Zaproszenie na REHA

XIV Edycja Międzynarodowej Konferencji REHA FOR THE BLIND® IN POLAND

ŚWIAT DOTYKU, DŹWIĘKU I MAGNIGRAFIKI

WIELKIE SPOTKANIE NIEWIDOMYCH, NIEDOWIDZĄCYCH I ICH BLISKICH

pod hasłem: „Wybitni niewidomi – ich wpływ na rozwój nowoczesnych społeczeństw”

(1-2 grudnia, Pałac Kultury i Nauki w Warszawie – tym razem na samym dole, obok wejścia głównego)

Zaproszenie

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie niewidomych, niedowidzących i ich bliskich. Jak Państwo zapewne wiedzą, z edycji na edycję rośnie nasza inicjatywa. Zaczynaliśmy od kilkuset osób w roku 1999, by dojść do około 2500 w ostatnich latach. W bieżącym roku liczymy na jeszcze więcej. REHA rozwijała się także w innym sensie – merytorycznie. W jej ramach organizujemy coraz więcej przedsięwzięć i atrakcji. To już nie tylko sesja merytoryczna i wystawa produktów i usług przeznaczonych dla inwalidów wzroku, ale także panele dyskusyjne, prezentacje bezwzrokowych dyscyplin sportowych, konkursy, występy artystyczne i Gabinet Dźwięku i Dotyku. Co nas czeka w tym roku?

Wstępny program spotkania:

Dzień 1 – (1 grudnia – czwartek)

11.00 Otwarcie konferencji, a w jego ramach wystąpienia gości specjalnych i rozdanie IDOLI

11.45 Sesja merytoryczna dotycząca wybitnych niewidomych i ich osiągnięć

12.45 Nowe możliwości w niwelowaniu skutków inwalidztwa wzroku

13.30 Manifestacja (jak co roku) pod hasłem: „My nie widzimy nic, a wy – czy widzicie nas?”

14.30 Otwarcie międzynarodowej wystawy rehabilitacyjnej oraz zainicjowanie atrakcji towarzyszących konferencji

18.50 Podsumowanie pierwszego dnia konferencji

Dzień 2 – (2 grudnia – piątek)

10.00 Kontynuacja wystawy i innych atrakcji; cykl merytorycznych paneli dyskusyjnych

13.00 Ogłoszenie wyników konkursu na najlepszą firmę/wystawcę 2016 oraz najlepsze produkty dla niewidomych i słabowidzących

18.20 Podsumowanie drugiego dnia konferencji

Wśród atrakcji:

– dyscypliny sportowe, które można uprawiać z zamkniętymi oczami

– konkursy sprawnościowe ph.: „Nie patrzymy, a wygrywamy”

– konkursy merytoryczne ph.: „Wiedza płynąca z dźwiękiem i dotykiem”

– zabawa w świat bez światła

– pokazy artystyczne: film, muzyka, rzeźba, a nawet malarstwo

– nasz wierny Święty Mikołaj z prezentami itd.

Konkurs IDOL 2016

Zapraszamy do wzięcia udziału w fundacyjnym konkursie IDOL organizowanym w następujących kategoriach:

IDOL ŚRODOWISKA, URZĄD, MEDIA, EDUKACJA, FIRMA/INSTYTUCJA, FIRMA/WYSTAWCA oraz Produkt roku 2016 dla niewidomych i słabowidzących.

Zapraszamy do zgłaszania kandydatów w poszczególnych kategoriach do dnia 30.10.2016 r. drogą mailową (idol@szansadlaniewidomych.org), pocztą tradycyjną (ul. Chlubna 88, 03–051 Warszawa) lub poprzez faks (22 510 10 98). Zgłoszenia powinny zawierać:

imię i nazwisko/nazwę instytucji, tytuł naukowy oraz miejsce pracy lub miejsce realizowanej działalności, krótkie uzasadnienie kandydatury (do 400 znaków).

Głosowanie odbędzie się za pośrednictwem Internetu poprzez specjalny formularz, który będzie zamieszczony na stronie naszej Fundacji. Głosujący internauci dokonają wyboru spośród zgłoszonych kandydatów. Swoje propozycje należy zgłaszać już teraz, a samo głosowanie odbędzie się w listopadzie br. Nagrody zostaną wręczone w pierwszym dniu konferencji. Na produkty oraz firmę 2016 będziemy głosowali podczas konferencji, a wyniki zostaną ogłoszone w jej drugim dniu.

Szczegółowe informacje dotyczące konferencji REHA będą pojawiać się na stronie: www.szansadlaniewidomych.org oraz fanpage’u na facebooku www.facebook.com/Szansa

W celu zgłoszenia chęci uczestnictwa w wydarzeniu należy wypełnić formularz, który już niedługo pojawi się na naszej stronie internetowej.

Zapraszamy!

Jestem… na rynku już 27 lat i staram się pomagać

Firma Altix, założona z inicjatywy niewidomych informatyków, istnieje na rynku od 1989 roku. Jest największą firmą w Polsce i jedną z największych na świecie, zajmującą się dystrybucją elektronicznego sprzętu i usług dla inwalidów wzroku, tyflografiką oraz drukiem brajlowskim.

Od początku, z sukcesami, stara się kształtować trendy na rynku. Jest pionierem w wielu kwestiach związanych z tyfloinformatyką. Altix m.in. stworzył pierwszy polski, komercyjny, programowy syntezator mowy. Do dziś skutecznie wyszukuje nowoczesne rozwiązania i udostępnia je swoim klientom. Za tym wynalazkiem poszły inne prekursorskie działania: wdrożenie całej gamy programów mówiących, zaprezentowanie niewidomym możliwości rozpoznawania druku, transmisji na odległość, szkoleń indywidualnych i grupowych, a w ostatnich latach wypukła grafika, elektroniczne urządzenia mówiące, gry dla niewidomych itd.

Altix stara się nie tylko być liderem w biznesie, ale także w szeroko pojętej problematyce potrzeb osób niepełnosprawnych. Celem jest tworzenie takich rozwiązań, aby klienci byli w pełni niezależni i osiągali sukcesy. Do realizowania marzeń potrzebne są im odpowiednie narzędzia. Tak rozbudowana firma jak Altix, stara się rozumieć ich potrzeby, dlatego też w jej ofercie znajduje się szeroka gama produktów i usług dostosowanych do różnych grup odbiorców.

Altix oferuje szeroki wachlarz rozwiązań udostępniających obiekty użyteczności publicznej do potrzeb m.in. osób niewidomych, słabowidzących, starszych czy głuchych. Indywidualne podejście do klienta w połączeniu z własnymi pomysłami, innowacyjnymi narzędziami oraz wykwalifikowaną kadrą gwarantują stworzenie rozwiązań, które wpiszą się w potrzeby każdego klienta. Altix reprezentuje nowoczesne podejście do dostępności oferując produkty, które służąc osobom niepełnosprawnym czy starszym, są jednocześnie ozdobą i wzbogaceniem dostosowywanych obiektów. Firma jest w stanie wyposażyć obiekty każdego typu, udostępnić informacje różnorodnie zaprezentowane, przekazując je w formie dźwiękowej, dotykowej lub magnigraficznej. Realizuje się to między innymi poprzez:

  • wypukłe plany lub mapy, które mogą zostać wzbogacone o moduły elektroniczne, ekrany i komunikację ze smartfonami,
  • tabliczki brajlowskie i oznaczenia na poręcze schodów,
  • urządzenia dźwiękowe, np. Soundbox,
  • linie naprowadzające i pola uwagi,
  • pętle indukcyjne itd.

W ofercie znajduje się cała gama materiałów, z których są wykonywane produkty. Może to być np. frezowana stal lub tworzywa sztuczne, również z poddrukami. Każdy produkt jest dopasowywany do potrzeb konkretnego klienta i charakteru obiektu.

Altix od 1989 roku jest dystrybutorem sprzętu elektronicznego najlepszych i najważniejszych producentów z całego świata. W ofercie znajduje się cała gama sprzętu, dzięki któremu osoby niewidome i niedowidzące uzyskują dostęp do informacji. Są to monitory brajlowskie, powiększalniki elektroniczne, urządzenia codziennego użytku, gry planszowe, telefony czy białe laski. Warto wyróżnić najlepszy na świecie program udźwiękawiający komputer – JAWS, który jest liderem w swojej kategorii, rewelacyjny monitor Focus czy powiększalnik ClearView+ Speech, który oprócz powiększania tekstu rozpozna go i przeczyta. Wyjątkowymi i niepowtarzalnymi produktami są drewniane gry: chińczyk, warcaby oraz reversi, których jest producentem.

Altix od samego początku specjalizuje się w szkoleniach z zakresu obsługi sprzętu specjalistycznego, einclusion, grafiki komputerowej, projektowania stron www, telepracy i telemarketingu. Każdy program będzie w indywidualny sposób dostosowany do potrzeb i wymagań klientów.

Współpracownicy firmy na terenie całego kraju przeprowadzają audyty obiektów każdego typu. Eksperci są w stanie precyzyjnie zidentyfikować i określić braki w dostępności budynków dla osób o ograniczonych możliwościach poruszania się (wszystkich niepełnosprawnych, dzieci oraz seniorów). Wykonują profesjonalne audyty stron internetowych i ich zbieżność z ogólnoświatowym standardem WCAG 2.0. Raport z takiego audytu pomoże w zidentyfikowaniu i określeniu jakie kroki należy przedsięwziąć, żeby wyeliminować bariery ze strony internetowej.

Firma dysponuje ogromnym parkiem maszynowym, włącznie z drukarkami brajlowskimi, co czyni ją jedną z największych i najbardziej wydajnych drukarni brajlowskich w Europie. Altix jest w stanie wydrukować podręczniki, książki oraz inne publikacje, a także brajlowskie wizytówki, kalendarze czy kartki świąteczne. Drukuje się tutaj kilkanaście tysięcy tomów brajlowskich książek rocznie.

To tyle o ofercie firmy. To jednak nie wszystko. Altix jest generalnym sponsorem Fundacji Szansa dla Niewidomych, przekazuje znaczne środki na rzecz pomocy dla środowiska niewidomych, zatrudnia ponad 60 osób, pośród których około 40% stanowią inwalidzi wzroku. Aby ułatwić niewidomym dostęp do nowoczesnej technologii, zorganizował sieć punktów handlowych w wielu miastach. Ostatnio w swoich pismach zaprasza do siebie na kawę, do Altix Cafe! Gdy trzeba porozmawiać o trudnym dla każdego procesie rehabilitacji, lepiej to zrobić z kimś zaufanym przy smacznej kawie. To niespotykany styl działania, a wynika on z faktu, że Altix jest firmą niewidomych dla niewidomych. Stąd bierze się tutaj tyle empatii i pracowitości. Firma może się pochwalić wieloma nagrodami i odznaczeniami, ale to już zupełnie inna historia.

Konkurs „Jestem lepszy od… Ewy Kopacz, Beaty Szydło, Pawła Kukiza i wielu innych”

W obliczu wyzwań jakie niesie ze sobą czynienie dobra, prawdziwą wartością są kompetentni partnerzy, którzy mogą służyć wsparciem na każdym etapie realizacji naszych projektów. Fundacja Szansa dla Niewidomych pomaga niewidomym i niedowidzącym w realizacji najśmielszych marzeń. Opowiedz nam o swojej wizji, a my powiemy kiedy ją zrealizujemy.

Program grantowy „Jestem lepszy od…” został stworzony dla tych, którzy chcą zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. Nasz kraj powinien być przyjazny dla wszystkich, również dla osób niepełnosprawnych wzrokowo. Konkurs został ogłoszony 6 października 2015 r. na Facebooku Fundacji Szansa dla Niewidomych. Nabór propozycji zakończył się 16 listopada. Otrzymaliśmy 29 interesujących zgłoszeń. Facebook okazał się idealną platformą dla propagowania tego rodzaju idei. Ułatwia komunikację o problemach i ich rozwiązaniach, które przynoszą konkretny pożytek. Dzięki zaangażowaniu wielu ludzi profil fundacji jest żywy i przynosi konkretny pożytek. Dzięki temu zdobywa nowych sympatyków. Osoby, które korzystają z tego narzędzia, mogły zgłosić swoje pomysły oraz namówić do pisania projektów swoich przyjaciół. O wygranej zdecydowały głosy internautów. Każdy mógł osądzić, który z pomysłów zasługuje na uwagę i dofinansowanie na jego realizację. Wyniki głosowania zostały ogłoszone podczas XIII Edycji Międzynarodowej Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND.

Nasz kraj jest zróżnicowany. Są tutaj ludzie bogaci i bardzo biedni. O jednych dba się przesadnie, o innych się zapomina. A przecież wszyscy mamy takie same prawa. Jak niewidomy ma dotrzeć do lokalu wyborczego, urzędu dzielnicy, szkoły lub uczelni? Dlaczego ma być skazany na izolację? Konkurs dał szanse osobom, które wiedzą jak ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość, na wyrażenie swoich poglądów, marzeń i określenie ścieżki ich realizacji. Fundacja Szansa dla Niewidomych postanowiła stać się partnerem w realizacji tych wyjątkowych przedsięwzięć.

Trzy zwycięskie projekty to:

Usłyszeć Football – projekt Pana Piotra Niesyczyńskiego, Stowarzyszenie NIE WIDZĘ PRZESZKÓD (1030 głosów).

Nagroda 5 000 zł

Celem projektu jest promocja blind footballu w społeczeństwie poprzez ukazanie go jako alternatywnej formy spędzania wolnego czasu i sposobu na realizację niedostępnych, jak mogło by się wydawać, marzeń. Każdy mały chłopiec marzy o karierze piłkarskiej, a to marzenie dla osób niewidomych i niedowidzących jest w pełni osiągalne.

„Liczymy, że poprzez dzień otwarty blind footballu dotrzemy do większej liczby osób z dysfunkcją wzroku, że przekonamy do tej piłki, nieco innej, specyficznej, większe grono osób – mówi Mateusz, który przeszedł z piłki dla słabowidzących do piłki dla niewidomych, bo jak mówi: Postawiono tutaj w Krakowie na rozwój tej dyscypliny. Pomagałem chłopakom w przygotowaniach do Mistrzostw Europy jako sparingpartner, ponieważ była potrzeba takich osób w zespole i naturalną koleją rzeczy przeszedłem do zespołu.„

Fragment reportażu: Sport jest jeden (2):

Nożna, z którą się wojuje!, Michał Krogulec. Portal Igrzyska 24.

FUNDAMENTY UDANEGO OJCOSTWA – projekt Pana Grzegorza Rzeszutka (862 głosy). Nagroda 3 000 zł

Projekt ma za zadanie zainspirowanie mężczyzn do bardziej świadomego i efektywnego przeżywania roli ojca oraz nabycie nowych umiejętności rodzicielskich, niezbędnych do pokonywania trudności, także tych związanych z brakiem lub ograniczeniem widzenia.

Z raportu Journal of Marriage and Family wynika, że dzieci z rodzin zaangażowanych ojców mają lepszą samoocenę, są mniej podatne na presję rówieśników, są wrażliwsze, mają bardziej rozwiniętą empatię oraz lepiej radzą sobie w szkole, a gdy dorosną – na rynku pracy. Warsztaty mają na celu rozwijanie umiejętności rodzicielskich oraz odbudowywanie prawidłowych relacji w rodzinach.

Bez barier. Razem można więcej – projekt Pani Julii Kurek (479 głosów).

Nagroda 2 000 zł

Celem warsztatów artystycznych jest przełamanie barier, jakie mogą następować w bliskich kontaktach z innymi osobami, pobudzenie kreatywnego myślenia, aktywizacja osób niewidomych. Nabycie takich umiejętności jest pomocne w codziennym funkcjonowaniu. Uczestnicy nabędą również zdolności komunikacji niewerbalnej, często pojawiającym się motywem będą działania integracyjne. Warsztaty przewidują kilka wywiadów z przechodniami pytając ich o tożsamość oraz o to z kim się utożsamiają, a z kim nie i dlaczego.

Pozostałe projekty, które zostały zgłoszone do konkursu, świadczą o tym ile jeszcze mamy do zrobienia. Przystosowanie urzędów, placówek ogólnodostępnych takich jak parki, place zabaw, przychodnie czy stworzenie słuchowiska radiowego, lot paralotnią, organizacja warsztatów kulinarnych lub zajęć arteterapeutycznych dla osób niewidomych i słabowidzących to tylko nieliczne pomysły, które zostały poddane ocenie internautów.

Nasz cel został zrealizowany. Konkurs zobaczyło ponad 50 tysięcy osób, otrzymaliśmy 29 zgłoszeń, a najlepsze z nich uzyskały ponad 1000 głosów! Pragniemy ponownie podziękować wszystkim uczestnikom konkursu oraz tym, którzy oddali głosy. Tak wielkie zaangażowanie i wola zmiany rzeczywistości na lepsze przynosi nadzieję i uśmiech.

Czekamy na efekty realizacji zwycięskich projektów!. Jest ona żmudna, pełna trudności i nie zawsze przynosząca zadowalające rezultaty.

Przywykły laski się chwyta

Czasami spotkanie jednego człowieka na swojej drodze może bardzo zmienić nasz punkt widzenia. W dziennikarskiej pracy, choć nie tylko, zdarza się, że trzeba gdzieś się przemieścić. Potrzeba ruchu wypływa z naszej ludzkiej natury. Siedzący tryb życia, o ile nie wynika z konieczności, jest i będzie trudny do przyjęcia przez nasze ciężkie, rozbiegane czasy. Bezsensem jest jednak pomstowanie na to, co dla nas korzystne, choć często bywamy przewrotni i wybieramy to, czego powinniśmy się wystrzegać.

Podczas jednej z tramwajowych przepraw natknęłam się na pewną kobietę. Z pozoru wyglądała jak stereotypowa blondynka, która raczej pozostaje symbolem tego, co inteligencją nie grzeszy. Słowem – być może godna kpin i żartów różnego formatu. Było trzeba przyznać, że zadbana ponad standard. Prosiła wylewającą się z tramwaju masę ludzi o pomoc. Miała na ramieniu żółtą opaskę, choć najpierw jej nie widziałam.Zauważyłam ją dopiero na kolejny rzut oka. Podeszłam. Okazało się, że kobieta od sześciu lat jest osobą niewidomą i potrzebuje pomocy w dotarciu do sklepu, ponieważ nie wie, gdzie się znajduje. Faktycznie, galerię w tym miejscu postawiono nie tak dawno. Zrobiłam wszystko, o co poprosiła. Ponieważ mówiła bardzo dużo, zdecydowałam się usiąść i jej wysłuchać.

Pomijając wiele trudności życiowych, przez które przeszła, oraz niezwykłą siłę w radzeniu sobie z postępującą utratą wzroku, zaciekawiło mnie polskie przywiązanie do symbolu białej laski, o którym mówiła. W jej mętnych, jasnobrązowych oczach było widać pytanie i zdziwienie, dlaczego nikt nie daje niewidomym wyboru w kwestii zasygnalizowania braku wzroku? Nigdy przedtem nie słyszałam o żółtej opasce, jako unijnym symbolu osoby niewidomej. Na polskich stronach znalazłam jedynie niewiele informacji o tym. Cóż – człowiek uczy się całe życie, a dobre praktyki nie przybywają do nas z Zachodu tak szybko, jak inne trendy. Opór instytucji, organizacji oraz urzędów zaskakuje i zastanawia. Czy nie jest tak, że powiązaliśmy niepełnosprawność z pewnymi schematami postępowania i symbolami, przymykając oko na wyjątkowość człowieka? Nie wiem (i obym nie musiała się przekonywać), jak to jest być osobą niewidomą, ale jestem w stanie zrozumieć, że biała laska musi mieć znaczenie praktyczne. Czy osoba ociemniała, w dodatku w późnym wieku, jest w stanie zrobić z niej taki sam użytek, jak osoba niewidoma od urodzenia? Trudno krytykować człowieka za coś, co wymyka się długo wypracowywanym odruchom. Ziemię niczyją trzeba jakoś skolonizować, zdobyć. Już Wisława Szymborska mawiała: tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono…

Żeby nie kończyć zbyt pesymistycznym akcentem, wiele się zmieniło w Polsce na przestrzeni lat w traktowaniu osób z niepełnosprawnością. Powoli, acz skutecznie zwiększa się świadomość, o której można było kiedyś pomarzyć. Jako państwo, nadal puszczamy się w pościg za uciekającym, zachodnim króliczkiem. Z kolei osoby z niepełnosprawnością walczą o przystosowanie świata, choć ten nie zawsze dostosuje się do nich. W którym momencie odwracają się role? Prawdopodobnie w takim, w jakim będzie na to przyzwolenie.

Wszystko jest w nas. Pozostaje mieć nadzieję, że będziemy bardziej otwarci na indywidualne potrzeby i upodobania. Może nie każdy będzie musiał trzymać w ręku białą laskę, by obwieścić światu, że nie widzi, a wystarczy żółty plastron, który jest symbolem rozpoznawalnym na Zachodzie. W końcu plastron nie obciąża ręki jak laska. Po co ją nosić, gdy nie potrafi się z niej skorzystać?

Pasja nie rodzi się z przypadku

Opowiem Państwu historię zwykłą, a może jednak niezwykłą, ponad trzydziestoletniego Sebastiana, beneficjenta bydgoskiego tyflopunktu Fundacji Szansa dla Niewidomych.

Ludzie pracujący w organizacji pozarządowej są szczególni. Wynika to z faktu, że praca, którą wykonują, jest niezwykła. Na co dzień, pracując w bydgoskim tyflopunkcie Fundacji Szansa dla Niewidomych spotykam ludzi, którzy mają problemy ze wzrokiem. Każdy to inna historia. Za każdą historią kryje się inny dramat. Strata wzroku jest szczególnie bolesna, ponieważ człowiek traci kontrolę nad wszystkim – nad swoim życiem, planami, pracą, marzeniami, wreszcie nad codziennością. Czynności, które kiedyś były wykonywane automatycznie, po pogorszeniu bądź utracie wzroku stają się dużym wyzwaniem. Ciemność ogarnia życie i myśli człowieka. Nie raz słyszałam pytania: Co dalej? Jak żyć? Jak przetrwać i nie zatracić się w tragedii?

Pisząc projekty dla swoich beneficjentów zastanawiam się aby wymyśleć coś, z czego beneficjenci wyniosą największą wartość. Staram się by zajęcia były ciekawe, pobudzające, intrygujące, przełamujące granice. Projekt realizowany w Fundacji Szansa dla Niewidomych nie może być nijaki! Ten fakt wnika z szacunku do naszych beneficjentów. Pewnego dnia, mając tzw. „wenę”, wymyśliłam tytuł dla kolejnego projektu „Niepełnosprawność to stan umysłu – skuteczne działanie aktywizujące kluczem do samodzielności”.

Pracując ponad cztery lata w fundacji widziałam różne postawy osób, które zaczynały mieć problemy ze wzrokiem, bądź go straciły. Nigdy nie oceniałam. Po prostu stałam, wspierałam i czekałam na człowieka w tyflopunkcie. Chciałam, aby beneficjent wiedział, że po prostu jestem i czekam. Czasami pyszna kawa wypita w milczeniu bardzo pomaga. Słowa są zbędne, natomiast liczy się obecność. Taka jest również filozofia i misja fundacji założonej przez Pana Marka Kalbarczyka: jesteśmy dla ludzi. Ludzi, którzy mają słaby wzrok, bądź go stracili. Jesteśmy w szesnastu tyflopunktach na terenie całego kraju. Czekamy na Państwa, służymy pomocą, wsparciem i radą.

Czekanie na ogłoszenie wyników konkursu jest zawsze najgorsze. Taka jest rzeczywistość. Jeżeli nie mamy środków, nie możemy realizować ciekawych zajęć z beneficjentami. Udało się! Mamy zielone światło. Projekt zostanie współfinansowany przez województwo kujawsko-pomorskie ze środków PFRON oraz ze środków własnych Fundacji Szansa dla Niewidomych. W projekcie znajdziemy: zajęcia ceramiczne, naukę gry na bębnach afrykańskich, zajęcia z muzykoterapii, zajęcia i konsultacje z psychologiem, pokaz sprzętu tyfloinformatycznego.

Marzyłam o tym, aby projektem ,,pobudzić” beneficjentów do działania, pomóc im. Chciałam, aby wyszli z domu, zapomnieli o codzienności, poszli w stronę światła, poczuli pasję, chęć spróbowania czegoś innego. Co robili może dawniej posiadając sprawny wzrok, a co dzisiaj ma inny ,,smak”.

Wśród beneficjentów był mężczyzna, który szczególnie zyskał. To Sebastian, który dzięki zajęciom z hipoterapii przypomniał sobie o koniach. Zajęcia były dla niego przyjemnością, odprężeniem, przełamaniem barier i lęków, a zarazem zaczątkiem pasji, którą kontynuuje do czasu obecnego. Przypomnijmy, że projekt realizowany był na przełomie czerwca i lipca 2015 roku. Dziś, kiedy rozmawiam z Sebastianem o jego pasji – koniach, widzę jak opowiadając o nich świecą mu się oczy, towarzyszy mu uśmiech i spełnienie. W stadninie jest trzy razy w tygodniu. Pracuje tam jako wolontariusz, dzięki czemu może po zajęciach, w ramach pracy, jaką wykonuje, pojeździć konno.

Pytając Sebastiana, co dał mu projekt i konie, odpowiada: ,,Droga Ewelino, zajęcia przypomniały mi, co daje mi kontakt z koniem. To wolność, swoboda, spełnienie i ,,wiatr we włosach”. To chwila, która sprawia, że zatracam się, nie myślę o codzienności, o tym, że mój wzrok ma ograniczenie, że czegoś po prostu nie mogę zrobić”. Sebastian posiada stopień znaczny z tytułu dysfunkcji wzrokowej. Jest osobą słabowidzącą.

„Dzięki Twojemu projektowi już wiem… Pasja nie rodzi się z przypadku – to byłoby takie banalne… Pasja rodzi się wtedy, kiedy zaryzykujemy, wyjdziemy z domu i otworzymy się na nowo na nowe. Dzięki projektowi i fundacji odzyskałem ,,coś”, co myślałem, że już straciłem, a to nie ma ceny. Dziękuję.”

Misja fundacji i pracownicy walczą o takie „cuda” każdego dnia. Bo jak wyjść, kiedy nie widzimy, bądź widzimy bardzo słabo? Jak wsiąść na konia? Jak pójść w nieznane, nie bać się upadku, kompromitacji?

Helen Adams Keller była amerykańską głuchoniewidomą pisarką, pedagogiem i działaczką społeczną, która w wieku dziewiętnastu miesięcy przeszła chorobę. Pozbawiła ją ona wzroku, słuchu i częściowo możności mówienia. Kiedyś powiedziała, że ,,życie jest przygodą dla odważnych, albo niczym”.

Zapraszam wszystkich z całego kraju do szesnastu tyflopunktów, w których zabieramy naszych ,,beneficjentów” w takie właśnie przygody i dzieją się tam prawdziwe ,,cuda”.

Piłka jest okrągła, bramki są dwie, a na trybunach… cisza

Dotyk i słuch to podstawowe zmysły, których używają osoby niewidome i niedowidzące w codziennym życiu. Nie inaczej jest podczas uprawiania przez nie sportu.

Pierwszy raz usłyszałem o Goalballu ponad 4 lata temu. Po przygodach z piłką siatkową, tenisem stołowym i koszykówką zapragnąłem odnaleźć sport dedykowany dla osób takich jak ja – tracących wzrok lub osób już od jakiegoś czasu niewidzących. Gdy obejrzałem pierwsze filmiki w internecie, od razu wiedziałem, że muszę spróbować. Poszukałem i okazało się, że w Szczecinie jest drużyna Goalballa. Pierwszy trening, pierwszy dotyk boiska, pierwsze dźwięki wydobywające się z piłki. Już wiedziałem, że to jest to, czego szukałem. Zostałem zawodnikiem drużyny Goalball Szczecin.

Piłka dźwiękowa została wymyślona w roku 1947 jako forma rehabilitacji dla weteranów, którzy utracili wzrok na wojnie. Goalball jest jednym z przykładów sportu przygotowywanego od podstaw dla osób niepełnosprawnych. W odróżnieniu od dyscyplin adaptowanych, takich jak: biegi, pływanie, blind football, strzelectwo bezwzrokowe, nie ma odpowiednika w sporcie pełnosprawnych. Ze względu na formę gry przypomina trochę piłkę ręczną czy kręgle. Goalball jest najpopularniejszym sportem zespołowym dla osób niepełnosprawnych na świecie. W Polsce rozwija się coraz prężniej, w szczególności w takich ośrodkach jak Wrocław, Katowice, Lublin, Bydgoszcz oraz Szczecin.

„Zasady gry są bardzo proste, należy zdobyć gola i samemu nie stracić bramki.” Takie słowa usłyszałem na pierwszym treningu. Pomyślałem sobie – dam radę, przecież piłka wydaje odgłosy, zdążę złapać. Nic bardziej mylnego. Gdy osoba niedowidząca ubiera nieprzezroczyste gogle, doznaje podobnego wrażenia co osoba widzącaą, gdy zakryjemy jej oczy. Świat staje się wtedy dużo, dużo mniejszy i potrzeba sporo czasu, aby się do tego przyzwyczaić. Na boisku są przyklejone sznurki – punkty orientacyjne dla zawodników, dzięki którym podczas gry mogą się odnaleźć na boisku. Początkowo cały czas trzymałem rękę na parkiecie, z obawy aby nie zgubić wypukłego sznurka. Jednak z czasem nie potrzebowałem już tak często pomagać sobie dotykiem. Dzięki doświadczeniu i wsparciu kolegów z drużyny, czuję się coraz bardziej pewnie.

Historia szczecińskiego Goalballa rozpoczęła się kilka lat temu na turnusie rehabilitacyjnym w Ustroniu Morskim. Początkowo sukcesy odnosiły dziewczęta, które zdobyły nawet Mistrzostwo Polski. Jednak z czasem entuzjazm opadał i nad męską drużyną zawisło widmo rozwiązania. W kwietniu 2015 roku zawodnicy i ich przyjaciele postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Powstało Stowarzyszenie Klub Sportowy Niewidomych i Niedowidzących „Dalekowzroczni”. Za główny cel postawiło ono sobie nie tylko opiekę nad drużyną Goalballa, ale przede wszystkim aktywizację sportową osób z dysfunkcją wzroku.

Po dużym sukcesie projektu Fundacji Szansa dla Niewidomych, dotyczącego promocji Goalballa w 2014 roku, stowarzyszenie zapragnęło kontynuować tę akcję. Od początku bieżącego roku przeprowadziliśmy 8 lekcji pokazowych w zachodniopomorskich szkołach. Oprócz zasad gry, staraliśmy się przekazać wiedzę, jak asystować osobie niewidomej, ale przede wszystkim, że nie należy obawiać się podejść do niej i zapytać czy jej nie pomóc. W czasie zajęć opowiadaliśmy jakie są inne możliwości aktywnego spędzania czasu przez osoby z dysfunkcją wzroku. Rozgrywaliśmy też mecz z udziałem uczniów. Nasze prezentacje cieszą się dużym zainteresowaniem – cały czas spływają do nas zaproszenia od nowych placówek.

Przed drużyną Goalball Szczecin wciąż nowe wyzwania. Na chwilę obecną najbardziej palącym problemem jest mała ilość zawodników. Aby chcieć nawiązać walkę z najlepszymi w Polsce, drużyna potrzebuje jeszcze co najmniej 2 osób. Dlatego zachęcamy do kontaktu wszystkich chętnych spróbowania gry w Goalball. Nasz funpage: www.facebook.pl/goalballszczecin, mail: stowarzyszenie@dalekowzroczni.org.

Przenośny powiększalnik z obrotową kamerą PivotCam™ RUBY® 7 HD

Powiększalniki obrazu to wspaniałe urządzenia, które pozwalają osobom o słabym wzroku czytać i wykonywać mnóstwo skomplikowanych, ale także najprostszych codziennych czynności, chociażby rozszyfrowywanie etykiet na produktach w sklepie. Powiększalniki obrazu znajdą również zastosowanie w przypadku innych, dobrze widzących użytkowników. Dzięki nim osoby, które nie uważają się za inwalidów wzroku, na przykład starsze, mogą samodzielnie zapoznawać się z informacjami wydrukowanymi zbyt małym drukiem, między innymi z treścią recept, paragonami ze sklepów, treścią urzędowych dokumentów. Mimo ubytku wzroku, miliony ludzi mogą czytać gazety i książki. Osoby w pełni widzące z kolei mogą wykorzystywać powiększalniki na przykład do celów rozrywkowych i edukacyjnych. To miłe i wygodne oglądać obrazy wyświetlone z dużym powiększeniem. Czy nie dążymy do tego, by mieć w domu telewizory z ekranami o większej przekątnej? Czy nie złościmy się na książki, gdy mają przesadnie drobne litery? Czy nie martwimy się, gdy tekst na ważnym dokumencie nie jest wyblakły i trudny do odczytania? Wtedy zwykła lupa optyczna, a tym bardziej nowoczesny elektroniczny powiększalnik ratuje nam humor. To w przypadku ludzi całkowicie widzących, a co dopiero w przypadku osób słabowidzących?

Jak działają powiększalniki? To monitory wyświetlające powiększone obrazy obiektów, na które skierowane są ich kamery. Powiększalniki zazwyczaj nie zapamiętują obrazów (chyba, że specjalnie realizują taką funkcję). Pokazują na bieżąco obrazy, toteż nie zacinają się i nie są spowalniane przez zbyt duże zaangażowanie procesora. Obrazy wyświetlane na monitorach powiększalników są (jak sama nazwa wskazuje) powiększone. Poza rozmaitymi opcjami powiększania obrazu, można zmieniać wiele innych parametrów, na przykład kolory czcionki i tła. Bardziej zaawansowane powiększalniki mogą fokalizować (wyostrzać) obraz na obszarze odczytywanego fragmentu tekstu i ułatwiać na wiele innych sposobów czytanie.

Najnowsze technologie stosowane już w tej dziedzinie łączy w sobie RUBY® 7 HD, który jest produkowany przez amerykańską firmę Freedom Scientific. To bardzo fajny i profesjonalny przenośny powiększalnik, który właśnie wszedł na polski rynek i mimo krótkiego czasu, jaki minął od jego premiery, już budzi zachwyt wśród znawców. Jest wyposażony w opatentowaną, innowacyjną, obrotową kamerę, która umożliwia skierowanie jej w dowolnym kierunku. Dzięki zastosowaniu zaawansowanego ekranu możliwe jest wyostrzanie wskazanego fragmentu tekstu oraz podkreślanie wybranych linijek. Umożliwia to przesuwanie powiększalnika wszerz strony bez obaw, że „zgubimy” czytaną linijkę. Oprócz tego, możliwe jest wyświetlenie tekstu przy użyciu kolorów o wysokim nasyceniu barw. Ten model zapewnia ich aż 20 do wyboru.

Co ważne, Ruby® 7 HD ma bardzo duży, panoramiczny ekran LCD, który ma aż 7 cali (około 17,8 cm). Jak na kategorię przenośnych powiększalników to dużo. Dzięki tej zalecie na ekranie mieści się więcej tekstu, a czytanie staje się komfortowe. Urządzenie jest bardzo lekkie (waży tylko 510 gramów). Posiada szeroką skalę powiększania – od 2-krotnego do 24-krotnego. Można postawić go na gazecie, książce, ulotce czy po prostu na stole, bo ma wbudowaną podstawkę. Dlaczego jest to takie istotne? Osoby starsze lub dotknięte chorobą Parkinsona zdają sobie sprawę, że trzęsące się ręce nie ułatwiają czytania. Jednak nie tylko im trzęsą się ręce – czasem każdego to spotyka! Podczas czytania długiego tekstu ręka może się zmęczyć trzymając powiększalnik, a przy dużym zbliżeniu praktycznie co chwilę przesuwamy rękę wzdłuż tekstu. Podstawka to przecież takie proste i przydatne rozwiązanie!

Nowy RUBY® 7 HD można podłączyć do telewizora dzięki portowi HDMI. Poza oczywistymi korzyściami płynącymi z tej funkcji, czyli poza możliwością czytania tekstów na ogromnych ekranach współczesnych telewizorów, można „powiększać” rozliczne obiekty, na przykład igłę podczas nawlekania nitki, a stanowi to duże wyzwanie dla niemal wszystkich, bez względu na stan wzroku.

Taki powiększalnik sprawdzi się też w celach dydaktycznych. Zamiast przepisywać tekst z książki do zeszytu, można wyświetlić go w wersji powiększonej na wielkim ekranie. Stosując to znakomite ułatwienie, można kogoś uczyć lub uczyć się wygodnie siedząc na sofie w salonie. Liczba zastosowań jest nieograniczona i zależy od pomysłowości użytkownika.

RUBY® 7 HD posiada opcję zapisywania obrazów. Dzięki wbudowanej pamięci można zapisać 80 „zrzutów ekranu”. Po co przepisywać składniki niezbędne do przygotowania obiadu, kiedy można zapisać obraz takiej listy i czytać z przenośnego powiększalnika w sklepie. Ważne nazwisko do zapamiętania? Wzór matematyczny? I co jeszcze? To tylko kilka ważnych przykładów zastosowania tego rodzaju sprzętu. Dzięki funkcji zapisywania obrazu ważne dla nas informacje można zapisać w pamięci i korzystać kiedy zechcemy. Szybko, wygodnie i bez zaśmiecania kieszeni papierkami z notatkami. Gdyby jednak użytkownik nie chciał zapisywać obrazów na dłużej, można „zamrozić ekran”, wcisnąć przycisk, który sprawi, że na monitorze nie będą pojawiały się kolejne obrazy aż do wyłączenia tej funkcji. Po wyłączeniu zamrożony obraz po prostu zniknie.

RUBY® 7 HD zasilany jest energią z wbudowanej baterii, która starcza na 3 godziny nieprzerwanego użytkowania. W zestawie z RUBY® 7 HD znajduje się ładowarka, kabel USB (tak, tak, poza portem HDMI posiada on także port USB, tak jak poprzednie modele RUBY®). Jest tam też pokrowiec przydatny do przechowywania i przenoszenia urządzenia oraz podręcznik użytkownika.

Jak widać RUBY® 7 HD to wielofunkcyjny wynalazek służący nie tylko jako pomoc osobom starszym i słabowidzącym, ale także jako przydatny gadżet dla każdego członka rodziny o zdrowym wzroku. Nic innego nie pozostaje, jak wypożyczyć go od sprzedawcy i spróbować lub od razu zakupić. Gdzie?

Przedstawicielem firmy Freedom Scientific w Polsce jest firma Altix – 27 lat na rynku, zespół widzących i niewidomych specjalistów, największa sieć punktów handlowych w każdym województwie. Na dodatek to generalny sponsor Fundacji Szansa dla Niewidomych, wydawcy kwartalnika HELP.

Virtualna Warszawa

Niewidomi co krok napotykają na bariery i utrudnienia w codziennym życiu. Wyjście do kina, teatru czy po zakupy w markecie to normalne, zwyczajowe i lubiane czynności, jakie wykonują wszyscy ludzie. To oczywiste, łatwe oraz naturalne dla pełnosprawnej części społeczeństwa. Dla niewidomych takie samo wyjście do miasta może okazać się trudną wyprawą. Aby podróżowanie i korzystanie z miejskich usług stało się łatwiejsze, stołeczni urzędnicy postanowili uruchomić system Virtualna Warszawa. O szczegółach projektu opowiada Dorota Nowińska, koordynator projektu w Urzędzie Miasta.

– To bardzo ciekawe i innowacyjne rozwiązanie, właściwie jeszcze nie spotykane na świecie, więc kto wpadł na taki pomysł?

– Virtualna Warszawa to przede wszystkim projekt skierowany do potrzeb osób z dysfunkcjami wzroku realizowany przez m. st. Warszawa. Virtualna Warszawa to także nazwa aplikacji budowanej w ramach projektu, skierowanej nie tylko do osób niewidomych czy słabowidzących, ale także do innych mieszkańców Warszawy i turystów.

Myślę, że wiele osób (a na pewno osoby mieszkające w Warszawie) wiedzą czym jest Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych przy ul. Andersa 5. Na pewno zetknęły się z problemem poruszania się wewnątrz tego urzędu. Wiele razy zastanawialiśmy się, jak rozwiązać problem braku możliwości samodzielnego pobierania numerków czy też trafienia do odpowiedniego pokoju i okienka. Na szczęście w 2014 roku przyszła nam z pomocą technologia, która może okazać się świetnym antidotum. Poznaliśmy tzw. beacony, czyli mikronadajniki działające w technologii Bluetooth Low Energy, łączące się z naszymi smartfonami. Tak narodził się pomysł zbudowania aplikacji mobilnej, z której każda osoba z dysfunkcjami wzroku mogłaby korzystać w SCON. Gdy zaczęliśmy poznawać możliwości beaconów, zauważyliśmy, że mogą one być przydatne również w innych aspektach codziennego życia. I tak powstała koncepcja Virtualnej Warszawy.

– Tak ogromne przedsięwzięcie z pewnością wymaga zaangażowania dużych środków finansowych. Jak Państwu udało się pozyskać niezbędne fundusze?

– Wszystko ułożyło się idealnie – w momencie powstania pomysłu na ułatwienia w SCON dowiedzieliśmy się o konkursie pod nazwą Mayors Challenge organizowanym przez Fundację Bloomberg Philanthropies. W konkursie mogły wziąć udział miasta z całej Europy i tak w rzeczywistości było. W efekcie wystartowało w nim ponad 150 europejskich miast. Stwierdziliśmy, że Warszawa też musi w nim wystartować z pomysłem na Virtualną Warszawę. Opisaliśmy nasz pomysł wraz ze wszystkimi szczegółami i złożyliśmy wniosek. Następnie otrzymaliśmy wiadomość, że nasz projekt został doceniony przez Michaela Bloomberga i trafił do finału razem z projektami pochodzącymi z 20 miast Europy. Byliśmy coraz bliżej zdobycia nagrody. Po kolejnym wyzwaniu, jakim było przygotowanie kolejnego wniosku aplikacyjnego okazało się, że nam się udało! Trafiliśmy do najbardziej innowacyjnej piątki miast Europy zdobywając 1 000 000 euro na realizację Virtualnej Warszawy.

– Jakie są główne założenia projektu?

– To poprawa jakości życia osób z dysfunkcjami wzroku. Chcielibyśmy wprowadzić jak najwięcej udogodnień dla tej grupy obywateli, by mogli się czuć swobodnie nie tylko w urzędach, ale i na terenie całego miasta.

Projekt podzieliliśmy na dwa główne filary. Jednym z nich jest System Mikronawigacji, czyli aplikacja Virtualna Warszawa, drugim zaś System Wsparcia.

– Projekt realizowany jest już od niemal roku, więc z pewnością macie Państwo za sobą pierwsze testy systemu?

– Do tej pory udało się nam zrealizować 4 pilotaże systemu mikronawigacji. Zależało nam na przetestowaniu jak największej ilości funkcjonalności nadajników. System został zainstalowany w Stołecznym Centrum Osób Niepełnosprawnych. Tam możemy przetestować takie funkcjonalności jak: odnajdywanie konkretnych pomieszczeń/gabinetów, pobieranie numerka kolejkowego oraz dotarcie do okienek obsługi klienta. Kolejny pilotaż był przeprowadzony na linii autobusowej 185. To najdłuższa linia autobusowa w Warszawie. Następne pilotaże obejmowały miejsca atrakcyjne turystycznie. Były to: obszar Bulwarów Wiślanych obejmujący stację metra Centrum Nauki Kopernik, Park Odkrywców przy CNK oraz Multimedialny Park Fontann oraz wnętrze Centrum Nauki Kopernik, a dokładnie Planetarium oraz Centrum Konferencyjne. Z każdego pilotażu wyciągamy wnioski i dowiadujemy się jak według osób z dysfunkcjami wzroku (ale nie tylko) powinna wyglądać nasza aplikacja, które jej funkcjonalności są przydatne. Udało nam się zapoznać z dużą ilością plusów, ale także minusów wspomnianej technologii.

– Jakie działania pozostały do zrealizowania?

– Jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim myślimy nad kolejnym pilotażem, który będzie łączył poprzednie, ale także stanie się „strefą beaconów” w Warszawie. Przed nami także stworzenie Systemu Wsparcia obejmującego różne typy szkoleń, zajęć, poradnictwa, staży itp., skierowanych do osób niewidomych. Chcemy również utworzyć program dofinansowań do zakupu telefonów komórkowych (smartfonów) wraz z programem szkoleń dla osób korzystających z dofinansowania.

– Jakie są kluczowe korzyści dla mieszkańców, a w szczególności niewidomych?

– Każda osoba posiadająca aplikację Virtualna Warszawa będzie otrzymywać informacje dotyczące przestrzeni publicznej. Dzięki aplikacji będzie mogła dostać numerek kolejkowy w urzędzie bezpośrednio na swój smartfon, trafić do konkretnego miejsca/pokoju/gabinetu na terenie budynku. Otrzyma informację o której godzinie zjawi się oczekiwany autobus oraz kiedy należy do niego wsiąść i z niego wysiąść. W trakcie poruszania się po mieście może otrzymywać komunikaty np. z teatrów o liczbie dostępnych biletów na spektakl czy też udogodnieniach dla osób z niepełnosprawnościami. Możemy pokierować użytkownika bezpośrednio do samych drzwi wybranego przez niego celu podróży. Virtualna Warszawa może stać się osobistym przewodnikiem każdego mieszkańca i turysty. Oczywiście aplikacja będzie w pełni dostosowana do potrzeb osób niewidomych. Współpracuje ona z systemami udźwiękawiającymi ekran takimi jak VoiceOver (iOS) czy Talk Back (Android).

– Aplikacja rozwiązuje wiele problemów i barier, jakie napotykają osoby z dysfunkcją wzroku. Czy sami zainteresowani mieli wpływ na funkcjonalność aplikacji?

– Oczywiście! Bardzo byśmy chcieli, by jak najwięcej osób uczestniczyło w tworzeniu Virtualnej Warszawy. Aktualnie dzięki współpracy z osobami z dysfunkcjami wzroku udało nam się stworzyć komunikaty istniejące w wersjach testowych aplikacji. Zaangażowaliśmy organizacje pozarządowe we współpracę z nami w ramach projektu. Propozycje oraz uwagi są niezbędne w pracy nad aplikacją. Chcemy, by jak najwięcej osób przetestowało aplikację oraz miało wpływ na jej ostateczne funkcjonalności. W końcu to dla nich tworzymy Virtualną Warszawę.

– Jaka jest rola organizacji pozarządowych zaangażowanych w projekt?

– Współpracujemy aktualnie z Fundacją Szansa dla Niewidomych oraz Polskim Związkiem Niewidomych. Udało nam się stworzyć dużo fajnych rzeczy i mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie się rozwijać. Dzięki temu możemy na bieżąco testować tworzone przez nas rozwiązania. Współpracujemy z ekspertami, którzy doradzają, jak powinna wyglądać aplikacja. Współorganizowaliśmy specjalny panel podczas konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND 2015, gdzie udało się opowiedzieć o projekcie, a także zaprezentować kilka funkcjonalności beaconów. Przed nami, a w zasadzie przed wymienionymi organizacjami, szkolenia z nowoczesnych technologii oraz wprowadzenie do założeń projektu Virtualna Warszawa.

– Informacje, które nam Pani przekazała zachęcają do korzystania z aplikacji. Podsumowując nasz wywiad, proszę powiedzieć jak można zostać użytkownikiem Virtualnej Warszawy?

Aktualnie aplikacja jest dostępna w wersji BETA, co oznacza, że by stać się testerem aplikacji należy zgłosić się bezpośrednio do nas – najlepiej mailowo pod adres: virtualnawarszawa@um.warszawa.pl z podaniem kilku informacji: imię, nazwisko, mail, na który ma zostać przesłana aplikacja oraz rodzajem posiadanego systemu operacyjnego. Zachęcamy wszystkich do zgłoszenia się oraz testowania aplikacji. W zainstalowaniu aplikacji mogą pomóc wspomniane już, współpracujące z nami organizacje: Fundacja Szansa dla Niewidomych oraz Polski Związek Niewidomych. Czekamy na wszelkie uwagi od osób testujących. Można je zgłaszać na adres mailowy podany powyżej.

Polski wynalazek i szeroki wachlarz jego zastosowań. Etykieta z oznakowaniem kolorów ubrań dla niewidomych

Czy w Polsce powstają wynalazki? Okazuje się, że tak. I to nie tylko grafen, powstają też wynalazki dla niewidomych. Jednym z nich jest system oznakowania kolorów, na który to patent nabyła niedawno spółka Altix!

Przedmiotem zaskakującego wynalazku jest uniwersalny system etykietowego oznakowania kolorów ubrań, przeznaczony dla wielu odbiorców, ale przede wszystkim dla niewidomych. Oznakowanie jest uniwersalne, trwałe i zajmujące mało miejsca. Jest też zdecydowanie tanie w produkcji, proste w nauce, estetyczne i dyskretne. Dzięki tak oznakowanym etykietom niewidomi mogą odczytać dotykiem informacje o podstawowych wizualnych cechach ubioru: kolor, natężenie barwy i zastosowany deseń. Etykieta służy zatem do określenia ogólnej kolorystyki ubrania. Może przydać się niewidomym, niedowidzącym, daltonistom, cierpiących na achromatopsję oraz innym osobom z zaburzeniami widzenia.

Istnieją inne systemy identyfikacji kolorów w postaci etykiet umieszczanych na ubraniu. Znane są dwa amerykańskie zgłoszenia patentowe: nr US 5839215 i nr US 20060169783. Pierwsze przedstawia oznakowanie przyczepiane do ubrań. Zawiera uwypuklone napisy literowe, pismo braille’a oraz sporej wielkości barwne wykresy z zaznaczeniem koloru. Drugie zgłoszenie przedstawia uwypuklone oznakowanie barw i ich natężenia i składa się z figur geometrycznych oraz znaku plusa albo minusa. Figury nawiązują kształtem do pierwszych liter nazwy koloru w języku angielskim. Dla przykładu, kolor pomarańczowy (z ang. orange) to koło, czarny (z ang. black) to kwadrat itp. Plus oznacza duże natężenie koloru, a minus – małe. Zgłoszenie to zawiera również podpowiedź dotyczącą możliwości łączenia barw.

Oznakowanie uniwersalne oraz zajmujące jak najmniej miejsca, jest konieczne ze względu na wygodę użytkowania. Zastosowane w polskim patencie oznakowanie jest dostępne dla wszystkich obywateli świata, gdyż nie wykorzystuje języka i związanego z nim pisma, zarówno czarnodrukowego, jak i brajlowskiego. Oznakowanie wymaga niewielkiej etykiety o powierzchni 10 mm x 55 mm. Brak zależności od języka i systemu zapisu, umożliwia stosowanie tych samych etykiet dla większej grupy niewidomych z różnych stron świata, gdy w jednym kraju lub grupie językowej stanowią oni zbyt małą populację. Aby zrealizować ten ważny cel, w naszym rozwiązaniu wywodzimy z systemu tynktur heraldycznych.

Warto podkreślić, iż niewielkie rozmiary takich etykiet zapewniają taniość produkcji, wygodę noszenia, dyskrecję, łatwość wszywania itp. Niewykorzystywanie do tego celu pisma braille’a sprawia, że osoby widzące mogą się łatwiej tego nauczyć.

Etykieta określa wielkości oznaczeń, która jest istotna przy określaniu „czytelności” znaków dla opuszka palca niewidomego. Każdy znak jest niewielki, mieści się pod palcem, w dotyku jest wyraźnie różniący się od pozostałych i nie myli się z innymi (co może nastąpić przy wielu małych figurach geometrycznych) – daje to jakość i szybkość czytania. Rozwiązanie składa się z trójwymiarowego oznaczenia, naniesionego drukiem wypukłym o wysokości 0,6 mm i szerokości 0,5 mm, które składa się z wypukłych znaków oznaczających kolor, znaku w formie grotu strzałki przedstawiającego natężenie barwy oraz czterech znaków przedstawiających deseń.

Etykieta jest niewielka, estetyczna dla widzących i dyskretna. Może być wszywana wewnątrz ubrania w trakcie produkcji odzieży, w sklepie czy indywidualnie przez niewidomych, bądź ich rodzinę. Etykieta jest odporna na niszczenie podczas normalnego użytkowania, można ją prać, prasować, suszyć i konserwować razem z odzieżą, na której się znajduje.

Etykieta według wynalazku zawiera oznakowanie składające się z:

7 wypukłych znaków symbolizujących 7 kolorów: czerwony, niebieski, zielony, czarny, żółty, biały i brązowy. Znaki te wywodzą się z tynktur heraldycznych (czyli graficznego przedstawienia barw).

  • Czerwony – 4 pionowe paski
  • Niebieski – 4 poziome paski
  • Zielony – 4 skośne paski
  • Czarny – krzyżyk w kwadracie
  • Żółty – 9 kropek
  • Biały – pusty kwadrat
  • Brązowy – 12 pasków

Zastosowano kod heraldyczny, składający się z graficznego przedstawienia trzech barw podstawowych: czerwonej, żółtej i niebieskiej, jednej barwy pochodnej: zielonej oraz czerni i bieli. Dodatkowo na zakodowanie koloru złożonego brązowego w rozwiązaniu według wynalazku wykorzystano symbol z polskiej heraldyki (oznaczający wprawdzie kolor cielisty, ale wyróżniający się wyraźnie odmienną fakturą).

Pozostałe kolory oznaczono przez zestawienie obok siebie dwóch barw. Zestawione w pary – symbolizują barwy złożone, na zasadzie mieszania barw na palecie malarskiej. W ten sposób przedstawione są kolory: pomarańczowy, fioletowy, różowy i szary.

  • Zielony + Żółty – Pomarańczowy
  • Czerwony + Niebieski – Fioletowy
  • Czerwony + Biały – Różowy
  • Czarny + Biały – Szary
  • Znaku przedstawiającego grot strzałki, oznaczający natężenie koloru (grot strzałki skierowany w górę oznacza natężenie jasne, skierowany w dół – natężenie ciemne)

Znaczków (koło, kwadrat, prostokąt, trójkąt), symbolizujących wzór na ubraniu. Brak oznakowania jest informacją, że materiał jest gładki.

  • Koło – Kropki
  • Kwadrat – Kratka
  • Prostokąt – Paski
  • Trójkąt – Ciapki

Rozwiązanie posiada atut integracji niewidomych z widzącymi, umożliwia widzącym i niewidomym nauczenie się podstawowych wiadomości o mieszaniu kolorów. Najważniejszą sprawą jest to, że według wynalazku każde z czterech oznaczeń mieści się pod dotykiem opuszka jednego palca i jest czytelne dla niewidomych.

Planowane jest zastosowanie tego wynalazku nie tylko do oznaczenia ubrań, ale także innych przedmiotów, których kolor ma znaczenie dla niewidomych, np. wszelkich planów, map i wypukłych grafik przeznaczonych dla niewidomych, okładek książek, albumów albo innych produktów materiałowych, np. zasłonki, pościele, narzuty itp.

Kolejne obiekty dostępne dla niewidomych

Miejsca, w których mieszkamy, zmieniają się każdego dnia. Coraz więcej instytucji, nie tylko państwowych, ale i prywatnych, zauważa potrzebę dostosowania dla osób z niepełnosprawnościami budynków, w których mają swoje siedziby. Dzieje się tak dzięki wielu osobom zaangażowanym w szerzenie wiedzy o dysfunkcjach wzroku i możliwościach udostępnienia przestrzeni publicznej niewidomym i niedowidzącym.

W ostatnim czasie w wielu miejscach na terenie całego kraju pojawiły się nowe udogodnienia dla niewidomych, z których korzystać mogą wszyscy. Miejsca, o których z całą pewnością warto wspomnieć, to dworce PKP. Stają się dostępne dzięki:

  • planom tyflograficznym, które informują o tym, co znajduje się w budynku (często również za pomocą dźwięku);
  • liniom naprowadzającym i polom uwagi, które pomagają w łatwy sposób dostać się do miejsca, do którego potrzebujemy dotrzeć;
  • nakładkom na poręcze, które informują co znajduje się piętro wyżej lub piętro niżej;
  • kontrastowym nakładkom na krawędź schodów, które dla niedowidzących w czytelny sposób zaznaczają granicę schodów, a dla niewidomych są dodatkową pomocą w odnalezieniu pierwszego/ostatniego stopnia;
  • udźwiękawianiu otoczenia – instalowanie systemów Step-Hear czy Soundbox.

Tego typu rozwiązania można spotkać w Częstochowie, Szczecinie, Katowicach, Bydgoszczy, Toruniu i w Warszawie. Dzięki zwiększającej się liczbie dostosowanych miejsc, wspomniane wyżej udogodnienia przestają być czymś niezwykłym. W świadomości przeciętnego mieszkańca stają się standardem.

Można powiedzieć, że zauważany jest brak tego typu udogodnień. Potrzeby osób niewidomych zaczynają dostrzegać również urzędnicy z urzędów miast. Doskonałym tego przykładem jest Warszawa, gdzie w ostatnim czasie w każdym urzędzie dzielnicy zainstalowano tablicę tyflograficzną, przedstawiającą plan Wydziału Obsługi Mieszkańców, czyli miejsca, w którym petent załatwia wszelkie sprawy urzędowe. Niektóre urzędy dzielnic zyskały dwie tablice (ze względu na skomplikowany układ budynku, bądź jego wielkość). W dzielnicach takich jak Bielany, Ochota, Wesoła czy Wola pojawiły się także plany tyflograficzne okolic urzędu. Przedstawiają one położenie budynku urzędu dzielnicy względem ulic, uwzględniają przystanki autobusowe, tramwajowe, stacje metra czy dworce PKP. Dodatkowo, jeśli w pobliżu znajdują się istotne miejsca (poczta, posterunek policji etc.), są one opisane. Wszystkie wymienione wyżej informacje przedstawione są transparentnie – zarówno dla widzących, słabowidzących, jak i dla niewidomych.

Również Urząd Miasta w Szczecinie stał się dostępny. Zainstalowano tam linie prowadzące, pola uwagi oraz udźwiękowiony plan tyflograficzny przedstawiający salę biura obsługi interesantów.

Innym ciekawym miejscem, które zostało dostosowane dla osób z dysfunkcją wzroku, jest Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu. Znalazły się tam tyflograficzne plany ekspozycji, spośród których kilka jest również udźwiękowionych. Zawarte w nich informacje dźwiękowe przekazywane są nie tylko w języku polskim, lecz również po angielsku i niemiecku. Wytworzone zostały też przewodniki w druku transparentnym, zawierające szereg informacji w brajlu oraz w czarnym druku oraz ryciny przedstawiające np. wizerunek Adama Mickiewicza czy Cypriana Kamila Norwida. Przestrzeń budynku oraz cała część ekspozycyjna zostały udźwiękowione za pomocą urządzeń Step-Hear. Zamontowano nakładki na poręcze schodów – są one dość nietypowe, ponieważ ze względu na zabytkowy charakter budynku trzeba było stworzyć specjalny, dedykowany dla Muzeum Pana Tadeusza kształt nakładek. Przygotowano także specjalne stanowiska komputerowe. Zakupiono powiększalnik stacjonarny z 24-calowym monitorem HD oraz przenośną lupę elektroniczną z 7-calowym ekranem HD przeznaczone dla osób niedowidzących i starszych. Z pełnym przekonaniem można stwierdzić, iż Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu zostało optymalnie dostosowane dla potrzeb niewidomych, niedowidzących i osób starszych.

Fakt, iż coraz więcej urzędów, ale i obiektów kultury, staje się dostosowanych dla potrzeb naszego środowiska, jest bardzo krzepiący. Przyglądając się zmianom na przestrzeni ostatnich kilku lat z całą pewnością można stwierdzić, iż jest coraz lepiej. Oby tak dalej!