Brajlowska kierownica

Często bywamy w telewizji albo w radiu. Emancypacja niewidomych i niedowidzących, walka o nasze prawa, dyskusje o naszym losie oraz o traktowaniu nas przez resztę społeczeństwa, są dla mediów interesujące. Stanowimy, co by nie rzec, grupę nie tyle trudną dla innych, ile specyficzną. Najprostsze tematy w zderzeniu z brakiem wzroku stają się skomplikowane, bo nieznane i niewyjaśnione. Narzekamy, że media zbyt rzadko o nas mówią, ale z drugiej strony jesteśmy w nich obecni i tak częściej, niż wiele innych grup obywateli. Obecność w mediach daje szansę na wyjaśnienie jak to jest, gdy się nie widzi wcale lub widzi się tylko troszkę. Dosyć niedawno zrozumiałem, że niewidomy niewidzący od urodzenia nie ma w wyobraźni telewizora jako ekranu, na którym toczy się jakaś akcja, jak mają widzący, lecz jako telewizyjną „objętość” wyczuwalną, gdy się telewizor obejmie dwiema rękami, a więc przede wszystkim jako jego tylną stronę z podłączonym kablem elektrycznym i antenowym. Właśnie tak poznaje to urządzenie niewidomy, gdy do niego podchodzi i go ogląda. Obejmuje go ramionami i rzeczywiście ma w dłoniach jako pierwszy tył jego obudowy. Trudno się dziwić, że media chętnie o tym rozmawiają. Podobnie z wieloma innymi kwestiami związanymi z życiem bez obrazów.

Zaproszono więc nas do telewizji po raz kolejny. Nie pamiętam, jaki to był program, może Jedynka, albo Dwójka, w każdym razie na pewno chodziło o ulicę Woronicza w Warszawie. Mieliśmy porozmawiać o szansach niewidomych w szkołach, na uczelniach i na rynku pracy. Mieliśmy tam dotrzeć w dosyć dużym gronie. Prowadzący audycję chciał porozmawiać z różnymi osobami i to nie tylko w sensie personalnym, ale przede wszystkim w kwestii zróżnicowania zajmowanych stanowisk i realizowanych ról. Mieliśmy dojechać do telewizji każdy z innej strony. Jedni z Mokotowa (mieli niedaleko), inni z Żoliborza, a my z Białołęki (mieliśmy najdalej). Dziennikarz czekał w poczekalni, która znajduje się na parterze gmachu telewizji. To tam zbierają się goście biorący udział w programach. Nasi docierali tam jeden po drugim. Niektórzy lubią przybyć wcześniej. Nie spieszą się, lecz wyjeżdżają z domu wystarczająco wcześnie, by dojechać bez nerwów. Inni denerwują się na samą myśl o występie i przedłużają wyjazd z domu. Potem spieszą się na trasie i wpadają do telewizji w ostatniej chwili. Nie wiadomo, która metoda jest lepsza – czy jechać spokojnie i przygotowywać się razem z prowadzącym audycję, czy lecieć na skrzydłach, by wpaść zadyszanym, jak najdłużej nie myśleć o programie i swojej w nim roli zgodnie z zasadą: im mniej czasu na myślenie, tym mniej stresu. Ja nie opowiadam się za żadną z tych metod, lecz po prostu mam tyle zajęć, że zazwyczaj dojeżdżam w ostatnim momencie, albo się spóźniam. Tak też było i wtedy.

Wyglądało na to, że zdążymy na czas, chociaż i owszem – moglibyśmy ruszyć wcześniej. Znowu mnie coś zajęło. Mijaliśmy kolejne skrzyżowania i światła, czas nieubłaganie leciał, a ja obserwowałem, jak urzeczywistnia się wizja spóźnienia. Zamiast jechać w spokoju i szykować się z innymi merytorycznie, byłem coraz bardziej zdenerwowany. Inni też się niepokoili.

Mój przyjaciel był już w gmachu telewizji. Przyjechał jako pierwszy i witał kolejnych gości. W holu pojawił się dziennikarz prowadzący program i zaczął aranżować audycję. Obok przyjaciela usiadła przy stoliku znajoma niewidoma studentka, która też brała udział w programie. On był spokojny. Nie pamiętam, by kiedyś się denerwował. Facet nie miał chyba nerwów, a stres był mu obcy. Co innego ona. Miała być w telewizji po raz pierwszy. Dopytywała się, kto już przyjechał, na kogo jeszcze czekamy i zaproponowała, by już iść do studia. Pewnie chodziło o to, by jak najszybciej się to odbyło i skończyło. Z coraz większym niepokojem odnotowywała fakt, że mnie jeszcze nie ma. Naciskała, by przyjaciel sprawdził, gdzie jestem i kiedy dojadę. Chyba mu za bardzo marudziła, bo uruchomiła jego sławny, nieokiełznany i złośliwy dowcip.

– Nie denerwuj się, on zawsze dociera na ostatnią chwilę.

– No, ale już powinniśmy przejść do studia i nagrywać.

– Spokojnie, studio jest zarezerwowane od konkretnej godziny. Wcześniej nawet nas tam nie wpuszczą.

– No, ale właśnie już jest ten czas.

– Naprawdę?

– Spójrz na zegarek!

– Faktycznie – spojrzał, sprawdził i potwierdził.

– No dobrze. To tylko tyle znaczy, że Marek na pewno jest nieopodal.

– No, ale mógłby jechać szybciej!

– No wiesz! A jak on ma jechać szybciej?

– A w czym problem?

– Czy uważasz, że niewidomy może jeździć szybciej niż Marek?

– Jak to: Marek? To on sam kieruje?

– Nie wiesz, że jest kierowcą i jako pierwszy na świecie ma specjalny samochód dla niewidomych z brajlowską kierownicą?

Niewidoma studentka najwyraźniej nie była zorientowana, że nie istnieje taka kierownica i taki samochód, i uwierzyła. Nie mogła się nadziwić, ale już snuła marzenia, że ona też będzie miała auto z taką przedziwną brajlowską kierownicą. Gdy dojechałem do telewizji i wyjaśniliśmy jej, że to tylko żart, obraziła się na nas i chyba do tej pory nas nie lubi.

Program się udał. Nasza grupa spisała się na medal. Zarówno widzący, jak i niewidomi goście byli w dobrej formie i humorze. Opowiadali o problemach naszego środowiska i możliwych rozwiązaniach. Nie poruszyliśmy tematu produkowania samochodów dla niewidomych, czy to wyposażonych w kamery i systemy komputerowe analizujące obrazy i sterujące ruchem ulicznym, czy polegające na brajlowskich kierownicach. Niewidoma studentka nie odzyskała humoru, bo też mój przyjaciel po prostu przesadził. Nie z każdym można żartować w taki sposób, jak on lubi.

Mimo braku specjalnej kierownicy, lubię kierować samochodem. Wsiadam za zupełnie normalną kierownicą, a obok sadzam kogoś widzącego. To on kontroluje wydarzenia i jedziemy. Mój rekord prędkości wynosi 30 kilometrów na godzinę i został ustanowiony na ulicy Dewajtis w Warszawie. Był wieczór i nikt wtedy nie przechadzał się tą ulicą. Nie minęliśmy żadnego samochodu, ani pieszego, więc mogłem się rozpędzić do „niebotycznej” prędkości. Wiem, że w ogóle nie powinienem jechać, ale przyjemność była bardzo duża.

Elementarz Expo. Otwarta przestrzeń w muzeum, część 2

Natalia Łakomska, Muzeum Narodowe w Kielcach

Artykuł jest opisem projektu „Recepcja sztuki”, zrealizowanego w Muzeum Narodowym w Kielcach w 2014 roku. Dlaczego jest to projekt priorytetowy dla osób zajmujących się tworzeniem wystaw? Ponieważ dla dziedzictwa kulturowego jest niezwykle ważne różnorodne, nieograniczone współistnienie miejsca, eksponatu i odbiorcy.

Artykuł podzieliliśmy na dwie części. Pierwszą opublikowaliśmy w marcowym Helpie. W aktualnym numerze kwartalnika publikujemy jej drugą część.

Udostępnianie dzieł sztuki w galerii

Projekt „Recepcja sztuki” zakładał udostępnienie osiemnastu malowideł w Pałacu Biskupów Krakowskich. Eksponaty wytyczyły dość zawiły ciąg komunikacyjny, który utrudniał opiekunom odnalezienie wybranych przez nas eksponatów. Stworzyliśmy więc plany Galerii Malarstwa Polskiego i Europejskiej Sztuki Zdobniczej.

W połowie listopada 2014 roku w przestrzeniach wystawy stałej otworzyliśmy wystawę czasową, gdzie zastosowałam niekonwencjonalne rozwiązania umożliwiające recepcję dzieł sztuki. Wybór sali i obiektów nie jest przypadkowy. Jest to jedna z większych sal Galerii.

W Sali Młodej Polski opowiedzieliśmy o rysie historycznym epoki, w której tworzył Stanisław Wyspiański. Nad tekstem znajdowała się jedna ze sztandarowych jego prac. Na wysokości 120 cm, przy tajemniczych Skarbach Sezamu, umieszczono tabliczkę z tekstem brajlowskim, pod którą ukryta została etykieta do urządzenia audioprzewodnik Milestone – urządzenie wykorzystujące transmisję radiową wysokiej jakości. Udźwiękowione opisy tworzone są w sposób linearny, tak by osoba słuchająca łatwo mogła połączyć ze sobą kolejne elementy obrazu.

Dzieło to wybrano nieprzypadkowo – jest dużego formatu i znajduje się za szybą. Osoby niewidome mają możliwość dotknięcia tafli szkła bez obawy, że rysunek zostanie uszkodzony. Poza tym ważny jest tutaj język plastyczny obrazu, nietypowy dla artysty, który go stworzył. Aby zrozumieć wartość artystyczną tego dzieła, udźwiękowiony opis rozpoczęliśmy od epoki i biografii Stanisława Wyspiańskiego.

W zbiorach Muzeum Narodowego w Kielcach znajduje się pięć prac autorstwa Wyspiańskiego, cztery to dzieła obrazujące jego styl. Jedna z nich odbiega od dekoracyjnej stylistyki. Materiały dydaktyczne wykorzystane do opisów konsultowane były z pracownikami naukowymi Muzeum. Tym razem zaangażowane zostały dwa działy: historycy sztuki z Działu Malarstwa i Rzeźby – Joanna Kaczmarczyk i dr Anna Myślińska oraz etnograf Janina Skotnicka z Działu Sztuki Ludowej. Aby zrozumieć treści dzieła należy odczytać kod znaków ukrytych w czarnej monochromatycznej kompozycji.

Analiza dzieła sztuki została podzielona na sześć części: tytuł, miejsce i rok powstania dzieła; technika wykonania (tej części towarzyszyły działania integracyjne); kształt pola obrazowego – kompozycja, modelunek światłocieniowy, gama kolorystyczna, symbolika oraz ciekawostka.

Opis wystawy czasowej Recepcja sztuki. Stanisław Wyspiański. Środowisko organizacyjno-metodyczne.

Proces edukacji przebiega dwutorowo: z jednej strony aktywizujemy niewidomych; w projekcie Recepcja Sztuki. Stanisław Wyspiański wzięło udział 56 osób. Z drugiej strony do interaktywnej zabawy zaangażowało się 2200 zwiedzających.

W sali, na drewnianych tacach, stworzyliśmy kompozycję z runa leśnego, mchów, ziół, kwiatów, gałęzi i korzeni. To obcowanie z naturą z równoczesnym słuchaniem analizy dzieła sztuki pomaga rozbudzić mechanizm twórczego myślenia. Daje możliwość wczucia się w sytuację.

Autor teorii hierarchii potrzeb, amerykański psycholog Abraham Harold Maslow (1908-1970) zakładał, że społeczeństwo przyszłości, po zaspokojeniu potrzeb podstawowych, będzie nastawione na samorealizację. Działania edukacyjne powinny pomagać w rozwoju osobowości twórczej: aktywnej, odnajdującej się w nowych rolach społecznych, otwartej i samodzielnej. Wyzwanie, przy realizacji takich treningów twórczości, stanowi utworzenie odpowiedniego środowiska – organizacyjnego i merytorycznego – do indywidualnych poszukiwań. Odpowiednio stymulowani odbiorcy samoistnie włączają się w prowadzone doświadczenia .

Wybór obiektów do stworzenia tego projektu nie jest przypadkowy. Linearne malarstwo Wyspiańskiego jest idealnym materiałem do tyflografiki – intensywne kolory pastelowych prac są interesującym bodźcem do działań edukacyjnych, pobudzających zmysł powonienia i smaku. W korytarzu umieściliśmy trzy prace, jedna z nich posłużyła do przekazania informacji na temat palety barw, stosowanej przez artystę. Główka dziewczynki. Helenka? stała się bodźcem do wykonania kolejnych ćwiczeń. Użyto cukierków, aby poprzez zmysł smaku wyobrazić sobie czteroletnie dziecko. 36 smaków umieściłam w pojemnikach na wielkoformatowej reprodukcji 200 x 160 cm. Zwiedzający zgadywali jaki kolor kryje się pod wybranym smakiem cukierka.

Na wysokości 80 cm umieszczono kolejną tacę – blat edukacyjny. Tym razem zależało mi na rozbudzeniu węchu. W siedmiu pojemnikach zamknięto wazelinę kosmetyczną wymieszaną z aromatycznymi olejkami, m.in.: wanilia, cytryna, karmel. Ta różnorodność doznań poprzez zmysł smaku i powonienia budowała ogrom pastelowych barw i intensywnych śmiałych zestawień kolorystycznych.

Przestrzeń korytarza i eksponowane w niej obiekty posłużyły do stworzenia drugiego środowiska – organizacyjnego i merytorycznego; tutaj odbiorcy mogli poznać kulturę słabowidzących. Portret Elizy Pareńskiej i Zdjęcie z krzyża udźwiękowiono za pomocą monitorów – w odległości półtora metra od oryginalnej pracy. 10 wad wzroku uniemożliwiało percepcję dzieła zwiedzającym, ale mieli możliwość wysłuchania udźwiękowionego opisu eksponatu.

Ostatnie dzieło autorstwa Stanisława Wyspiańskiego i Józefa Mehoffera Zdjęcie z krzyża to projekt witraża, wykonany akwarelami na kalce. Przetworzenie oryginału daje nam możliwość wejścia w rolę pełnego oglądu sytuacji. Tu możemy dokonać rewizji problemów, z jakim boryka się odbiorca słabowidzący.

Scenariusz wystawy zakończyłam wywiadem z Gabrielą Rubak, Ewą Bąk i Magdaleną Bąk, które od lipca 2014 roku z ramienia Fundacji pomagały mi w tworzeniu wystawy. Przez pół roku rozmawiałyśmy o ich problemach i narzędziach, które mogą pomóc niewidomym. Udźwiękowiony wywiad był podsumowaniem naszej pracy oraz z życia wziętym materiałem o kulturze osób z dysfunkcją wzroku.

W październiku 2014 roku zaprosiliśmy osoby słabowidzące i wolontariuszy na bezpłatne warsztaty Rysunek w świecie koloru. W zaaranżowanej pracowni stworzyliśmy rysunki pastelami. Prace wykonane podczas warsztatów wzięły udział w konkursie organizowanym przez Świętokrzyskie Biuro Rozwoju Regionalnego. Laureatem VII Konkursu Moje marzenia został pan Rafał Piotrowski, uczestnik warsztatów.

W pierwszej dekadzie grudnia 2014 roku odbyła się XII edycja Międzynarodowej Konferencji REHA FOR THE BLIND® IN POLAND – „Świat Dotyku i Dźwięku”, pod honorowym patronatem Anny Komorowskiej, małżonki prezydenta RP. Podczas uroczystego wręczenia nagród Muzeum Narodowe w Kielcach zostało nagrodzone statuetką IDOL, w kategorii: Firma przyjazna niewidomym.

Autorką wszystkich zdjęć jest Małgorzata Stępnik.

Niewidomi w Azerbejdżanie

Sytuacja osób niewidomych w Polsce jest nam znana i między innymi dzięki działaniom naszej organizacji jest nagłaśniana i upubliczniana. Wciąż z zachwytem patrzymy na naszych zachodnich sąsiadów i inne kraje lepiej rozwinięte, gdzie poziom pomocy oraz rehabilitacji jest bardzo wysoki. A jak klaruje się sytuacja po wschodniej stronie globu? Na przykładzie Azerbejdżanu postaram się Państwu przybliżyć położenie osób z dysfunkcją wzroku.

Azerbejdżan to kraj z byłego bloku wschodniego, leżący nad Morzem Kaspijskim, na Kaukazie Południowym. Lokalizacja kraju, jego tradycje i przeszłość mają niebagatelny wpływ na sytuację osób z inwalidztwem wzroku w czasach obecnych. Krótki okres niepodległości (Azerbejdżan jest suwerennym krajem od 1991 r.), a co za tym idzie mały bagaż doświadczeń pomocowych odzwierciedla się również w podejściu do osób niepełnosprawnych, a jest w tym względzie wiele do zrobienia.

Na chwilę obecną w Azerbejdżanie żyje około 420 tysięcy inwalidów wzroku, z tej sumy około 15% to dzieci, a około 30 tysięcy stanowią obywatele powyżej 18 roku życia, którzy utracili sprawność zmysłu wzroku. Każdego roku notuje się, że około 2 tysiące dzieci przychodzi na świat jako niewidome. Warto dodać, że populacja Azerbejdżanu liczy około 9 mln obywateli.

W kraju rozwijają się organizacje pożytku publicznego, ale ich ilość, zasięg działania i możliwości są dość mocno ograniczone. A to ze względu na trudności w zdobywaniu dotacji od państwa czy sponsorów oraz w niezrozumieniu trudnego położenia samych niepełnosprawnych przez współobywateli. W całym kraju zarejestrowanych jest kilkadziesiąt fundacji oraz stowarzyszeń pożytku publicznego. Jedną z większych organizacji działających na rzecz niepełnosprawnych jest Azerbejdżańska Fundacja Młodych, których reprezentantów mieliśmy okazję gościć na naszej ostatniej konferencji REHA FOR THE BLIND® IN POLAND. Poza tym warto wymienić również Azerbejdżańskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Wzroku działające w stolicy – Baku, jak również Stowarzyszenie Inwalidów Azerbejdżanu, którego szef Davud Ragimov w jednym z wywiadów dla portalu internetowego Trend.az otwarcie przyznaje, że samodzielne funkcjonowanie osób niewidomych i słabowidzących w Azerbejdżanie jest niezmiernie trudne. Według słów Ragimova codzienny byt niewidomych przyćmiony jest niechęcią odpowiednich władz, które nie chcą zająć się ich problemami w pełni tego słowa znaczeniu. Dla przykładu, do tej pory nie ma dźwiękowych sygnalizatorów na przystankach autobusowych i przejściach dla pieszych, czy specjalnych oznaczeń w korytarzach podziemnych. To jeden z problemów, którego nie zauważają widzący, a faktycznie jest cały kompleks przyczyn utrudniających społeczną aktywność w życiu niewidomych i – co za tym idzie – ich integrację z otoczeniem i samodzielność. Bardzo rzadko, nawet w samym Baku, można dostrzec udogodnienia dla niewidomych. Jedynie w okolicach jednej stacji metra (Metro Nariman Narimanov), w miejscu, gdzie zlokalizowany jest internat dla niewidomych, umieszczono trzydzieści dźwiękowych sygnalizatorów. Ogranicza to dość znacznie swobodę poruszania się niewidomych do tego właśnie rejonu miasta.

Bardzo trudno osobom niewidomym w Azerbejdżanie znaleźć zatrudnienie zarobkowe. Stowarzyszenie Osób Niewidomych stara się aktywizować swoich podopiecznych przez prowadzenie zajęć edukacyjnych z uwzględnieniem stopnia niepełnosprawności, ale w morzu potrzeb te działania wydają się znikome. Niewidomi i słabowidzący w Azerbejdżanie nie mają dostępu do informacji. Praktycznie niedostępne są komputery z syntezatorem głosu, powiększalniki i tym podobne sprzęty ułatwiające codzienne funkcjonowanie niewidomym. Azerbejdżańskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Wzroku należy do Światowej Unii Niewidomych, jednakże wszystko wskazuje na to, że plasuje się na jednym z ostatnich miejsc pośród wszystkich krajów członkowskich tejże struktury. Jest to związane z brakiem znaczącej pomocy socjalnej, brakiem miejsc pracy dla niewidomych, czy brakiem dostępu do edukacji itd.

Sektor turystyczny również jest niedostępny dla inwalidów wzroku. Nie zostały do tej pory stworzone warunki do tego, aby osoby niewidzące mogły poczuć się jak zwykły turysta. Jest to ogromny obszar do działania dla Ministerstwa Kultury i Turystyki Azerbejdżanu. We wspólnocie niewidomych nie ma w ogóle psów przewodników. Stworzenie warunków, wyszkolenie i utrzymanie psa przewodnika przekracza możliwości finansowe niepełnosprawnych i organizacji im pomagających. Niewidomi muszą radzić sobie bez pomocy tych zwierząt.

Podsumowując, sytuacja niewidomych i słabowidzących w Azerbejdżanie należy do bardzo trudnych. Na chwilę obecną muszą oni polegać i być zależni od swoich bliskich, a obszar niezrozumienia ich doli jest ogromny. Według Światowej Organizacji Zdrowia na całym świecie żyje 180 mln ludzi z problemami ze wzrokiem. Z tego 45 mln jest zupełnie niewidomych. Każdego dnia, z różnych przyczyn, co sekundę traci wzrok dziecko, a co pięć sekund dorosły. Jeśli nie podjęte zostaną działania zaradcze, do 2020 r. liczba niewidomych na świecie podwoi się. Dane te odnoszą się również do Kaukazu Południowego. Pozostaje nam mieć nadzieję na zdwojenie wysiłków w polepszaniu poziomu życia i wyrównywaniu szans na godne życie osób z inwalidztwem wzroku.

Kandydaci vs niepełnosprawni

„Wyszedłem ze środowiska bezrobotnych niewidomych, których wszyscy mają głęboko w nosie” – przedstawił się gorzko Artur Sobiecki. W nagranym przez siebie filmie przypominał kandydatom na Prezydenta RP: „Wy również w każdej chwili możecie stać się niepełnosprawni” i pytał: „Czy macie świadomość, że w związku z tym możecie zostać wykluczeni ze społeczeństwa?” Diagnoza, choć pełna goryczy, każe się zastanowić, czy i jak polscy politycy, aspirujący do najwyższego urzędu w państwie, rozumieją problemy osób niepełnosprawnych, a szerzej – zagadnienia polityki społecznej.

Wszyscy kandydaci mieli możliwość, wykorzystując przyznany im ustawowo czas antenowy (15 godzin w telewizji, 30 godzin w radio), odnieść się do tego ważnego, nie tylko dla Pana Sobieckiego, zagadnienia. Czy tak się stało? Niestety, po raz kolejny okazało się, że niepełnosprawni nie są postrzegani przez kandydatów jako znacząca grupa wyborców, której warto przedstawić specjalną ofertę. Możemy się oburzać, natomiast musimy być świadomi: polityka to cyniczne wyliczenia i szkodliwe stereotypy, a te pokazują politykom: obywatel niepełnosprawny jest wyborcą biernym, więc nie wymaga szczególnego zainteresowania.

Okazuje się jednak, że często absencja wyborcza to wynik braku możliwości zagłosowania (ze względu np. na brak dostosowań w lokalu wyborczym), co jest czystym barbarzyństwem i pozostaje niedopuszczalne w cywilizowanym państwie prawa. „Obowiązkiem państwa jest zapewnienie każdemu wyborcy możliwości głosowania, czy to za pomocą pełnomocnika, korespondencyjnie, czy za pomocą nakładki w alfabecie Braille’a” – wyliczał prof. Mikołaj Cześnik, politolog i socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej dla portalu niepelnosprawni.pl.

Mimo, że kandydaci generalnie ignorowali problemy osób niepełnosprawnych podczas kampanii wyborczej, to na odnotowanie zasługuje aktywność kandydata PiS, który na 5 maja wystosował list do osób niepełnosprawnych i ich opiekunów (w Międzynarodowym Dniu Godności Osób Niepełnosprawnych), a w jego treści zapowiedział, że jako prezydent powoła pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych oraz podkreślił, iż podstawowym zadaniem państwa musi być aktywizacja osób niepełnosprawnych oraz równy dostęp do zatrudnienia, a wykorzystując emocje kampanii ocenił, że państwo pod rządami PO-PSL odwróciło się od tej grupy i teraz musi się realnie otworzyć na jej problemy. Nie wiemy, czy akurat te zapewnienia i oceny Andrzeja Dudy dały mu zwycięstwo, ale warto pamiętać, że jako jedyny zauważył nieco więcej z rzeczywistości niepełnosprawnych i życzyć mu, aby nie zapomniał o swoich obietnicach, kiedy spojrzy na tę problematykę już z perspektywy Pałacu Prezydenckiego.

Wszyscy kandydaci zostali też wywołani do odpowiedzi przez wspomniany portal niepelnosprawni.pl, który przesłał do 11 sztabów 3 pytania dotyczące kwestii istotnych dla osób niepełnosprawnych. 7 kandydatów przesłało odpowiedzi (Grzegorz Braun, Andrzej Duda, Adam Jarubas, Bronisław Komorowski, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz i Magdalena Ogórek). Sztaby Mariana Kowalskiego i Jacka Wilka zapewniały „odpowiemy wkrótce”, sztabowcy Pawła Tanajny wyrazili się jasno: „Pan Paweł sam prowadzi kampanię, gdybyśmy mieli taki sztab i tylu ludzi, jak duże partie, na pewno byśmy odpowiedzieli”. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jednak Janusz Palikot, który startował z hasłem „Zrobię z nimi porządek”. Okazało się bowiem, że kandydat najpierw powinien sprawdzić skuteczność swoich wyborczych zapewnień na poziomie zaplecza, zanim podejmie sprawy większej wagi. Jego sztabowcy nie odpowiadali na maile, ignorowali też telefony.

Pierwsze pytanie portalu dotyczyło wyboru: charytatywność czy aktywizacja? Kandydaci mieli wybrać bliski im model polityki społecznej. I tak Grzegorz Braun zapewnił, że jest to fałszywa alternatywa – jedno przecież nie powinno wykluczać drugiego. Uznał, iż przede wszystkim należy zmniejszyć ciężary podatkowe, które przygniatają wszystkich Polaków. Andrzej Duda oświadczył: „odpowiedni model polityki społecznej to aktywizacja osób z niepełnosprawnością i wsparcie dla zatrudniania na chronionym rynku pracy”. Adam Jarubas ocenił, że charytatywność oraz aktywizacja to dwie strony tego samego medalu. W podobnym tonie wypowiedział się Bronisław Komorowski: „jedno i drugie jest ważne i potrzebne”. Nie zaskoczył Janusz Korwin-Mikke, który stwierdził, iż państwo nie ma prawa uprawiać jakiejkolwiek polityki społecznej, a dla niego nie istnieje w ogóle kategoria „osoby niepełnosprawne”. Paweł Kukiz opowiedział się zdecydowanie za aktywizacją osób niepełnosprawnych, tak by czuli się ważną częścią społeczeństwa obywatelskiego. Sztab Magdaleny Ogórek przekazał: „za najbardziej efektywny uważamy model skłaniający do aktywizacji osób z niepełnosprawnością, który powinien opierać się na aktywnym udziale władzy publicznej od władzy gminnej do państwowej”.

Drugie pytanie dotyczyło inicjatywy ustawodawczej związanej z najpilniejszymi potrzebami środowiska osób z niepełnosprawnością, którą kandydaci planowali podjąć podczas swojej kadencji. Grzegorz Braun postulował o radykalne obniżenie podatków oraz podniesienie kwoty wolnej od podatku. Andrzej Duda za najbardziej palącą uznał kwestię wsparcia opiekunów osób niepełnosprawnych. Adam Jarubas planował przygotować projekt podnoszący wysokość zasiłku pielęgnacyjnego do wysokości dodatku pielęgnacyjnego ZUS. Bronisław Komorowski podniósł kwestię uregulowania prawa w zakresie ubezwłasnowolnienia i zawierania małżeństw przez osoby niepełnosprawne. Janusz Korwin-Mikke oznajmił, że jedyne co mógłby zrobić, to „zażądać od prokuratury, by przyjrzała się pijawkom dorabiającym się fortun na pomocy niepełnosprawnym”. Dla Pawła Kukiza najistotniejsza była kwestia wysokości zasiłków dla rodziców niepełnosprawnych dzieci, natomiast Magdalena Ogórek planowała podwyższenie i zrównanie świadczeń dla opiekunów osób z niepełnosprawnością.

Ostatnie pytanie dotyczyło pomysłów kandydatów na 1% podatku i sposób jego przekazywania: na subkonta czy dla organizacji? Grzegorz Braun zaznaczył, że jest przeciwnikiem podatku od dochodów osobistych, który w jego przekonaniu penalizuje zaradność i przedsiębiorczość. Andrzej Duda ocenił: „1% to szlachetna inicjatywa, która jednak nie zastąpi działań państwa”. Adam Jarubas podkreślił, iż szczególnie ważne jest zwiększenie transparentności w wydatkowaniu środków z 1%, o to samo zaapelował Bronisław Komorowski. Janusz Korwin-Mikke nie rozumiał, dlaczego zabraniać ludziom płacić, na co chcą. Paweł Kukiz chciał włączyć jak największą liczbę organizacji lokalnych, a Magdalena Ogórek uznała, że należy wspierać działania na rzecz budowy lokalnych koalicji, które będą tworzyć w społecznościach lokalnych świadomość korzyści płynących ze wspierania OPP.

Wypowiedzi polityków, choć bardzo ogólne i często powierzchowne, mogą nam pomóc w wyrobieniu własnych opinii nie tylko na temat ich autorów, ale również partii, które za nimi stoją, co szczególnie ważne przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy otwarta na potrzeby niewidomych

Rozmawiamy z p. Mikołajem Piekutem – Pełnomocnikiem Rektora i Kanclerza ds. Osób Niepełnosprawnych Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy.

MM: Od jak dawna pracuje pan w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy?

MP: W zasadzie od 2009 roku, kiedy zostałem współzałożycielem Zrzeszenia Studentów Niepełnosprawnych oraz pomagałem jako w wolontariusz w Biurze. Natomiast pracę zawodową rozpocząłem w lipcu 2012.

MM: Czy z perspektywy tych lat widać większe zainteresowanie studiowaniem wśród osób niepełnosprawnych?

MP: W większości uczelni liczba studentów niepełnosprawnych jest na tym samym poziomie, w Wyższej Szkole Gospodarki ta liczba z roku na rok jest coraz większa.

MM: WSG to jedna z największych uczelni w naszym regionie. Ilu studentów niepełnosprawnych uczy się u Was?

MP: Na uczelni studiuje 170 osób z niepełnosprawnością.

MM: A ilu spośród nich to osoby z dysfunkcją wzroku?

MP: Osiemnaście osób na naszej uczelni to osoby z dysfunkcją wzroku. Całkowicie niewidome są dwie osoby.

MM: Państwo już kilka lat temu pomyśleli o dostosowaniu uczelni dla potrzeb osób z dysfunkcją wzroku. Jakie udogodnienia wtedy przewidzieliście?

MP: Studenci mogą skorzystać ze wsparcia psychologa, kursu orientacji dla osób niewidomych, dostosowanej strony internetowej, przystosowanej pracowni komputerowej, z zajęć wyrównawczych z różnych przedmiotów. Na uczelni są zatrudnieni Asystenci Osób Niepełnosprawnych, którzy pomagają osobom niepełnosprawnych podczas zajęć i nie tylko. Do ich obowiązków należą:

pomoc w załatwieniem wszystkich formalności, jeżeli jest taka potrzeba,

prowadzenie osób niepełnosprawnych na zajęcia, jak również przed i po nich, do miejsc ustalonych, takich jak przystanek, albo jeżeli jest potrzebna nawet do domu studenta.

Studenci mogą skorzystać z możliwości zdigitalizowania książek z czarnodruku na tekst cyfrowy oraz mogą nagrywać zajęcia, na których się znajdują. Dodatkowo jest możliwość otrzymywania materiałów stworzonych przez wykładowcę, jeżeli takie są stosowane. Podczas egzaminów osoby niepełnosprawne mogą skorzystać z przedłużenia czasu zdawania nawet o połowę.

MM: Czy studenci słabowidzący i niewidomi korzystają ze zbiorów Waszej biblioteki? Jakie technologie umożliwiają im te czynności?

MP: Oczywiście, że korzystają, biblioteka jest przystosowana dla osób niewidomych i słabowidzących. Studenci mają tam do dyspozycji dwa stanowiska komputerowe, które posiadają programy udźwiękawiające, powiększalniki oraz nowoczesne urządzenie ClearReader, które po zrobieniu zdjęcia czyta sfotografowany tekst. Dodatkowo pracownicy zostali odpowiednio przeszkoleni, aby potrafili pomagać osobom niepełnosprawnym.

MM: Czy jest możliwe, aby studenci korzystali ze specjalistycznych urządzeń podczas zajęć, np. udźwiękowionych dyktafonów?

MP: Studenci mają możliwość skorzystania ze sprzętu jakim dysponujemy na Uczelni, mianowicie:

  • dyktafony,
  • urządzenia odtwarzające pliki txt i Daisy, jak PlexTalk Pocket czy BookSense,
  • laptopy ze specjalistycznym oprogramowaniem,
  • lupy.

Studenci mają wypożyczany sprzęt na cały semestr, jeżeli chcą go przedłużyć, to również jest taka możliwość. Wypożyczenie jest oczywiście darmowe dla naszych studentów.

MM: Dużym problemem są bariery architektoniczne. Osobie słabowidzącej lub niewidomej ciężko jest odnaleźć się w czasem bardzo skomplikowanej przestrzeni publicznej. Komuś, kto nie widzi lub widzi słabo, trudno jest samodzielnie poruszać się po korytarzach budynków, które czasami są istnym labiryntem. Jak radzicie sobie z tym problemem?

MP: Dużym atutem naszej Uczelni jest to, że wszystkie budynki znajdują się w jednym miejscu i nie ma konieczności przemieszczania się podczas zajęć w inne części miasta, co często zdarza się na innych Uczelniach. Dodatkowym atutem jest fakt, że na Uczelni są zatrudnieni Asystenci Osób Niepełnosprawnych, o których była już mowa powyżej.

MM: Co jeszcze można zrobić, aby zachęcić do studiowania wszystkich, którzy z powodu swej niepełnosprawności czują się wykluczeni?

MP: Staramy się jak tylko możemy, aby coraz więcej osób niepełnosprawnych studiowało u nas. Co jeszcze można zrobić? Myślę, że problem jest w dotarciu do osób z niepełnosprawnościami. Mimo coraz większego ich udziału w życiu społecznym, jest to tylko kilkanaście procent wszystkich. Z czasem na pewno ta liczba będzie się zwiększała, na co liczymy.

MM: Wciąż mamy nadzieję, że będzie funkcjonował program Aktywny Samorząd. Proszę powiedzieć, czy Wasi studenci korzystają z jego pomocy i w jakiej skali? Może będzie to pomocna informacja dla wszystkich, którzy myślą o skierowaniu swoich kroków na uczelnie.

MP: Oczywiście z programu Aktywny Samorząd korzysta większość studentów. Oby okazało się, że będzie kontynuowany. Do programu mogą przystąpić osoby z niepełnosprawnością znaczną oraz umiarkowaną. Osoby objęte tym programem mogą liczyć na całkowite opłacenie czesnego oraz otrzymanie funduszy na materiały, które będą pomagały podczas studiowania (książki, materiały biurowe itp.). Mało kto wie, że dzięki temu programowi osoby, które spełniają powyższe kryteria, mają de facto darmowe studia.

MM: Czy uczelnia przewiduje dodatkowe zajęcia podnoszące kwalifikacje przyszłych absolwentów?

MP: Odbywają się dodatkowe kursy i szkolenia. Bywają szkolenia kilkudniowe poza uczelnią. Do tej pory były takie jak np.; „Założenie własnej działalności gospodarczej”, „Autoprezentacja oraz komunikacja społeczna”. Szkolenia również odbywają się co jakiś czas na uczelni. Mają one na celu przyswojenie nowej wiedzy. Są one ważnym elementem życia społecznego, ponieważ można wymienić się poglądami z innym osobami. Ponadto studenci mogą liczyć na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego.

MM: Co by pan powiedział wszystkim, którzy wahają się czy iść na studia bojąc się, że ich niepełnosprawność uniemożliwi zdobywanie wiedzy? Przecież wiemy, że zazwyczaj to bariera, która tkwi w głowie.

MP: Jeżeli ktoś się waha, to mogę obiecać, że nie ma czego się bać. Wystarczy się przełamać i mieć otwartą głowę na nowe doświadczenia. Staramy się, aby studiowanie nie było tylko nauką, która jest oczywiście bardzo ważna, ale nie możemy zapominać o aspekcie społecznym. Dlatego organizujemy również różnego rodzaju spotkania, zloty, przejazdy rowerowe (posiadamy 2 tandemy, które osoby niepełnosprawne mogą wypożyczyć bezpłatnie). Staramy się łączyć naukę z integracją i ciekawą rozrywką.

Na terenie uczelni działa Zrzeszenie Studentów Niepełnosprawnych, które organizuje wspólne wyjścia, grilla, również juwenalia bez barier, które są przystosowane do osób niepełnosprawnych. ZSN wraz z Fundacją Gaudeamus realizowały projekcje filmów z audiodeskrypcją (Kingsajz, Gdzie jest generał, Czas surferów i inne). Corocznie odbywa się kujawsko-pomorski zlot studentów niepełnosprawnych. Jest to doskonała możliwość poznania nowych ludzi i innych środowisk akademickich, wymiany doświadczeń oraz miłego spędzenia wolnego czasu. Co jakiś czas organizowane są wycieczki rowerowe powiązane z grillem. Studia mogą być fajną przygodą. Zapraszamy serdecznie!

MM: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w kształceniu. Miejmy nadzieję, że przełoży się to również na jakość życia osób niepełnosprawnych.

Wakacyjni pomocnicy

Każdy z nas ma swoje ulubione gadżety i sprzęty, które świetnie sprawdzają się podczas wakacyjnych wyjazdów. Warto wiedzieć jakie przydatne urządzenia są dostępne na rynku dla słabowidzących i niewidomych. Początek lata to świetny czas, aby zaprezentować urządzenia i produkty, które pomogą umilić bądź usprawnić letnie wojaże. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego!

JAMI

Gadżet muzyczny idealny na lato! Po co dokładać do wakacyjnego bagażu ciężkie i nieporęczne głośniki, kiedy można zabrać ze sobą to maleńkie urządzenie? Wygląda niepozornie, jednak zamienia dowolny przedmiot w głośnik. Wystarczy przyczepić jego końcówkę rezonującą np. do… nadmuchanej piłki plażowej i gotowe! Muzyka z telefonu lub odtwarzacza mp3 będzie towarzyszyć nam podczas relaksu na łonie natury.

Krokomierz

Wycieczka w góry, spacer po plaży, wyprawa do lasu – to tylko parę przykładów aktywności, podczas których krokomierz sprawdzi się znakomicie. Urządzenie powie nam ile spaliliśmy kalorii, poda liczbę wykonanych kroków, przebytą odległość i całkowity czas spędzony na spacerowaniu lub joggingu. Powie nam również, która jest godzina. Polecany dla każdego, kto chce pozbyć się zbędnych kilogramów. Opisana poniżej ECOwaga jest dla krokomierza świetnym uzupełnieniem.

ECOwagi

Za oknem ciepłe promienie słońca, a my mamy więcej czasu na aktywność fizyczną. Wakacje to idealny moment, aby zgubić kilka kilogramów. Z ECOwagami łatwo skontrolować ile aktualnie ważymy i czy zbliżamy się do wymarzonego (a może wyważonego? :D) celu. Tego lata zadbajmy o swoje zdrowie, szczupłą sylwetkę i dobre samopoczucie.

Gry planszowe

Lato, łąka, piknik z przyjaciółmi, rodziną… To idealny moment na grę planszową! Dobra zabawa i emocje gwarantowane! Oferowane przez firmę Altix gry są dostosowane do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku, więc nikt już nie będzie wykluczony z tej popularnej rozrywki.

Reversi

Reversi to strategiczna gra planszowa dla dwóch osób, rozgrywana na planszy o wymiarach 8 na 8 pól (jak w szachach i warcabach) przy pomocy 64 pionów. Celem gry jest wypełnienie planszy większą liczbą własnych pionków niż przeciwnik. Gra kończy się, gdy żaden z graczy nie może wykonać poprawnego ruchu, czyli gracze zapełnią planszę, więc żaden z graczy nie może wykonać ruchu.

Ludo

Znana na całym świecie pod nazwą Ludo, a w Polsce jako Chińczyk, od dziesięcioleci bawi zarówno młodszych, jak i starszych. Cel gry jest prosty – jak najszybciej umieścić swoje pionki w przeznaczonym dla nich „domku”. Należy trzymać kciuki i uważać, aby nasze pionki nie zostały zbite przez pionki innych graczy! Losowość gry dostarcza wielu emocji, nie bez przyczyny Chińczyk w niektórych krajach nosi nazwę „Człowieku, nie irytuj się”.

Stacja METEO

W wakacje najważniejsza jest piękna pogoda. Nikt nie wyobraża sobie lata bez upałów. Jednak aura bywa kapryśna, dlatego warto trzymać rękę na pulsie. Stacja METEO naturalnym głosem powiadomi o temperaturze wewnątrz i na zewnątrz mieszkania. Dzięki niej zawsze będziemy wiedzieć kiedy wybrać się nad jezioro, a kiedy zostać w domu i poczytać książkę.

Lupy ERGO-Pocket

Cena na przedmiotach w sklepie z pamiątkami jest trudna do odczytania? Broszura turystyczna wydrukowana jest drobną czcionką? Trudności w rozróżnieniu nominałów obcej waluty? To częste problemy podczas wakacyjnych wypraw osoby słabowidzącej. W takich przypadkach przyda się lupa, która jest jednocześnie niewielka, lekka i poręczna. Lupy z serii ERGO-Pocket to strzał w dziesiątkę! Dla niejednego wczasowicza stanie się ona najwierniejszym towarzyszem podróży.

Mówiące zegarki

Wprawdzie szczęśliwi czasu nie liczą, ale… nie warto spóźnić się na odjazd wycieczkowego autobusu. Mówiący zegarek pozwoli sprostać napiętemu, wakacyjnemu harmonogramowi. Posiada wiele użytecznych funkcji w znacznym stopniu ułatwiających wykonywanie codziennych czynności. Przykładowo, użytkownik może ustawić cztery mówiące alarmy przypominające o godzinie posiłków podczas turnusu.

Mówiący kalkulator

Pomoże przy planowaniu domowego budżetu uwzględniającego wakacyjne wojaże. Urządzenie głośno odczytuje wyraźnym, damskim głosem wszystkie liczby oraz funkcje i działania wprowadzone przez użytkownika. Na ekranie LCD mieści się 8 znaków. Funkcja zegara i alarm na pewno przydadzą się w podróży i na wczasach. Idealne rozwiązanie dla osób lubiących mieć kontrolę nad letnimi wydatkami.

Mówiący termometr do ciała

Każdy lubi komfort. Z jednej strony dobrze jest wygrzać się w słońcu, a z drugiej schronić przez upałem w chłodnym, klimatyzowanym pomieszczeniu. Latem takie różnice temperatur potrafią mieć nieprzyjemne konsekwencje dla naszego zdrowia. Dlatego warto reagować szybko, zanim drobne przeziębienie przerodzi się w coś poważnego. Mówiący termometr elektroniczny pomoże monitorować temperaturę ciała. Umożliwia szybki i dokładny pomiar w zaledwie 60 sekund. Wynik pomiaru jest odczytywany automatycznie przyjemnym damskim głosem. Posiada elastyczną końcówkę, która sprawia, że pomiar jest wygodny i bezpieczny.

Przybliżamy widoki wyspy wyśnionej

Co roku o tej porze, zaraz przed rozpoczęciem lata siadam wygodnie przy stole rozkładając atlas świata, kilka wybranych przewodników i stare, szczegółowe mapy, które dostałem od nauczycielki geografii jakieś 20 lat temu. Zaczynam poznawać nowe zakątki świata, by wybrać ten jedyny, który zamierzam odwiedzić w najbliższym czasie.

Od lat o niej myślę i czuję, że niebawem wyruszę tam śladami zwanego przez miejscowych Ernesto czy Papa – Hemingway’a. Na razie znam ją z opowiadań mego ojca oraz książek Norberto Fuentes«a i Aleidy March.

Radosna, roztańczona, nostalgiczna i uboga, choć chwytająca za serca. Upragniona niemal przez każdego turystę głównie dlatego, że jutro może już nie być taka sama – Kuba.

Za każdym razem kiedy zasiadam do czytania czegokolwiek, co wymaga skupienia i wytężonego wzroku, używam prostych i sprawdzonych pomocy optycznych, jakimi są lupy na statywach oraz kamienie optyczne. Dlaczego?

Ponieważ są bardzo praktyczne i faktycznie niezbędne do przybliżania szczegółów. Dużego znaczenia nabierają w Polsce dzisiaj, kiedy osoby słabowidzące nie mogą skorzystać z dofinansowań np. na droższe powiększalniki elektroniczne, które byłyby niezbędnym narzędziem zarówno w domu, jak i poza nim np. w szkole czy pracy. Nie można mówić, że jedno urządzenie może zastąpić drugie, ale pewne jest, że każda osoba niedowidząca powinna posiadać – poza elektronicznym powiększalnikiem – optyczną lupę, która przydaje się zawsze, kiedy mamy do czynienia z drobnym drukiem lub niewyraźnym obrazem.

W poprzednich numerach Helpa pisałem o lupach kieszonkowych, popularnych lupach z rączką, tych klasycznych, jak i tych o nowym, ergonomicznym kształcie, o lupach podświetlanych oraz profesjonalnych pomocach optycznych jakimi są monookulary. Jeden artykuł poświęciłem powiększalnikom elektronicznym z dotykowymi wyświetlaczami. Dziś chciałbym przybliżyć wiedzę na temat wybranych lup na statywach oraz kamieniom optycznym. Skupię się na produktach niemieckiej firmy Schweizer, bowiem jest to pionier w dziedzinie tworzenia lup oraz soczewek na całym świecie, a produkty tej firmy są w Polsce niezwykle popularne.

Ja do pracy z drobnym tekstem, analizowania moich map używam kamienia optycznego o średnicy 80 mm. Ten rodzaj pomocy optycznych produkowany jest w różnych formach i kształtach. Najpopularniejszym jest kamień wykonany z polimerów, czyli tworzyw sztucznych. Podstawa kamienia ma zazwyczaj kształt cylindra zakończonego powierzchnią półkolistą, o dopasowanym promieniu. Wysokość cylindra i promień powierzchni półkolistej, zwanej czaszą, dopasowany jest tak, aby obraz pozbawiony był aberracji, czyli zniekształceń. W ofercie firm proponujących na polskim rynku ten rodzaj pomocy optyczny znajdziemy kamienie o średnicy podstawy od 50 do 95 mm przy powiększeniu od 1,8 do 2,2x.

Kamienie optyczne mają tę przewagę nad lupami, że pozwalają na oglądanie obrazów z ukosa. Zawdzięczają to właśnie swej półokrągłej powierzchni. Kolejną cechą oraz wartością dodaną tego przyrządu powiększającego jest fakt, że obiekty obserwowane przez ten kamień są zdecydowanie jaśniejsze niż otoczenie. Na świecie poza użytkownikami domowymi kamienie optyczne mają zastosowanie wśród architektów, projektantów, artystów, numizmatyków, fotografików czy kolekcjonerów.

Do tej grupy pomocy zaliczamy również liniały optyczne. Wykonane z tych samych materiałów, czyli akrylu – lżejszego od szkła – mają bardzo praktyczne zastosowanie np. do czytania. Liniał kładzie się na czytanym obiekcie, np. książce i przesuwa wzdłuż strony. Możemy zakupić liniał mający długość odpowiadającą szerokości strony A4, wtedy przesuwamy go jedynie z góry na dół czytając poszczególne wiersze tekstu. Długości liniałów mieszczą się w przedziale między 120 a 360 mm. Dziś mają one szczególne zastosowanie w szkołach, które kształcą dzieci i młodzież słabowidzącą.

Kolejną grupą pomocy są lupy na statywach. Przydatne są zarówno w domu, pracy, czy szkole, ponieważ korzystać z nich możemy bez konieczności trzymania w dłoni. Wystarczy raz ustawić sobie soczewkę lupy odpowiednio do swego stanowiska pracy z oglądanym tekstem czy obrazem i możemy cieszyć się powiększeniem bez konieczności przemieszczania lupki. W przypadku tego rodzaju lup wybór jest spory, począwszy od lup z możliwością przytwierdzenia do blatu stołu na klips, po lupy wolnostojące na zwykłej podstawie. Niegdyś tego typu lupy były podstawowym narzędziem dla wszystkich kolekcjonerów. Przydatne były w numizmatyce, jak i w modelarstwie. Dziś, ze względu na swą przystępną cenę, zdobywa coraz większe zainteresowanie w prywatnych gospodarstwach niemal każdego z nas.

Dzięki opowieściom Hemingwaya oraz „magicznemu” kamieniowi zwiedziłem sporą część Kuby. Jestem niemal pewien, że niebawem siądę ze szklaneczką piwa Bucanero patrząc na jeden z najpiękniejszych Kościołów w Remedios, że poznam Kubę patrząc w oczy Cze zerkającego rewolucyjnie z obrazka na ścianie z jednej z hawańskich kawiarni. Później, siedząc na murku przy deptaku Melecon, zachwycę się ponad 60-cio letnimi, lśniącymi nowym lakierem Cadillacami, Chryslerami, czy Chevroletami. Skosztuję ukochane cygara Castro – Cohiba i odwiedzę Pałac Prezydenta Batisty.

Wszystko to z kamieniem optycznym w plecaku.