomijając pozostałych odbiorców. Niemal nie omawiają innych rodzajów deskrypcji, a zajmują się obiektami, tzn. ich obrazami, zjawiskami wizualnymi, których nie mogą zobaczyć, a są nimi zainteresowani. Udział w tej dziedzinie innych osób i tematów będzie jednak rósł. Coraz więcej osób widzących będzie chciało korzystać z opisów, ponieważ nie będą mogli angażować wzroku do oglądania mnożących się obrazów, które do nich docierają. Można byłoby je lekceważyć, gdyby nie fakt, że coraz większa ich liczba jest naprawdę ważna: newsy wyświetlane na ekranie telewizora, komunikaty o błędach lub zagrożeniu wirusami na ekranie monitora komputera, ostrzeżenia o niebezpieczeństwie na ulicach, informacje pogodowe, komunikacyjne itd. Pojawiają się one „on line” i nie będzie można egzystować bez ich odbioru. Wzrośnie ilość komunikatów obrazkowych omijających przekaz werbalny. Nie tylko niewidomi, ale i widzący, będą musieli sprostać wymaganiom tego rozbudowanego świata. Dla ułatwienia codziennego życia będzie musiała wzrosnąć rola opisów zjawisk wizualnych i innych. Skąd ta hipoteza? Rozwój technologiczny tak szybko postępuje, zmieniają się warunki życia, co powoduje zwiększające się zainteresowanie różnymi dziedzinami, a pośród nich nieeksplorowanymi do tej pory.

Tyflodeskrybowanie to specjalny sposób opisywania rzeczywistości zaprojektowany dla osób, które nie tylko nie widzą, a więc nie widzą także opisywanych przedmiotów, ale również nie dysponują wyobraźnią wzrokową i nie są w stanie odczytać treści dotyczących obrazów. Jest to zatem sposób przeznaczony na przykład dla niewidomych od urodzenia.

Tyflodeskrypcja to zatem proces tworzenia takich specjalnych opisów oraz efekt tego procesu.

Deskryptorzy w zasadzie nie uwzględniają wymagań tych osób. Opisy są adresowane do osób, które nie widzą, ale o których zakłada się z góry, że rozumieją język obrazów. Możemy tyflodeskrybowanie i tyflodeskrypcję nazywać więc deskrybowaniem i deskrypcją.

Podobnie nie musimy zajmować się deskrybowaniem zjawisk innych niż wizualne. Tak więc możemy ograniczyć definicję do następującej:

Deskrybowanie to opisywanie obiektów, czyli opisywanie ich obrazów oraz treści wizualnych z nimi związanych. Dotyczy to przedmiotów, zjawisk i zdarzeń, które mają miejsce w otaczającej nas rzeczywistości. Deskrybowanie może być opisywaniem pisemnym lub werbalnym. Słowo „pisemnym” należy rozumieć jak najszerzej. Dzisiaj zapisujemy informacje nie tylko długopisem na papierze, lecz na wiele rozmaitych sposobów, na przykład pisząc tekst na klawiaturze komputera, albo na dotykowym ekranie różnych elektronicznych urządzeń. Gdy mówimy o opisywaniu werbalnym, nie ma w tym przypadku tak urozmaiconego zbioru możliwości. Lektor czyta tekst na żywo lub go nagrywa, albo opowiada co widzi na bieżąco.

Audiodeskrypcja to dźwiękowy opis obiektów, czyli ich obrazów i treści wizualnych z nimi związanych, oglądanych przez osobę widzącą, a relacjonowanych osobom, które ich nie widzą.

W praktyce „dźwiękowy” oznacza werbalny. W tym kontekście można przyjąć, że określenie „deskrypcja” odnosi się do innych niż dźwiękowe i werbalne przekazywanie opisów. I tak na przykład można stworzyć deskrypcję i zapisać ją w zeszycie albo na twardym dysku, a następnie nie odczytać jej na głos, lecz dać ją osobom zainteresowanym do odczytania w systemie brajlowskim. Właśnie – przecież deskrypcja nie musi być odczytywana przez lektora! Nie musi być audiodeskrypcją, a właściwie jedynie o takiej jej formie czytamy w innych publikacjach.

Za innymi autorami przyjmujemy następujące definicje:

Deskryptor to osoba, która tworzy opisy obiektów, czyli ich obrazów oraz związanych z nimi zjawisk wizualnych.

Audiodeskryptor to osoba, która tworzy takie opisy i sama je odczytuje.

Z kolei:

Lektor to osoba, której zadaniem jest odczytanie na głos deskrypcji opracowanej przez innego autora.

Deskrybowanie, czy audiodeskrybowanie, jako jego specyficzny rodzaj, zajmują się wizualnymi aspektami różnorodnych obiektów należących do świata materialnego, m.in.:

  • przyrodą ożywioną i nieożywioną: krajobrazami, przedstawicielami świata roślin i zwierząt, a w szczególności: lasami, zbiornikami wodnymi, górami, zoo, zarówno obrazami statycznymi, jak i dynamicznymi,
  • wytworami myśli technicznej: infrastrukturą, architekturą, urbanistyką, urządzeniami z różnych dziedzin, środkami komunikacji,
  • „statycznymi” dziełami sztuki: zabytkami architektonicznymi, pomnikami, rzeźbami, malarstwem, grafiką,
  • „dynamicznymi” dziełami sztuki: filmem, teatrem, koncertami muzycznymi, widowiskami, operą, baletem,
  • widowiskami sportowymi,
  • różnorodnymi programami telewizyjnymi,
  • wydarzeniami związanymi z aktywnością publiczną ludzi itd.

Według słownika PWN:

Kadr to obraz zarejestrowany na klatce taśmy filmowej, będący najmniejszą cząstką filmu; także ta klatka. To również wybrany wycinek fotografowanego przedmiotu (obrazu).

Każdy obiekt złożony składa się z kadrów. W przypadku filmu jest to oczywiste – kadry to kolejne klatki. Są sygnowane czasem, w którym się pojawiają. W przypadku innych deskrybowanych obiektów złożonych, druga część definicji jest bardziej odpowiednia. Kadr w tym przypadku to część skomplikowanego obrazu, która tylko pozornie nie ma nic wspólnego z czasem. Uważamy, że można je sygnować tym parametrem, odnotowując wirtualny czas, w którym dostrzegamy dany fragment. Dobrym na to przykładem jest bardzo złożony obiekt, jakim jest obraz Jana Styki i Wojciecha Kossaka – Panorama Racławicka. Dla ułatwienia jednak, za każdym razem czas zastąpimy prostą numeracją liczbami naturalnymi. W ten sposób czy to film, czy przytoczony obraz, składają się z wielu kadrów z przyporządkowanymi im numerami: 1, 2, 3… n. Deskrybowane są także proste obiekty, będące pojedynczym kadrem, np. zdjęcie pary podczas ślubu. Właśnie – czy to zdjęcie jest prostym, pojedynczym kadrem, jest oceną subiektywną. Jesteśmy przecież w stanie wyodrębnić w nim kilka osobnych kadrów: małżonka, małżonek, ksiądz stojący obok, otoczenie, w którym się znaleźli, przecież stoją na tle kościoła. Powyższy przykład jest więc owocem naszego subiektywizmu, gdy chcemy traktować to zdjęcie jak obiekt najprostszy – pojedynczy kadr.

Kadrami nazywamy nie tylko pojedynczą scenę, klatkę, lecz szereg sąsiadujących ze sobą scen, klatek, mających tę cechę, że w ramach tego szeregu nie wydarzyło się na wizji nic szczególnego, co by wymagało osobnego omówienia.

Jak powinien opisywać wymienione obiekty profesjonalny deskryptor? Deskrypcją statyczną nazywamy opisanie obiektów statycznych, a dynamiczną – obiektów dynamicznych. Jest istotna różnica w postępowaniu w tych dwóch sytuacjach. Obiekty statyczne wiążą się z pojedynczym obrazem (jakby zdjęciem), a dynamiczne są szeregiem obrazów (jakby filmem). Wydaje się, że opisy te nie wykazują różnic, gdy dotyczą wymienionych wyżej elementów. Opisanie statycznego krajobrazu, obrazu malarskiego, pomnika, rzeźby, starej maszyny parowej z fabryki tekstylnej itd. sprowadza się do opisu ich fotografii. Z kolei opis wymienionych obiektów dynamicznych jest tożsamy z deskrypcją filmu traktującego o nich.

Obiekty statyczne należy opisywać zgodnie z następującymi zasadami:

  • najpierw informacje ogólne: co to jest, a więc: skąd pochodzi, z czym się wiąże, kto jest autorem itd., zależnie od charakteru obiektu,
  • „od ogółu do szczegółu”, zaczynając od relacji obiektywnej, maksymalnie uproszczonej, konkretnej,
  • należy następnie opisać główne elementy widoczne na „obrazie”, na przykład elementy największe, albo pełniące najważniejszą rolę, dominujące barwy, najbardziej rzucające się w oczy kształty oraz podjąć decyzję o pominięciu lub niepominięciu pozostałych elementów,
  • na koniec opisanie wybranych szczegółów i subiektywna interpretacja, która powinna być osobną częścią opisu, wyraźnie oddzieloną od reszty, by odbiorca mógł suwerennie zdecydować, czy chce się z nią zapoznać,
  • należy uwzględnić fakt, że obiekty mogą być proste lub złożone, które składają się z innych obiektów; każdy taki element wymaga oddzielnego omówienia.

Obiekty dynamiczne należy opisywać zgodnie z następującymi zasadami:

  • należy rozpocząć opis od przekazania głównych informacji o obiekcie; w tym celu można zastosować pomysł, by tworzyć wprowadzenie do głównej części opisu – audiowprowadzenie,
  • odizolować od siebie poszczególne elementarne obrazy (kadry lub ich szeregi), podpisując je parametrem czasu, w którym się pojawiają przed oczami widza,
  • opisywać wyizolowane kadry zgodnie z zasadami dotyczącymi obiektów statycznych,
  • zbadać logiczne związki między poszczególnymi kadrami i omówić te, które według subiektywnej oceny deskryptora są istotne,
  • na koniec podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami, które należy wyraźnie oddzielić od reszty opisu,
  • gdy chodzi o audiodeskrypcję obiektów dynamicznych, które mają charakter audiowizualny, należy ulokować opisy deskrypcyjne w przerwach dźwiękowych towarzyszących obiektowi,
  • w celu realizacji powyższego zadania należy dokładnie prześledzić kadr po kadrze i wychwycić istniejące między nimi przerwy akustyczne; należy je spisać i dobrze scharakteryzować, by „wciśnięta” w nie deskrypcja obrazów była zrozumiała.

Jak deskrybować:

  • wziąć pod uwagę wszelkie dostępne instrukcje i intencje autorów dzieł, obiektów,
  • uwzględnić opracowania dotyczące opisywanych dzieł, obiektów,
  • stosować dobrze dobrany język: na tzw. wysokim poziomie językowym o bogatym słownictwie, z mnogością wyjaśnień, porównań ułatwiających wyobrażenie opisywanych obrazów i ich elementów, zgodny z charakterem obiektu oraz kategorią odbiorców,
  • należy opowiadać o poszczególnych elementach obrazu zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu, zaczynając od analizy, które elementy są najważniejsze, ważne oraz które mogą lub wręcz powinny być pominięte,
  • w razie możliwości należy przekazać informacje nie tylko o samym dziele, ale o wszystkim, co jest z nim związane (dokonać rozważnego wyboru tych treści, by usatysfakcjonować odbiorców),
  • zaaranżować czas związany z dynamicznym audioobiektem, by wykorzystać najdrobniejsze przerwy.

Usłyszeć więcej

Zmysły to systemy postrzegania, za pomocą których organizm człowieka odbiera z otoczenia informacje w postaci rozmaitych bodźców: mechanicznych, świetlnych, akustycznych albo chemicznych. Nasz kwartalnik w szczególności poświęcony jest rehabilitacji wzroku i dostosowaniu przestrzeni dla osób niewidomych oraz słabowidzących. Tym razem chcielibyśmy jednak zainteresować naszych czytelników innym tematem, dotyczącym specjalistycznych rozwiązań wspomagających słuch. Mowa o pętlach indukcyjnych (systemach induktofonicznych).

Codziennym problemem osób niedosłyszących, korzystających z aparatów słuchowych jest rozpoznawanie i prawidłowe zrozumienie dźwięków docierających poprzez mikrofon aparatu. Do prawidłowego słyszenia potrzebują one nie tylko głośniejszego sygnału, lecz wyeliminowania zakłóceń i zniekształceń zewnętrznych. W trakcie przesyłania dźwięku na odległość dochodzi do szeregu zjawisk pogarszających odbiór takich jak: echo, pogłos, pochłanianie, hałas czy szum. Właśnie z tego typu problemami świetnie radzą sobie systemy induktofoniczne. Pętla indukcyjna jest urządzeniem elektronicznym, używanym w miejscach publicznych, kompleksowo dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Aby wyeliminować niekorzystne warunki akustyczne, pętle wykorzystują zjawisko indukcji magnetycznej. Dźwięki zostają zamienione na pole magnetyczne, które jest odbierane przez wbudowaną w aparat słuchowy cewkę indukcyjną. Dzięki systemom induktofonicznym oraz licznym udoskonaleniom technicznym możliwe jest dostosowanie np. okienek kasowych, punktów informacji, sal wykładowych, a nawet olbrzymich audytoriów lub obiektów sportowych zapewniając znakomitą jakość dźwięku.

Jak działa pętla indukcyjna?

System induktofoniczny składa się z odpowiednio zainstalowanego w pomieszczeniu przewodu tworzącego pętlę oraz ze specjalnego wzmacniacza pętli indukcyjnej. Do wzmacniacza podłączone jest źródło dźwięku. Może być nim mikrofon, telewizor czy inne urządzenie przekazujące sygnał dźwiękowy. Wzmacniacz podaje na przewód pętli sygnał w postaci prądu. Prąd płynący przez przewód wytwarza zmienne pole magnetyczne wewnątrz pętli, które jest odbierane przez cewkę (T-coil) aparatu słuchowego lub specjalny odbiornik indukcyjny. Po przełączeniu aparatu słuchowego z mikrofonu (M) na cewkę telefoniczną (T), aparat odbiera zmienne pole magnetyczne i zamienia je z powrotem na sygnał elektryczny. Sygnał z cewki jest odpowiednio wzmocniony i dopasowany do ubytku słuchu przez aparat słuchowy. Dzięki temu użytkownik aparatu słuchowego może cieszyć się wyraźnym, użytecznym sygnałem, bez żadnych zakłóceń i zniekształceń z zewnątrz.

Rodzaje pętli indukcyjnych

Dostosowując przestrzeń do potrzeb osób niedosłyszących należy dobrze zastanowić się jaki rodzaj systemu induktofonicznego będzie najlepiej spełniał swoją rolę. Konieczne jest również oznaczenie miejsca, w którym zostanie wdrożona pętla indukcyjna odpowiednim symbolem ucha z literą T.

Jeżeli informacja dźwiękowa będzie miała trafiać do szerszego grona osób, warto rozważyć wdrożenie profesjonalnego, stacjonarnego systemu. Tego typu rozwiązanie wdraża się w przypadku dużych przestrzeni. Jeżeli jednak wolimy postawić na możliwość korzystania z systemu w różnych miejscach, mamy inne możliwości. Warto wspomnieć w tym miejscu o przenośnych pętlach „walizkowych”, za pomocą których można tymczasowo dostosować pomieszczenie o powierzchni zbliżonej nawet do 150 metrów kwadratowych. Innym, bardzo ciekawym rozwiązaniem są systemy FM, umożliwiające przekazywanie informacji dźwiękowej z nadajnika (stacjonarnego lub przenośnego) do przenośnych odbiorników, do których można podłączyć pętlę indukcyjną zakładaną na szyję lub zwykłe słuchawki, przy użyciu których nie będzie potrzebny aparat słuchowy. Istnieją również wspomniane wcześniej tzw. „pętle recepcyjne”. Przykładowo są to zestawy gotowe do pracy w punktach informacyjnych, kasach biletowych czy kasach w supermarketach. We wszystkich miejscach, w których osoby z niepełnosprawnością słuchu chciałyby bez dodatkowego wysiłku i zwracania na siebie uwagi załatwić swoją sprawę. Istnieją również rozwiązania, co prawda o dużo słabszym zasięgu (do ok. 1,5 metra) lecz dzięki swym niewielkim rozmiarom i wadze również mogą okazać się bardzo pomocne. Swym wyglądem przypominają małe radio i wystarczy, aby osoba mówiła do wbudowanego w urządzenie mikrofonu, aby sygnał został wysłany z drugiej strony urządzenia bezpośrednio do aparatu niedosłyszącego rozmówcy.

Niepełnosprawność słuchu to niewidoczna dla innych wada ludzkiego organizmu, jednak jest to problem, który warto zauważyć, aby pomóc osobom niedosłyszącym. Europejska Federacja Osób Słabosłyszących (EOFHOH – European Federation of Hard of Hearing People) uznała, że pętle indukcyjne przynoszą najwięcej korzyści spośród wszystkich dostępnych systemów wspomagania słuchu. Są to zatem rozwiązania, które powinny zostać wdrożone wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe.

Dotknąć i posłuchać historii. Muzeum Podlaskie otwarte dla niewidomych

Muzeum Podlaskie to największa tego typu placówka na terenie województwa podlaskiego. W skład Muzeum wchodzi wiele oddziałów: Muzeum Historyczne, Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego, Muzeum Wsi, Muzeum Ikon w Supraślu, Muzeum w Bielsku Podlaskim, Muzeum w Tykocinie i Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy. Siedziba Muzeum znajduje się w Białymstoku, w Ratuszu, w ścisłym centrum.

Wszystkie oddziały Muzeum mieszczą się we wnętrzach zabytkowych, dlatego ich pełne dostosowanie do wszystkich rodzajów niepełnosprawności stanowi duże wyzwanie. Na szczęście, dzięki realizacji projektu „Kultura Bez Barier”, zostały wdrożone konkretne rozwiązania pomocne szczególnie dla zwiedzających osób niewidomych i słabowidzących.

Do najważniejszych należą:

  • wypukłe plany tyflograficzne – są to specjalne plany dotykowe, w formacie A3, ustawione na stojakach, umożliwiających dostęp również osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich. Tyflografiki ułatwiają orientację w terenie, dzięki nim można zapoznać się z planem pomieszczeń w budynku i samodzielnie zwiedzić wystawę, odnaleźć kasę, toaletę lub szatnię,
  • system audioprzewodników – umożliwia obejrzenie wystawy za pomocą zmysłu słuchu. Na audioprzewodniki wgrano bowiem treści odpowiadające temu, czego doświadcza widzący podczas zwiedzania wystawy. Audiodeskrypcja zawiera również wskazówki nawigacyjne, podpowiadając kierunek zwiedzania,
  • wygrzewarka – czyli urządzenie do samodzielnego tworzenia wypukłych treści i obrazów na specjalnym papierze pęczniejącym. Jest pomocna w tworzeniu wypukłych obrazów wystaw czasowych,
  • drukarka brajlowska – niezbędna do tworzenia wszelkich materiałów informacyjnych i edukacyjnych dla osób posługujących się alfabetem Braille’a,
  • monitor interaktywny – wykorzystywany jest do wystaw czasowych i zajęć edukacyjnych. Umożliwia wyświetlanie treści w dużym powiększeniu, jest bardzo pomocny osobom niedowidzącym.

W poszczególnych oddziałach ułatwienia dostępu nieco różnią się między sobą, realizowane są także ciekawe działania merytoryczne skierowane bezpośrednio do niewidomych i słabowidzących zwiedzających oraz dla turystów z innymi niepełnosprawnościami.

Ratusz – siedziba główna Muzeum Podlaskiego

W Ratuszu znajduje się funkcjonalna tyflografika, czyli wypukły plan pomieszczeń na parterze i w piwnicach budynku. Opracowano również audiodeskrypcję 13 wybranych obrazów z Galerii Malarstwa Polskiego. Treści odtwarzane są na udostępnianych niewidomym turystom audioprzewodnikach. Prowadzone są również specjalistyczne warsztaty edukacyjne dla białostockich Warsztatów Terapii Zajęciowej i placówek integracyjnych z wykorzystaniem materiałów stworzonych za pomocą wygrzewarki. W przygotowaniu jest zwiedzanie w języku migowym dla osób niesłyszących.

Muzeum Historyczne

W Muzeum Historycznym również odnajdziemy tyflografiki – po jednej na każde piętro wystawowe, a także wygrzewarkę i drukarkę brajlowską – obie pomocne w przygotowaniu modeli do ekspozycji czasowych.

Z innych ułatwień warto wskazać na schodołaz umożliwiający poruszanie się z piętra na piętro osobom niesprawnym ruchowo oraz system nagłaśniający dla osób głuchych.

Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego w Białymstoku

Muzeum mieści się w zabytkowej drewnianej willi. W roku 2015 zainstalowano w niej specjalny system oświetlenia przyjazny osobom niedowidzącym. Standardowo Muzeum wyposażono w plan tyflograficzny i audioprzewodniki. Nowością jest system kubików pod rzeźby, który umożliwia niewidomym lepszy dostęp do ekspozycji i oglądanie eksponatów dłońmi bez potrzeby schylania się, w wygodnej pozycji. Całość uzupełnia ekran multimedialny z powiększeniem oraz wygrzewarka do tworzenia wypukłych materiałów informacyjnych.

Muzeum w Tykocinie

W Synagodze umieszczono wypukłe plany tyflograficzne z zaznaczeniem poszczególnych pomieszczeń. Zwiedzający dostają również przewodnik z audiodeskrypcją Sali Wielkiej. Dla niesłyszących zainstalowano system nagłaśniający. Muzeum w Tykocinie prowadzi również cykliczne warsztaty dla różnych grup niepełnosprawnych, m.in. dla dzieci z Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach.

Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy

Muzeum dostosowano do potrzeb niewidomych wyposażając je w plan tyflograficzny oraz wygrzewarkę, niezbędną do przygotowywania wypukłych informacji. Niesprawni ruchowo mogą skorzystać z szyn podjazdowych, montowanych doraźnie, według potrzeb.

Muzeum w Bielsku Podlaskim

W bielskim oddziale Muzeum znajdują się wszystkie podstawowe udogodnienia: plany tyflograficzne z zaznaczeniem topografii budynku oraz zestawy audioprzewodników. Dodatkowo zwiedzający korzystają z tablicy interaktywnej, pomocnej zwłaszcza przy okazji zajęć edukacyjnych organizowanych dla uczniów i pensjonariuszy placówek opiekuńczo – wychowawczych.

Białostockie Muzeum Wsi

Muzeum znajduje się na wolnym powietrzu, w malowniczej okolicy. Niewidomi turyści mogą skorzystać z tyflografik przedstawiających topografię kansenu i dzięki temu łatwiej poruszać się po całym terenie samodzielnie. Dodatkowo dla niedowidzących przygotowano ekran dotykowy z dużym powiększeniem oraz wypukłe materiały informacyjne przygotowane na wygrzewarce. W kadrze oddziału zatrudnieni są specjaliści po kursach audiodeskrypcji.

Muzeum Ikon w Supraślu

Obowiązkowo odnajdziemy tam tyflografiki z opisem poszczególnych kondygnacji, a także audioprzewodniki z audiodeskrypcją wystaw. Ponieważ ikon nie można dotykać, dla zwiedzających przygotowano interaktywny monitor z komputerem umożliwiającym prezentację obrazów w dużym powiększeniu oraz wypukłe materiały edukacyjne i informacyjne stworzone za pomocą wygrzewarki.

Na uwagę zasługuje również Biblioteka Muzeum Podlaskiego w Białymstoku, znajdująca się w zabytkowej wozowni przy ul. Świętojańskiej. W zeszłym roku przystosowano ją do potrzeb niewidomych i słabowidzących. Dzięki lupie elektronicznej oraz urządzeniu typu multilektor, mogą one bez przeszkód korzystać ze zbiorów bibliotecznych.

Tak wyposażone Muzeum z pewnością umożliwia lepsze zwiedzanie pomimo ograniczeń wynikających ze zmysłów i zachęca do aktywności tyfloturystycznych samodzielnie lub w gronie przyjaciół i bliskich.

Tekst powstał dzięki uprzejmości p. Barbary Muszyńskiej – Kierownik Działu Promocji, Wystaw i Wydawnictw Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

Autorką zdjęć jest Agnieszka Brzozowska-Kunda.